wtorek, 27 września 2011

Tropologia, czyli co z czym a czego z czym nie:)

Jesteś fanem twarożku z rzodkiewką, jogurtu z owocami albo jajecznicy popijanej kakao? Ten artykuł trochę Cię zmartwi... Nie jestem zwolennikiem ostatecznego rezygnowania z jakiś produktów lub połączeń, choć dobrze jest wiedzieć, że robimy swojemu organizmowi niezłą przykrość łącząc w posiłku pewne produkty. Wszystkie kultury świata wykształciły w toku ewolucji jakieś zasady żywieniowe, których nie wolno było łamać (napisałam licencjat o tabu żywnościowym - jeśli ktoś jest zainteresowany tym co i dlaczego było zabronione wśród różnych pierwotnych, tradycyjnych plemion chętnie podzielę się ciężko zgromadzonymi informacjami:). Te zasady nie były jakimś głupim wymysłem, lecz bardzo często miały swoje podłoże właśnie w zdrowiu. Ludzie zauważyli, że jedząc pewne rzeczy szkodzą swojemu żołądkowi. Coś ich pobolewało, może nawet mieli kłopoty gastryczne. Poświęcali zatem swój czas, a mieli go naprawdę dużo w przeciwieństwie do nas, na poszukiwaniu najbardziej optymalnych z dostępnych im pokarmów. I wierzycie mi lub nie, to co wymyślili (oczywiście w odpowiednim, naturalnym środowisku) zostało przyjęte za normę aż do momentu, kiedy nie zaczęliśmy eksperymentować... mieszać, kombinować, smakować, wszystko ze wszystkim... sama mam czasem ochotę na różne smaki (mój miód z musztardą od samego dzieciństwa wreszcie doczekał się wersji sklepowej), ale należy mieć świadomość tego, że nie wszystko da się zdrowo zmieszać ze wszystkim. Poniżej w tabeli przedstawiłam najbardziej popularne produkty, które na pewno nie raz i nie dwa zjadałeś ze smakiem, dając swojemu organizmowi nie łatwy orzech do zgryzienia:) i jednocześnie produkując sobie cały arsenał gnieżdżących się po organizmie toksyn.

 nie jedz:                          z:
fasola
owoce, ser, jajka, ryby, mleko, mięso, jogurt
jajka
owoce, fasole, ser, ryby, kichadi, mleko*, mięso, jogurt
owoce
powinno się je jeść osobno
zboża
owoce, tapioka
miód
w równej ilości z ghee, podgrzany lub gotowany
ciepłe napoje
ser, ryby, mango, mięso, skrobia, jogurt
cytryny
ogórki, mleko, pomidory, jogurt
melony
nie wolno z niczym łączyć
mleko
banany*, wiśnie, melony, kwaśne owoce; chleb zawierający drożdże, ryby, kichadi, mięso, jogurt
psiankowate**
melon, ogórek, nabiał
rzodkiewka
banany, rodzynki, mleko
jogurt
owoce, ser, jajka, mleko*, ciepłe napoje, mięso, psiankowate

*jedna z najcięższych kombinacji
**pomidory, ziemniaki, bakłażan, papryka.

