poniedziałek, 15 kwietnia 2019

zagadka

Po tym jak skończyłam czytać literaturę oddechową, przeszłam w piątek na powtórkę z powięzi. Z powięziami pracuję na co dzień, ale miałam odłożonych na późniejszą chwilę (która gdyby nie zdarzyło się że muszę leżeć mogłaby nigdy nie nastąpić) kilka książek polecanych przez znajomych fizjoterapeutów, którzy patrzą na powięzi z trochę innej strony. Już w pierwszej książce jaką dorwałam pt. "Nieskończona sieć" dostrzegłam coś ciekawego, co być może zostało już gdzieś odkryte czy opisane, ale dla mnie osobiście to tak, jakbym po raz drugi, zupełnie sama, wynalazła żarówkę:) 
Widzicie ten rozkład pasm horyzontalnych powięzi? Czy czegoś wam nie przypomina? Jest tu gdzieś jakieś powiązanie z czymś?

Może nie idealnie, ale zarówno ustawienie pasm horyzontalnych powięzi jak i głównych czakr jest nieco schematyczne - zauważcie, że sześć spośród siedmiu czakr leży na głównych pasmach lub w 
ich bezpośrednim sąsiedztwie. 
Tkanka łączna, z której zbudowane są pasma, okazuje się być niezwykle ważnym elementem ciała: reaguje na nasze emocje, kodują się w niej wszelkie urazy psychiczne, twardnieje podczas stresu czy zwiększonego wysiłku. Jak twierdzą autorzy:" podłoże emocjonalne jakiejkolwiek wybranej struktury ulega zmianom i różni się od siebie, natomiast napięcia fizyczne tworzą wzorce. Te wzorce są tym, co widzimy jako pasma". 

Dalej: "Oprócz indywidualnej zmienności konturu ciała, istnieją także wzorce, będące w mniejszym lub większym stopniu wspólne dla wszystkich sylwetek. Te wzorce występują jak pasy-pasma, które przebiegają horyzontalnie wokół ciała, prawie jak podtrzymujące je pasy w tkance miękkiej. Są one względnie niezależne od anatomii mięśni. Występowanie tych wzorców jest nieprzewidywalne i trudne do wyjaśnienia, ale są one widocznymi strukturami tkanki miękkiej. (...) Pasma reprezentują funkcjonalne połączenie struktur, leżących pomiędzy przodem a tyłem ciała, które znajdują się w miejscu, gdzie brakuje tradycyjnych połączeń anatomicznych." 

Czyżby powyższa  wiedza była naukową odpowiedzią na wpływ ośrodków energetycznych, ustawionych w obrębie tych pasów (czakr w ajurwedzie) na funkcjonowanie całych struktur, które obejmują? 
Literalnie słowo czakra pochodzi z sanskrytu i oznacza „koło”. W rzeczywistości te centra energetyczne mają kształt lejka łączącego ze sobą ciała człowieka (te subtelne z ciałem fizycznym). Każda czakra, będąca zarówno odbiornikiem, przetwornikiem jak i przekaźnikiem energii, związana jest bezpośrednio z ośrodkiem hormonalnym i dostarcza energii do jego funkcjonowania oraz z narządami znajdującymi się w zasięgu działania czakry. Zarówno blokada swobodnego przepływu jak i jego zwiększone natężenie/przeładowanie może doprowadzić do zaburzeń hormonalnych oraz fizjologicznych i wynikających z nich dysharmonii ciała i umysłu. Większość szkół filozoficznych wyróżnia 7 głównych czakr, czakry pomocnicze na stopach, dłoniach, stawach oraz czakry podrzędne. 
Do podstawowych nalezą czakry: podstawy (zob. na schemacie pasmo 1), seksu (2), splotu słonecznego (3, patrz na schemat boczny), serca (4) , gardła(6), trzeciego oka (7) oraz korony (nie ma pasma,pojedynczy punkt na czubku głowy, w miejscu, gdzie występuje ciemiączko u noworodka). 


wtorek, 9 kwietnia 2019

księżyc - regulator naszej aktywności; The moon - regulator of our activity


W weekend uparłam się, żeby zasiać choć część corocznych upraw. Oczywiście sama nie mogłam tego wykonać, zaprzęgłam męża i dzieci a sama stałam się instytucją nadzorująco-korygującą (czytaj "dzieci to nie tak się robi!!!! Dajcie mi to, to nie tak"...) Tak zupełnie poważnie, starałam się być spokojna mimo tego, że widziałam jak większość nasionek ląduje między grządkami. Pomyślałam sobie wtedy, że musi się udać, bo przecież księżyc jest w nowiu. I niechcący wypowiedziałam te słowa głośno wywołując lawinę komentarzy. Więc już wszystko tłumaczę jak to jest z perspektywy ajurwedy:
Cykl księżycowy trwa około 29 dni, a jego niezaprzeczalna moc sprawia, że ​​księżyc jest zwornikiem ceremonii, tradycji i praktyk w kulturach na całym świecie. Chociaż istnieje wiele mitycznych opowieści i legend otaczających księżyc, istnieje taka sama ilość badań, które mają na celu znalezienie naukowej korelacji między cyklami księżyca i cyklami żywych istot. 


Badania obejmują między innymi tematy rolnicze (od najlepszego czasu na sadzenie lub żniwa), te dotyczące lepszego zrozumienie uwalniania melatoniny po działanie kobiecych cykli reprodukcyjnych. Zgromadzona do tej pory wiedza jest ogromna i jeśli spróbujemy zastosować ją do sposobu w jaki prowadzimy nasze życie, możemy być o krok bliżej do świadomego połączenia z naturą. 

Ajurweda, ale nie tylko, tak samo jest w większości wierzeń społeczeństw tradycyjnych, dzieli cykl księżycowy na 4 fazy, dając konkretne wyobrażenie co w tym czasie się dzieje.

1. Księżyc w nowiu 

W tradycyjnych kulturach kobiety miesiączkowały razem podczas ciemnej nocy nowiu. W tym czasie zbierały się, aby wspierać się nawzajem w podróży do „wnętrza siebie”. W czasie „ciemnego księżyca”, kiedy energia kobiety znajduje się w najniższym punkcie, kobiety praktykowały introspekcję, spędzały czas w ciszy, na odpoczynku i wewnętrznej refleksji. To też tradycyjnie czas zasiewów - zarówno jeśli chodzi o planowanie, intencje i schemat działań na najbliższy czas ale także wysiewy na polu.

2. Czas między nowiem a pełnią 

Intencje, dociekania i wewnętrzne kontemplacje ustalone w czasie nowiu księżyca powinny nabierać mocy. Każdego wieczoru wschodzący księżyc zyskuje na wielkości, tak samo jak powinny rozpędzać się plany i projekty. Również roślinki zasadzone podczas nowiu powoli zakorzeniają się i zaczynają proces wzrostu.

Czas między księżycem w nowiu a księżycem w pełni symbolizuje także dojrzewanie komórki jajowej. Gdy będziesz w harmonii i włączysz w swoje działania praktykę obserwacji księżyca odkryjesz, że cykle miesiączkowe przechodzą w cykl księżycowy. W ten sposób kobiety miesiączkują w nowiu i owulują przy pełni księżyca. 

3. Pełnia 

Czas pełni księżyca jest kulminacyjnym momentem uzewnętrznienia „nasion” zasadzonych w nowiu. To idealny moment na działanie, stawianie czoła wyzwaniom, jakie w tym czasie cię angażują; podobnie z dużą mocą i energią rośliny kiełkują przebijając się przez warstwę ziemi.
4. Czas od pełni do nowiu 

Aktywność, pasja i zaangażowanie w „zewnętrzne” działania z każdym dniem maleją, ustępując miejsca wglądowi w funkcjonowanie własnego ciała i przygotowaniu się na nadejście nowiu.


At the weekend I insisted on planting at least a part of the annual crops. Of course, I could not do it myself, I asked my husband and children and I became a supervisory and corrective institution myself (read "children, oh no... please do not do it like that !!!!) Give me this, it's not like that ...") Seriously, I tried be calm despite the fact that I saw how most of the seeds land between the grooves. I thought then that "it must work, because the moon is new". I accidentally uttered these words loudly causing an avalanche of comments. So I explain everything from the ayurvedic perspective:

The lunar cycle lasts about 29 days, and its undeniable power makes the moon a keystone of ceremonies, traditions and practices in cultures around the world. Although there are many mythical stories and legends surrounding the moon, there is the same amount of research that aims to find a scientific correlation between the cycles of the moon and the cycles of living beings.

Research includes, among others, agricultural topics (from the best time for planting or harvesting), those concerning a better understanding of the release of melatonin and funcioning of female reproductive cycles. The knowledge accumulated so far is huge and if we try to apply it to the way we lead our lives, we can be one step closer to a conscious connection with nature.

Ayurveda (and most beliefs of traditional societies), divides the lunar cycle into four phases, giving a concrete idea of ​​what is happening at the time.

1. New moon
In traditional cultures, women menstruated together during the dark new moon nights. During this time, they gathered to support each other on the journey to "inside themselves". During the "dark moon", when the woman's energy is at the lowest point, the women practiced introspection, spent time in silence, rest and inner reflection. It is also traditionally the time of sowing - both in terms of planning, intentions and scheme of activities for the nearest time, but also sowing in the field.

2. Time between new and full moon
The intentions, inquiries, and internal contemplations set up during the new moon should become powerful. Each evening the rising moon gains in size, just as plans and projects should speed up. Also plants planted during the new moon slowly take root and the process of growth is beggining.

The time between the new moon and the fullness of moon symbolizes the maturation of the human egg. When you are in harmony and incorporate moon observation practice into your activities, you will discover that their menstrual cycles are turning into a lunar cycle. In this way, women menstruate new and ovulate with the full moon.

3. Fullness
The time of the full moon is the culmination of the manifestation of the "seeds" planted in the new moon. This is the perfect moment to act, to face the challenges that engage you at this time; similarly with high power and energy, the plants germinate through the soil layer.

 4. Time from full moon to new moon
Activity, passion and involvement in "external" activities decrease every day, giving way to insight into the functioning of one's own body and preparing for the arrival of a new one.

sobota, 6 kwietnia 2019

miłość i spokój umysłu? Love and peace of mind?