poniedziałek, 26 września 2011

Masaż marma

Ze słowem marma wiąże się kilka pojęć. Punkty marma, jak możecie przeczytać w „Trochę teorii” obok, są witalnymi punktami naszego ciała. Miejsca, gdzie zlokalizowane są punkty to marmasthala. Im zdrowsze ciało, tym te miejsca są większe i bardziej rozległe, im więcej blokad w ciele tym są mniejsze. Marmaghaty to fizyczne lub emocjonalne traumy, które utkwiły w marmach. Dawniej punktów tych używali wojownicy do paraliżowania lub zabijania przeciwników – ci nazywani są marmani. Mamy jeszcze coś takiego jak marma chikitsa – czyli nauka i leczenie za pomocą punktów marma.
Terapia marma nazywana jest matką wszystkich terapii uciskowych (akupresura, akupunktura, siatsu, chiap, adan kal) Wszystkie wymienione terapie pochodzą z krajów buddyjskich, a buddyzm wywodzi się z Indii – mnisi znali już punkty uciskowe. Wszystkie formy są dobre, ale zależy dla kogo i zależy od choroby. Różnią się one przede wszystkim intensywnością – im bardziej intensywna, a zarazem bolesna marma, tym bardziej lecznicza. Marma jest terapią najbardziej intensywną – wyleczysz się najbardziej, ale za to najbardziej boleśnieJ
Meridiany, na których położone są marma, blokują się przez odpady, toksyny i inne śmieci przemiany materii – ama. Im bardziej czuć nacisk tym większa blokada (czyli jeśli nic nie boli to znaczy, że nie ma blokad i wszystko pracuje prawidłowo – ciekawe, czy jest taka osoba na świecie, która nie zwija się z bólu przy intensywnym masażuJ) Jeśli boli, to znaczy, że trzeba popracować z marmą – przede wszystkim po to, by uwolnić zblokowaną energię i toksyny. Nacisk usuwa też stres i napięcie z ciała i umysłu, powoduje rozluźnienie zablokowanych miejsc, umożliwiając przepływ Prany, energii życiowej, do połączonych z nimi organów lub tkanek przywracając je tym samym do życia.
Ajurwedyjski masaż na punktach Marma jest zabiegiem zapewniającym największe możliwości wzmocnienia i odnowy organizmu spośród wszystkich znanych nam zabiegów ajurwedyjskich. Tego typu zabiegi są najskuteczniejsze w przypadku zmęczenia, osłabienia odporności, nerwicach i stanach depresyjnych, kłopotach z układem trawiennym i układem krążenia oraz przy różnego rodzaju bólach (głowy, pleców itp.)
Masaż i stymulacja punktów Marma powoduje harmonijny przepływ energii w organizmie, usunięcie, odprowadzenie toksyn, poprawienie kondycji układu nerwowego, relaksację, odżywienie i odmłodzenie organizmu, podniesienie poziomu energii i witalność, wzmożenie koncentracji, wzmocnienie odporności organizmu, odblokowanie tłumionych emocji i rozluźnienie napięcia mięśniowego oraz reguluje proces trawienia (zaparcia, powolne trawienie, zgaga).

         Zarówno 2 godziny przed jak i 2 godziny po masażu nie powinno się jeść, należy natomiast pić dużo wody lub zjeść jabłko. Po masażu dobrze jest wziąć kąpiel z solą, która pomaga w usunięciu toksyn z powierzchni ciała. I przygotuj się na dużą dawkę siniakówJ  
Uwaga dla kobiet w ciąży – masaż może zadziałać jak aborcja! Nie wolno wykonywać masażu marma od samego początku do ok. 5 dni przed końcem ciąży – wtedy masaż może pomóc w prawidłowym rozwiązaniu. Masażu nie powinno się również wykonywać dzieciom do 12 roku życia i starcom po 80 -tym r.ż. 

poniedziałek, 19 września 2011

Warsztatowo:)