Ciągle analizujesz i wracasz myślami do zdarzeń z przeszłości? Jeszcze do niedawna byłam w stanie wypomnieć mężowi coś, co powiedział do mnie 15 lat temu... 
Kiedy poznajesz partnera i jesteś w nim zakochana widzisz wszystko przez różowe okulary. A właściwie to widzisz w nim tylko to, co chcesz zobaczysz; resztę odstawiasz na bok. Przymykasz oko lub naiwnie wierzysz, że „to się przecież da zmienić”. Po wspaniałym czasie zauroczenia, fascynacji przychodzi moment, kiedy zaczynasz dostrzegać działania, schematy, zachowania, które coraz bardziej cię irytują. I niestety zaczynasz skupiać się teraz na przywarach partnera. W myślach chodzi po domu i klniesz na niego: cholera znów te skarpetki na podłodze! Czy on nie umie opuścić tej deski? Prosiłam go już z milion razy…o ja znowu się spóźnia… itd. Analizujesz i powtarzasz wszystko w swoich myślach ciągle drążąc temat wczorajszej kłótni o to samo co tydzień temu albo po prostu myśląc jak zmienić tą sytuację. I teraz najgorsze: patrząc na swojego partnera zaczynać widzieć zbiór swoich przekonań na jego temat a nie jego samego… patrzysz na niego przez pryzmat przeszłości i zdarzeń minionych, które ciągle „wałkujesz w swojej głowie”. Czasem ten obraz jest tak wrośnięty w twój sposób myślenia,  że nawet nie zauważasz starań z jego strony czy zmiany pewnych nawyków. 

Od jakiegoś czasu staram się patrzeć inaczej na niego i na nasz związek. Niektóre sytuacje  przeanalizowałam już setki razy i te setki zaśmiecały mój umysł. Teraz patrzę na każdą sytuację od nowa, bez pryzmatu przeszłości. W dodatku przestałam po prostu o tych sytuacjach myśleć, na wiele rzeczy po prostu machnęłam ręką i skupiam się na rozwiązywaniu problemów doczesnych. Nie patrzę ani na przeszłość ani w przyszłość. Patrzę i staram się dostrzegać co się dzieje tu i teraz; słucham co on chce ci przekazać. Mimo, że niektóre działania denerwują mnie dokładnie tak samo jak wcześniej po prostu postanowiłam, że nie będę sobie nimi zatruwać głowy. I dobrze na tym wychodzę:)

Do you constantly analyze and return to past events? Until recently, I was able to reprimand my husband something that he said to me 15 years ago ...

When you meet a partner and you are in love with him, you see everything through pink glasses. Actually, you only see what you want to see in him; you put the rest aside. Or you believe naivly that "it can be changed". After a wonderful time of infatuation, fascination and passion comes the moment when you start to see actions, patterns, behaviors that irritate you more and more. And unfortunately you are starting to focus now on partner's vices. In your mind you walks around the house and curses him: shit, socks again on the floor! Does he not leave toilet seat? I've already asked him a thousand times ... I'm late again ... etc. Analyzing and repeating everything in your thoughts constantly trying to find the topic of yesterday's quarrel about the same thing as last week or just thinking how to change this situation. And now the worst: when you are looking at your partner and you see a set of your beliefs about him - not his own ... you look at him through the prism of the past and past events, which are still "rolling in your head". Sometimes this image is so ingrained in your way of thinking that you do not even notice any effort or change in your partner's habits.

For some time I've been trying to look differently at him and our relationship. Some situations have already been analyzed hundreds of times and these hundreds have cluttered my mind. Now I look at every situation without the prism of the past. In addition, I just stopped thinking about these situations, I simply focus on solving temporal problems. I do not look at the past or the future. I look and try to see what is happening here and now; I listen to what he wants to tell me. Although some activities annoy me exactly the same as before, I just decided that I would not poison my head with them. And I'm good at it :)

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Vippasana a doświadczenia treningu uważności; Vipassana and the experience of mindfulness

Po tygodniu trenowania uważności każdego dnia i w każdej chwili czuję się o wiele lepiej niż po przejściu vippasany. Jedno i drugie w zasadzie wiele łączy, choć vippasanę powinno się praktykować w odosobnieniu a ja jestem z dziećmi, które co chwilę coś ode mnie chcą i w ogóle w domu, w którym ciągle widzę coś niedopracowane:) W przeżyciu vippasany najgorsze było dla mnie nic-nie-robienie. Takie typowe dla pitty, pracoholika, stąd też vippasana, którą przechodziłam kilka dobrych lat temu była dla mnie katorgą, bo jeszcze jej nie rozumiałam. Mimo tego, wróciłam z praktyki z możliwością swobodnej koncentracji na wybranym elemencie i zdecydowanie lepszym wglądzie we własne wnętrze, zarówno na poziomie fizycznym jak i psychicznym, które zostały mi do dzisiaj. Oczywiście w toku działań i mijających lat moja uwaga dotycząca rzeczy przyziemnych takich jak sprzątanie czy gotowanie rozproszyła się, o czym pisałam w poprzednim poście. Teraz mam okazję nad tym popracować, co prawda w trochę inny sposób niż vippasana, ale równie istotny. 
Vippasana generalnie skupia się na związku umysłu i ciała, którego można doświadczyć bezpośrednio dzięki zdyscyplinowanej obserwacji doznań fizycznych; to taka metoda samoobserwacji, najlepiej w odosobnieniu, prowadząca do osiągnięcia równowagi ciała i umysłu. Bez mediów, bez innych ludzi, w ciszy i skupieniu, bez konkretnego zajęcia, z wieloma technikami medytacji - na takich filarach się opiera. Ja byłam za młoda i za mało doświadczona na tego rodzaju przeżycia, które w owym czasie mnie po prostu przerosły, przygniotły. Świetnie odczuwałam swoje fizyczne ciało i z nim pracowałam, natomiast jeśli chodzi o medytację i uspokojenie umysłu to była ta w najprostszym wydaniu, czyli skupiałam się na pojedynczych rzeczach potrafiąc utrzymać koncentrację przez jakiś czas a potem myśli ulatywały do domu i rodziców, do jedzenia (byłam ciągle głodna:) do tego wreszcie jaki życiowy bajzel zastanę jak wrócę. Z perspektywy czasu uważam, że moja praktyka w owym czasie była mało sensowna, ale oczywiście dokończyłam ją siłą woli. Teraz dochodzę do wniosku, że osiągam lepsze rezultaty w domu, bezpieczna, w otoczeniu tych, których kocham, poświęcając się pracy nad sobą bez poczucia wyrzutów sumienia (których się najbardziej obawiałam). Czas, kiedy dzieci są w przedszkolu a mąż w pracy poświęcam na uważne czytanie, przyglądanie się swojemu oddechowi, pracę, w której ćwiczę koncentrację i wreszcie dochodzę do uważnej pracy z własnymi myślami błąkającymi się po głowie. Później, kiedy jestem już wyrwana z pracy nad sobą dedykuję swoją obecność dzieciom i każdej rzeczy za którą się biorę.... i to działa! Odkąd przestawiłam się na czasowe tory anty-pitta ani razu się nie zdenerwowałam, ani razu nie odczułam irytacji, frustracji (nawet patrząc na nieumytą podłogę), ani razu nie przeklnęłam i co najważniejsze nie miałam żadnego długiego skurczu (przez które przecież wylądowałam w łóżku). Jem tylko wtedy kiedy jestem głodna (nie z głowy, bo pitta uważa, że to rozsądne) tylko z intuicyjnej potrzeby a każdego dnia poświęcam przynajmniej godzinę na testowanie oddechu metodą Butejki. Zupełnie inaczej podchodzę też do mojej relacji z mężem - odrzuciłam analizę intelektualną i przestałam patrzeć wstecz, ale o tym w następnym poście:) 

After a week of mindfulness training every day and at any moment I feel betten then after vippasana training. Both of them basically have many connections, although vippasana should be practiced in isolation and I am with children who want something from me and at home, in which I still see something non-perfect:) In the experience of vippasana the worst thing for me was not-doing. Such a typical for a pitta, workaholic. Hence the vippasana that I passed several good years ago was a hard work for me because I did not understand tecnique yet. In spite of this, I came back from practice with the possibility of free concentration on a selected element and definitely better insight into my own "interior", both on the physical and mental level. In the course of my actions and the passing years, my attention regarding mundane things such as cleaning or cooking has dispersed, as I wrote in the previous post. Now I have the opportunity to work on it, in a slightly different way than vippasana, but equally important.

Vippasana generally focuses on the relationship of mind and body that can be experienced directly through disciplined observation of physical sensations; is a method of self-observation, preferably in isolation, leading to the balance of body and mind. Without media, without other people, in silence and concentration, without a specific occupation, with many techniques of meditation - it is based on such pillars. I was too young and too little experienced for this kind of experience, which at the time just overgrew me, overwhelmed me. I felt my physical body very well and worked with it, but when it comes to meditation and calming the mind it was the one in the simplest edition, i.e. focused on individual things, able to maintain concentration for some time. Then thoughts went to home and parents, to eat (I was still hungry :) and finally what life's brothel I will think about when I come back. In retrospect, I think that my practice at the time was not very rational, but of course I finished it with my willpower. Now I come to the conclusion that I achieve better results at home, safe, surrounded by those I love, devoting myself to working on myself without feeling guilty (which I was most afraid of). The time when children are in kindergarten and my husband at work is devoted to careful reading, watching my breathing, work in which I practice concentration, and finally I come to mindful work with my own thoughts wandering on the head. Later, when I'm torn out of work on myself, I dedicate my presence to children and every thing I take for ... and it works! Since I switched to temporary anti-pitta tracks, I never got angry, I did not even feel irritation, frustration (even looking at the unwashed floor), I did not curse once and most importantly: I did not have any long cramps (for which I landed in bed) . I only eat when I'm hungry (not out of my head, because the pitta thinks it's reasonable) only from an intuitive need, and every day I devote at least an hour to breath testing using the Buteyko method. I also approach my relationship with my husband in a completely different way - I rejected the intellectual analysis and stopped looking back, but about that in the next post :)