Najedliśmy się w sobotę taaaaaakich pyszności:) Oczywiście, jak na córkę fotografa przystało, nie wzięłam aparatu, więc na nasze wyczyny nie popatrzycie (dzięki temu nie pocieknie ślinka:)
       Warsztaty zaczęliśmy od krótkiego wprowadzenia w ajurwedę. Potem porozmawialiśmy trochę o typach konstytucyjnych i zabraliśmy się za gotowanie. W kuchni Domu Kultury w Mostkach byłam w zasadzie po raz pierwszy, ale na szczęście urządzona jest dosyć intuicyjnie (widać kobiecą rękę), nie zajęło nam więc długo przystosowanie się do pracy w tych klimatycznych warunkach. Muzyczka w tle, śpiew ptaków i słońce za oknem, a my w garach... ale ile to sprawiało nam radości! Roznoszący się po całej kuchni aromat przypraw, odgłosy smażonych pierogów, kolorowe półmiski z kichadi - wszystko to sprawiało, że na twarzy ciągle gościł uśmiech. Wreszcie zasiadłyśmy do stołu - kopa jedzenia, nagotowane jak dla wojska, a nas zaledwie kilka, ale i tak było tak pyszne, że "oooooossssstatni" nie bardzo dawało radę:) A może jeszcze troszkę tego, a może jeszcze tamtego...:) A potem przyjdą panie na pilates i powiedzą, że się muszą odchudzić;p
         Zaczęłyśmy zabawę od barszczyku, do którego potrzebne są: buraki, marchew, seler, ziele angielskie, ziarna pieprzu czarnego, liście laurowe, sól, pieprz, kmin, sok z cytryny i oliwa z oliwek.
Buraki, marchew i selera zetrzeć na tarce, warzywa zalać wodą i zagotować. Dodać ziele, liście laurowe i ziarna pieprzu, a pod koniec gotowania posolić. Rozgrzać oliwę, do gorącej dodać kmin, a potem całość połączyć z barszczem. Po zagotowaniu wcisnąć sok z cytryny.
          W międzyczasie pokroiłyśmy warzywa na kichadi. Jest to moje ulubione danie, więc musiało się znaleźć na pierwszych warsztatach:) W dodatku połączenia ryżu basmati i fasoli mung zawiera wszystkie 20 aminokwasów, więc dla mnie, wegetarianki, jest prawdziwym zdrowotnym nektarem. Potrzebujemy:
ryżu basmati, żółty mung dal (w stosunku 2:1, wcześniej razem namoczone), warzywa do wyboru, kmin, ziarno gorczycy, curry, kurkuma, subji masala, sól, oliwa lub ghee. W garnku rozgrzać tłuszcz i podsmażyć przyprawy w nasionach, dodać ryż i dal, dobrze wymieszać. Dodać pokrojone warzywa i wymieszać. Zalać gorącą wodą i dodać sypkie przyprawy. Gotować na małym ogniu aż do wchłonięcia wody.
            Będąc przy warzywach zajęłyśmy się surówką z marchewki:
Marchew, kmin, gorczyca, ajwan, brązowy cukier, asafetyda, nerkowce, olej, gęsta śmietana lub maślanka, sól, szczypiorek lub koperek to składniki, które były nam potrzebne do zrobienia owej pyszności. Sprawa jest banalnie prosta: marchewkę należy zetrzeć na tarce. Na patelni rozgrzać olej, dodać wszystkie przyprawy i orzechy nerkowca; krótko podsmażyć. Dodać tą mieszankę do marchewki, połączyć ją ze śmietaną lub maślanką, na końcu dodać sól i szczypiorek (opcjonalnie koperek). Palce lizać.
           Czatni z jabłek i halawę robiłyśmy dosłownie 5 minut. Do czatni należało obrać jabłka i imbir, wrzucić je do miksera, dodać trochę chilli (świeże zielone najlepiej, ale jak nie macie pod ręką może być i w proszku), cukru trzcinowego i soku z cytryny i wszystko razem zmiksować na gładką masę. Sami przyznacie, że nie dużo pracy, a efekt rewelacyjny. Jeśli chodzi o halawę, to jest bardzo podobnie. Potrzebujemy do niej: kaszę mannę, rodzynki, orzechy nerkowca, kardamon, ghee, cukier trzcinowy i wodę. Należy rozgrzać ghee, dodać rodzynki i orzechy – podsmażyć. Dodać grysik i cukier. Wymieszać i podgrzewać do brunatnego koloru. Dodać wody i zagotować aż grysik będzie miękki. Wylać na talerz i wystudzić. I zjeść ze smakiem.
           Ostatnim zadaniem były samosy, które wyszły nam za mało słone:) Pamiętajcie o tym, żeby dodać sól do ciasta... 
Ciasto: mąka z pełnego przemiału, sól, ghee, woda
Nadzienie: ziemniaki, gorczyca, świeża chilli zielona, sól, kokos, świeży imbir, kmin indyjski, kurkuma, świeża kolendra lub pietruszka, ghee; olej do smażenia
Wymieszać mąkę z solą i roztopionym ghee. Powoli wlewać wodę i wyrobić ciasto, zagniatać energicznie przez 5 minut, aż będzie gładkie i miękkie. Z gotowego ciasta ulepić kule, spryskać kilkoma kroplami wody i przykryć wilgotną ściereczką na czas przygotowywania nadzienia.
Ugotować ziemniaki w łupinach, po ugotowaniu obrać je i utłuc. Rozgrzać glee i podsmażyć nasiona gorczycy z kminem, potem dodać kokos, imbir, chilli i kurkumę – podsmażyć około 5 min. Wymieszać z ziemniakami, zieloną kolendrą i solą.
Posypać stolnicę mąką, z ciasta formować małe kulki. Każdą kulkę rozwałkować na placuszek, a następnie przekroić na pół. Posmarować wodą prosty brzeg każdej połowy od środka do każdego z końców. Zebrać dwa końce prostego brzegu i ulepić stożek. Wypełnić nadzieniem, zamknąć otwór przyciskając brzeg palcami i fałdując go. Na średnim ogniu w dużym garnku rozgrzać tłuszcz. Smażyć po kilka samos na raz w głębokim tłuszczu.
           Żebyśmy nie miały problemów ze strawieniem tego wszystkiego zrobiłyśmy napój na trawienie, czyli po prostu dodałyśmy do wody trochę kminu i pociętego w plasterki imbiru. Ja osobiście płynu nie lubię, ale paniom smakował:) Jak wszystko zresztą, co mnie bardzo cieszy:)