wtorek, 26 marca 2019

mindfulness w praktyce ajurwedy; mindfulness in ayurvedic practice

Jest 10 20 rano. Za oknem ćwierkają ptaki, powoli przez chmury przebijają się ciepłe promienie  słonka. Od 6 rano ogarnęłam już 90% moich obowiązków na dzisiaj i następne godziny spędzę na pracy twórczo umysłowej leżąc. I tak przez następne 8 tygodni aż do momentu kiedy wreszcie będę mogła bezpiecznie urodzić. Moje dzieci są mało wyrozumiałe jeśli chodzi o bieżącą sytuację, podobnie jak ogromne pokłady pitty, które we mnie buzują. O ile dzieci jestem w stanie jakoś spacyfikować, ewentualnie oddać do babci czy cioci, o tyle z tą gotującą się pittą jest gorzej...Tylko zdrowy rozsądek każe mi przerzucać ogromne brzuszysko z boku na bok i poddać się dobrowolnie sytuacji, w której się znalazłam mimo, że pitta krzyczy wewnątrz WSTAŃ I OGARNIJ TO WSZYSTKO! Pitta nie przejdzie po brudnej podłodze, tylko chwyci za szmatkę i ją umyje; nie wstawi naczyń do zlewu tylko od razu je zmyje a jak zobaczy smugę na oknie to od razu ją spróbuje doczyścić. Można by tak wyliczać sytuacje, w których pitta reaguje nerwowo "zrób to natychmiast", ale sens jest taki, że właśnie nic z tych rzeczy zrobić nie mogę i dopada mnie frustrująca irytacja takim stanem rzeczy. Nie mogę zrobić nic w domu, w ogródku, który leży odłogiem a już przecież koniec marca, nie mogę zająć się dziećmi, gotować i wreszcie co najgorsze, nie mogę pracować, ćwiczyć... Sfrustrowana pitta odmawia posłuszeństwa:)

Z pomocą przychodzi coś, na co nigdy nie miałam jak mi - pittcie się wydawało, ani czasu, chęci ani możliwości, wiecznie w pędzie, w biegu załatwiając milion spraw. Trening uważności. Moja medytacja zawsze odbywała się podczas joggingu, ćwiczeń jogi czy spacerów w lesie, czasem leżąc na trawie i wpatrując się w chmury a czasem po prostu tuż przed snem -  był to czas specjalnie na to przeznaczony, zagospodarowany. Starałam się, żeby moje myśli, tak bardzo planistyczne, w tym czasie ograniczały się do tego, co w danej chwili robię. Mindfulness w założeniu ma zupełnie coś innego: żeby być tu i teraz ze wszystkim, czego doświadczasz,co przeżywasz. Innymi słowy: jadąc na rowerze skupiaj się na tym, że jedziesz na rowerze a nie gotuj w myślach obiadu; bawiąc się z dziećmi rzeczywiście baw się z nimi całym sobą a nie planuj co będziesz robiła jutro czy pojutrze; jak kochasz się ze swoim partnerem to bądź z nim całą sobą a nie myśl o tym, jak to było w słynnym kawale, na jaki kolor pomalować sufit... Mindfulness to sztuka bycia tu i teraz swoją myślą, mową i uczynkiem:) Oczywiste? Nie do końca.... Trudne? Nawet bardzo....
Osoba z przewagą waty w konstytucji trening bycia uważnym powinna zacząć od krótkiego czasu poświęconego na obserwację natury lub uważnemu przysłuchiwaniu się jakiś dźwięków. Ponieważ wata szybko się męczy a jej uwaga i koncentracja mogą się zmobilizować tylko na krótki czas warto zacząć trening w miejscu narażonym na małą ilość bodźców (lepiej las niż zatłoczona ulica) i z elementem, którym łatwo będzie je przyciągnąć (np. śpiew ptaków, obserwacja chmur i innych elementów przyrody). Dźwięk i dotyk to najważniejsze zmysły waty - z początku właśnie ich warto użyć do zyskania koncentracji. Wata bardzo łatwo się rozprasza - zwróć uwagę, że po chwili przysłuchiwania się pięknemu trelowi słowika będziesz myślami w swojej pracy albo w domu albo z sąsiadem, który cię wkurzył albo jeszcze w innej sytuacji:) Zamiast słuchać trelu słowika, rozkoszować się nim i przeżywać jego piękno całą sobą, twoje myśli uciekną jeśli tylko zgubisz nad nimi kontrolę choć na ułamek sekundy. Wata jest chętna na tego typu doświadczenia i najbardziej ich potrzebuje, z racji swojego chaotycznego umysłu, stale pogrążonego w różnych nękających ją niespokojnych myślach, ale z drugiej strony najszybciej się wypala, zniechęca niepowodzeniem i traci zapał do treningu. Brak rutyny i wewnętrznej dyscypliny waty powoduje, że trening uważności staje się nie lada wyzwaniem! Jednak wata, która pokona swoje słabości i spróbuje wyciszyć umysł zyska wielką nagrodę: będzie bardziej zrelaksowana, świadoma siebie i otoczenia, ukoi swoje nerwy i uspokoi swoje poplątane myśli, stanie się bardziej odporna zarówno fizycznie jak i emocjonalnie, będzie łatwiej zasypiać a przede wszystkim uwolni się od niepokoju i lęków, tak dla niej charakterystycznych.
Z kolei osoba o przewadze pitty powinna przede wszystkim pojąć, jakie są zalety i konsekwencje treningu uważności. Jeśli doceni jego walory - to, że dzięki niemu będzie doświadczała więcej cierpliwości na co dzień, będzie podejmować lepsze, trafniejsze decyzje, zwiększy swoją kreatywność i będzie mieć bardziej satysfakcjonujące relacje z innymi ludźmi, nie potrzeba jej większej motywacji. Ma w sobie dość wewnętrznej silnej woli, żeby praktykować uważność bycia tu i teraz. Problem tkwi w tym, jeśli uzna, że szkoda jej na to czasu, albo że go nie ma, bo ma innych ważnych tysiące spraw. W natłoku spraw, które pitta sama sobie nakręca jest tak mało miejsca na wolność myśli, każde działanie nawarstwia się z myśleniem o organizacji następnego. Dla pitty charakterystyczne jest to, że wykonując określone zadanie potrafi zrobić je perfekcyjnie myślami opracowując krok po kroku następne zadanie. Czasem pitta łapie się na tym, że zapomni dokończyć jednego zadania, bo myśl nad następnym pociągnęła ją do uczynku:) Droga pitto, ile razy zdarzyło ci się zostawić połowę prania w pralce, bo pędziłaś do gotującej się zupy a w międzyczasie zobaczyłaś że w pokoju dziecka leżą porozrzucane rzeczy, które Cię denerwują i musisz je ogarnąć zanim wrócisz do... zaraz co to ja robiłam? Aaaaaaaa nie pamiętam:) Natłok myśli poprzedza natłok zadań do wykonania. A gdyby tak każdej z tych rzeczy poświęcić uwagę? Gdyby tak podczas gotowania myśleć o krojeniu warzyw zamiast o tym co zrobię jak tylko nastawię zupę? Gdyby tak każdemu zadaniu poświęcić należny mu czas? Nie byłoby łatwiej? Trening uważności pitta powinna zacząć od skupiania się na tym co robi. W każdej sekundzie tego co robi, być uwagą właśnie w tej czynności. Plany i rozmyślania na przyszłość niech będą teraźniejszością, czyli myśl, o ty, co masz zrobić w chwili, gdy przychodzi zmiana obowiązku do wypełnienia. Być może zajmie to trochę czasu, nie będziesz tak prędka, ale za to dokładniejsza i jeszcze bardziej perfekcyjna, dokładnie tak, jak lubisz:)
Osoba kapha ma najłatwiej mym skromnym zdaniem. Po pierwsze lubi skupiać się na jednej rzeczy, którą robi, a z racji tego, że ogólnie jest leniwa to robi ich mało i dokładnie:) Kapha ma zasadę dokładności i przemyślenia każdej rzeczy za którą się bierze.  Czasem do tego stopnia, że tak bardzo pochłania ją myślenie o wykonaniu tego czy owego zadania, że w konsekwencji nie zdąży go fizycznie zrealizować:) Kapha właściwie naturalnie jest uważna; spacerując rozgląda się i odpoczywa a nie pędzi biegiem licząc spalone kalorie; jedząc delektuje się każdym kęsem nie zwracając zbytnio uwagi na konsekwencje; odpoczywając - nie ma wyrzutów sumienia; czytając książkę robi to dla przyjemności a nie tylko po to, by się dokształcić i mieć z tego jakieś wymierne zyski; jak się kocha to całą swoją "dużą przytulaśną powierzchnią", słowem kapha najłatwiej w życiu codziennym, zupełnie nieświadomie realizuje koncepcję treningu uważności.
Przez najbliższe kilka tygodni zamieniam się w kaphę. Będę leżeć, jeść i trenować swoją uważność poświęcając każdej czynności, którą wykonuję 100 % swojej uwagi. To jedyny czas, kiedy mogę zrobić to bez wyrzutów sumienia, za które moja pitta wstawiłaby mnie do kąta. Lubię ze sobą eksperymentować, zobaczymy jakie będą tego rezultaty:) Tymczasem wracam do słuchania ptaków za oknem:)