środa, 14 września 2011

Masło nie takie straszne, jak go malują....ghee oczywiście

Wszyscy przeciwnicy tłuszczy zwierzęcych i unikający cholesterolu zgorszą się przeczytawszy ten post:) Będę wychwalać w nim tłuszcz w czystej postaci. 100 % tłuszczu:)
     Ghee, czyli stopione, klarowane masło jest obok miodu i mleka jedną z naturalnie występujących rasajan, czyli środków odmładzających, których spożywanie jest, według ajurwedy, bazą dla długiego i zdrowego życia. Ghee w ajurwedzie uważane jest za eliksir życia (prawie jak nektar i ambrozja w jednym:) - ma działanie regenerujące i odmładzające, wspiera również tworzenie ojas, czyli subtelnej energii życiowej. Działa stymulująco na przemianę materii, mobilizuje siły obronne organizmu i odtruwa, wiążąc rozpuszczalne w tłuszczu trucizny i pomaga w ich odprowadzeniu z wnętrza tkanek. Co więcej ghee obniża poziom cholesterolu! Nie wierzysz? Dodaj ghee do przyrządzanych potraw i spróbuj jaki mają smak. Masło klarowane sprawia, że potrawy są lepiej przyswajalne, a podczas duszenia składniki zachowują swoje witaminy i składniki mineralne. Ghee samo w sobie również zawiera witaminy: A, E i niacynę oraz minerały tj. sód, potas, wapń, magnez i żelazo. Na dokładkę masło to jest naturalnym środkiem zwalczającym wolne rodniki, studzi nadmierną ciepłotę ciała i uwaga: poprawia wzrok! Ponadto wzmacnia przemianę materii, ale ilość musi być dopasowana indywidualnie dla każdego z osobna. Zbyt duża ilość ghee w codziennej diecie tłumi ogień trawienny i zwiększa kaphę. 
     Przygotowanie masła ghee jest bardzo proste. Należy przygotować garnek z podwójnym dnem i trzy kostki masła prawdziwego (ja używam takiego "z bańką"). Ważne, żeby masło było masłem a nie czymś masłopodobnym - 82% tłuszczu na opakowaniu wskazuje, że po taki produkt można sięgnąć. Masła należy umieścić w garnku i podgrzewać na małym ogniu aż do stopienia. Potem zmniejszyć maksymalnie płomień i gotować przez około godzinę. Wydobywający się dźwięk, charakterystyczny szum i skwierczenie świadczy, że w maśle ciągle jest woda, która musi wyparować. Jeśli nie wyparuje, ghee nie będzie czyste i po pewnym czasie zjełczeje. By sprawdzić, czy ghee jest już gotowe wlej do gotującego się masła kroplę wody. Jeśli usłyszysz dźwięk podobny do tego, jaki słychać po wylaniu wody na rozgrzaną płytę kuchenki to znaczy, że masło jest gotowe. Poczekaj, aż trochę ostygnie i przecedź je do wyparzonego słoika lub glinianego pojemnika przez czystą ścierkę lub filtr do kawy (jak nie mam nic pod ręką cedzę przez bawełniane płatki kosmetyczne). Osad, który zostanie na dnie garnka to białko i wszystkie konserwanty i inne ulepszacze, które dodawane są do zwykłego masła.
        Ghee nie musi być przechowywane w lodówce.