It is 10 am. Birds chirp outside, warm sunbeams go slowly through the clouds. From 6 am I have already done 90% of my duties for today and I will spend the next hours working creatively mentally while lying down. And so for the next 8 weeks until I can finally born my third child safely. My children are little upset about the current situation, as do the huge pitta  that is pounding in me. As far as children I'm able to somehow pacify them, with this strong pitta is worse ... Only common sense tells me to throw a huge belly from side to side and voluntarily give up the situation in which I found myself even though the pitta screams inside GIVE UP! Pitta will not walk on the dirty floor, just grab the wiper and wash it; she will not put the dishes in the sink but will immediately wash them away and if she sees a streak on the window, she will try to clean it up. It would be possible to enumerate situations in which the pitta reacts nervously, "do it immediately", but the point is that I can not do anything about it, and I get frustrated by this state of affairs. I can not do anything at home, in the garden, I can not take care of children, cook and finally, worst of all, I can not work, exercise ... A frustrated pitta refuses to obey :)
With the help comes something that I have never practised. As pitta person, I had no time, willingness and opportunity, perpetually in a hurry, running a million things. Mindfulness training. My meditation always took place during jogging, yoga or walking in the forest, sometimes lying on the grass and staring at the clouds and sometimes just just before sleep - it was a time specially designed for this purpose. I tried to make my thoughts, so much planning, at that time limited to what I was doing at the moment. Mindfulness in the assumption has something completely different: to be here and now with everything you experience! In other words: when riding a bicycle, focus on the fact that you are riding a bicycle and do not cook dinner in the mind; when playing with children, actually play with them with your whole body and do not plan what you will do tomorrow or the day after; when you are making love with your partner, be with him and do not think about what color will be fine to paint the ceiling ... Mindfulness is the art of being here and now with your thought, speech and deed :) Obvious? Not really .... Difficult? Even very ....
A person with the vatta energy in the constitution training in being attentive should start with a short time devoted to observing nature or listening carefully to some sounds. Because vatta gets tired quickly and her attention and concentration can only be mobilized for a short time, it is worth starting training in a place exposed to a small number of stimulants (better in the forest than a crowded street) and with an element that will be easy to attract them (eg birds singing, cloud observation) and other elements of nature). Sound and touch are the most important senses of vatta - at the beginning it is worth using them to gain concentration. Vattas are very easily distracted - note that after listening for a while, you will be thinking abt your work or home or with a someone who pissed you off or abt another situation :) Instead of listening to a nightingale, enjoy it and experience its beauty with all of you, your thoughts will escape if only you lose control over them for a second. Vatta is eager for this type of experience and needs it most, because of its chaotic mind, constantly plunged into various restless thoughts, but on the other hand it burns the fastest, discourages failure and loses enthusiasm for training. Lack of routine and internal discipline of vatta causes mindfulness training to become a challenge! However, vatta which overcomes its weaknesses and tries to calm the mind will get a great reward: it will be more relaxed, aware of yourself and the surroundings, soothe its nerves and calm its tangled thoughts, become more resistant both physically and emotionally, it will be easier to fall asleep and most of all release from anxiety and fears, so characteristic of her.
In turn, the person with the predominance of pitta should first of all understand what are the advantages and consequences of mindfulness training. If she appreciates its values ​​- the fact that thanks to trhe traning she will experience more patience every day, will make better, more accurate decisions, increase her creativity and have more satisfying relationships with other people, she does not need more motivation. she has a strong internal will to practice the mindfulness of being here and now. The problem is if she thinks it's a "waste of time" or she does not have one because she has another important thousand things to do. In the multitude of things that the pitta itself winds up, there is so little space for freedom of thought, every action builds up with thinking about the next. For pitta, the characteristic is that by completing a specific task, she can make it perfectly thought by developing the next task step by step. Sometimes the pitta catches the fact that she forgets to finish one task, because the thought of the next pulled her to do :) Dear pitta person, how many times have you left half the washing in the washing machine, because you rushed to the boiling soup and in the meantime you saw that in the child's room there are scattered things that annoy you and you have to grasp them before you return to ... what did I do? Aaaaaaaa I do not remember :) Accumulation of thoughts precede the rush of tasks to be done. What if you devote your attention to each of these things? If so, while cooking, think about cutting vegetables instead of what I will do when I set the soup? If so, to devote all the time due to it? Would not it be easier? Pitta mind training should start with focusing on what she does. In every second of what you do, be careful in this activity. Plans and meditate for the future should be in the present. Maybe it will take some time, you will not be so fast, but more accurate and even more perfect, just the way you like it :)
The Kapha person is the easiest in my opinion. First of all, she likes to focus on one thing she does, and because she is generally lazy she does it little and exactly :) Kapha has the principle of accuracy and reflection of every thing she takes for granted. Sometimes, to such an extent that it absorbs so much thinking about doing this or that task, that consequently it will not manage to physically realize it :) (best regards to my beloved husband :) :) :) Kapha actually is naturally attentive; walking, she looks around and rests instead of running counting burned calories; eating relishes every bite without paying too much attention to the consequences; resting - no remorse; when reading a book, she does it for pleasure and not only to improve himself and have some tangible benefits from it; if love she  makes love with all "large cuddly body". So kapha realizes in the easiest way in everyday life, completely unconsciously (or sometimes conciousely) the concept of mindfulness training.
I am turning into a kapha for the next few weeks. I will lie down, eat and train my mindfulness, dedicating every action I make it with 100% of my attention. This is the only time when I can do it without a pang of conscience, for which my pitta would put me in a corner. I like to experiment with myself, we'll see what the results will be :)

czwartek, 21 marca 2019

Oddychanie metodą Butejki, która pokazała, że nie ma na świecie już rzeczy oczywistych...

Z tego trybu pół-leżącego wychodzą same problemy:) Nie dość, że jem na potęgę to jeszcze czytam i pracuję zdecydowanie za dużo:) Koleżanka fizjoterapeutka dała mi trzy książki do ogarnięcia, a że temat oddechu jest mi bliski to pomyślałam, że chętnie je wchłonę. Zaczęłam od pierwszej, najmniejszej i z każdą kolejną stroną robiłam coraz większe oczy. Nie znałam wcześniej metody Butejki i z początku wszystko o czym pisał autor książki wydawało mi się abstrakcyjne: jak to, żeby oddychać mniej? Jak to, że jesteśmy hiperwentylowani? Jak to, że mamy za mało CO2????? Cóż to za jakieś niedorzeczności? Potem stopniowo zaczęło się wyjaśniać co autor miał na myśli. Po pierwsze, książka skierowana była przede wszystkim do astmatyków, którzy rzeczywiście jak się "duszą" to pochłaniają duże ilości powietrza za szybko i ustami. Po drugie autor przestrzega w niej przede wszystkim przed oddychaniem przez usta, z czym akurat bardzo się zgadzam. Nos jest do oddychania usta do jedzenia:) W nosie powietrze jest prawidłowo ogrzewane, filtrowane i nawilżane, dzięki czemu dostaje się do płuc w najlepszej formie. Po trzecie autor stwierdza, że przez obecnie propagowany styl życia, na szybko, za ciepło i za sucho (ma tu na myśli ogrzewanie domów i za ciepłe ubieranie) pochłaniamy za dużo powietrza, które nie jest prawidłowo nawilżone. I wreszcie, że uczymy się brać za długie wdechy i wydechy podczas gdy powinniśmy uczyć się robić przerwy między oddechami, zatrzymywać to powietrze, żeby nastąpiła prawidłowa wymiana tlenu z dwutlenkiem węgla. Ok to są te przesłanki, z którymi się zgadzam. A teraz bardziej hardcorowo:
- autor twierdzi, że nie powinno się wydmuchiwać glutów (bo wtedy bierzemy głęboki wdech ustami i pozbywamy się śluzu, przez co organizm produkuje go jeszcze więcej). Czy ktoś kiedyś próbował na stałe wciągać gluty? nie wiem, czy zaliczyłabym to do przyjemności, po za tym naturalnie dzieciom po prostu gluty lecą, bo to jest ich zadanie, mają oczyścić nozdrza. Wraz z nimi usuwamy z ciała patogeny, nie widzę więc sensu zatrzymywania glutów w nosie:)
- nie powinno się tez ziewać i wzdychać (też dlatego, że nabieramy wtedy za dużo powietrza) - hm z perspektywy ajurwedy ziewanie to odruch naturalny, którego nie powinno się wstrzymywać. Biorąc pod uwagę, że zwierzęta w naturalnym habitacie też ziewają i ziewa płód w łonie matki uznałabym to za bardzo naturalne zjawisko i pozostawiła bez piętnowania...
- nie powinno się brać długich wdechów i wydechów, ani zwiększać objętości płuc. I tu zapaliła mi się czerwona instruktorska lampka. Przez całe życie na wszystkich formach treningów w każdym miejscu na ziemi w jakim ćwiczyłam instruktor uczył głębokich wdechów nosem i długich wydechów nosem lub ustami w zależności od ćwiczeń. Nie spotkałam się z metodą, prócz niektórych ćwiczeń pranajamy, żeby oddychać płytko i krótko. Nie zastanawiałam się nigdy nad tym, czy rzeczywiście jestem w stanie sobie hiperwentylować płuca oddychając głęboko, raczej było to całkiem naturalne. 


CIĄG DALSZY: Po tygodniu od napisania tego posta, przeczytaniu wszystkich trzech pozycji "Zamknij usta", "Przewaga tlenowa" oraz "Spokojny oddech spokojny umysł" oraz bezwzględnej obserwacji swojego oddechu przez ten czas jestem coraz bardziej ciekawa tej metody. Zaczynam ją rozumieć i to jest chyba kluczem. Do tej pory co do glutów jeszcze się nie przełamałam i chyba tak zostanie, ale z punktu widzenia instruktora zaczynam kojarzyć pewne dolegliwości pojawiające się u moich klientów, których wcześniej nie diagnozowałam jako związane z oddechem.
Jakiż zbieg okoliczności, że w najnowszym magazynie "yoga&ayurveda", który dodatkowo wczoraj jeszcze przetrawiłam, też znajduje się artykuł bardzo zwięźle opisujący założenia Butejki.
https://www.yoga-mag.pl/wiosenna-yoga-ayurveda-juz-w-sprzedazy/

środa, 20 marca 2019

Powtórka z rozrywki:) "Udane partnerstwo z ajurwedą" II

 „Partnerstwo z ajurwedą”

Kochacie się , jesteście parą, małżeństwem albo po prostu bliskimi przyjaciółmi. Czasem nad waszym związkiem wiszą chmury, czasem widzicie świat przez różowe okulary. Patrzycie na siebie i zastanawiacie się co w nim/niej lubię a czego nie mogę zrozumieć. Zastanawiacie się, dlaczego ta druga połówka jest taka uparta i jak ją przekonać do własnych racji. Nie wiecie do końca jak zadowolić partnera, jakich środków użyć, by wasza sypialnia byłą miejscem do którego chcecie wracać jak najczęściej. I chcielibyście się dowiedzieć jak przetrwać 

trudne dni z partnerem o takim charakterze...

Przygotowałam specjalnie dla Was jedyne takie wydarzenie w świecie ajurwedy! Szkolenie „partnerstwo z ajurwedą”, da Wam odpowiedź na najważniejsze pytania z zakresu: typy związków i potencjalne problemy, zapotrzebowanie seksualne poszczególnych typów psychosomatycznych, podejście mentalne do miłości, rozmowa z partnerem, sposoby na rozluźnienie emocji, pozycje seksualne w ajurwedzie, afrodyzjaki i wiele innych ciekawych zagadnień związanych z partnerstwem pod kątem ajurwedy.

Zdaję sobie sprawę z niechęci panów do tego typu eventów, więc szkolenie otwarte jest zarówno dla par jak i pojedynczych osób chcących uzupełnić swoją wiedzę w tej dziedzinie.

Postanowiłam ponowić szkolenie z racji dużego zainteresowania tematem, ale zmieniam formułę na jednodniową.
Zapraszam w Góry Świętokrzyskie, do Suchedniowa, 2.05.2019 - proponuję przedłużyć sobie super długi weekend i zostać na chwilę relaksu gdzieś w okolicy.

Porozmawiamy o:
1. Typy związków w ajurwedzie i potencjalne problemy. Jak je rozwiązywać? Typy partnerów.
2. Jak przetrwać w związku, który ma wady?:)
3.Trzymaj emocje na wodzy, ucz się rozmawiać i słuchać.
4. Afrodyzjaki i środki pobudzające w ajurwedzie.
5. Jak się zestarzeć razem i nie zwariować?

Termin: 2.05.2019 godz. 9:00- 17:00
Wyżywienie ajurwedyjskie w cenie szkolenia
Cena: 150 zł/os.
Zapraszam:)
783777080
kontakt@e-medea.pl