Masaż jogiczny


Ciało pozbawione napięć i stresu jest świadectwem zdrowia. Jak ma się przesłanie ajurwedy o unikaniu stresu do głębokiego napięcia w różnych miejscach Twojego ciała? Zapomniałeś o ćwiczeniach, a głęboki oddech jest tylko mglistym wspomnieniem relaksu; czujesz, że jesteś spięty i nie możesz się rozluźnić, zamykasz klatkę piersiową, napinasz barki, brak Ci jasności umysłu…. Permanentny brak czasu dla siebie powoduje, że wszystkie stresy, napięcia i niepokoje gromadzą się w zawrotnym tempie, pociągając za sobą dalsze konsekwencje zdrowotne. Masaż jogiczny jest tym, co pozwoli wrócić do równowagi i zregenerować siły.
        Praktyka jogi, wykorzystywana w masażu prowadzi do stanu wyciszenia umysłu i poczucia wewnętrznej stabilności. Celem ajurwedy jest przywrócenie zdrowia, które, według ajurwedy, jest stanem zrównoważonego umysłu i ciała. W masażu używa się technik do rozgrzania ciała, mięśni i poprawy krążenia krwi i limfy. Kombinacja rozciągnięć opartych o jogiczne asany otwiera stawy, wzmacnia mięśnie i redukuje napięcia. Zrównoważenie i usunięcie napięć powoduje nie tylko, że ciało czuje się zdrowe i radośnie lekkie, ale również umysł jest jaśniejszy i odzyskuje pełną sprawność. Dlatego ajurwedyjski masaż jogiczny nie koncentruje się na danym elemencie, lecz obejmuje całe ciało, aby przynieść spokój umysłu przez zrównoważenie części ciała i uwolnienie od napięć w różnych miejscach i na różnych poziomach.
        Masaże jogiczne dążą do uwolnienia napięć i poprawy sylwetki, co polepsza praktykę jogi, czy innej formy ruchu, a przez co życie codzienne. Techniki głębokiego masażu wykonywane są dłońmi i stopami – ich zadaniem jest rozgrzanie ciała i przygotowanie do zaawansowanych technik rozciągających. Głęboki nacisk koncentruje się na strefach napięcia i bólu. Masowane osoby zachęcane są do pracy z oddechem i skupiania uwagi na ciele – nierzadko okazuje się, że jest to pierwsza lekcja obrazująca jak bardzo ciało jest zablokowane i pełne toksyn.
      Nawyki cywilizacyjne blokują przepływ prany – subtelnej energii życiowej, krążącej we wszystkich istotach żywych. Stagnację prany uważa się za przyczynę wielu bólów, dolegliwości i kontuzji. Przez masaż i uwalniającą pracę z oddechem blokady są stopniowo usuwane, pozwalając na swobodniejszy ruch prany w ciele. Powoduje to przede wszystkim napływ energii, uczucie głębokiej relaksacji i regeneracji.

sobota, 10 września 2011

Mmmmmmiodek:)

O cennych właściwościach miodu wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę. Ale nie każdy wie, jak się z nim obchodzić, by te właściwości faktycznie wpłynęły pozytywnie na organizm. Przede wszystkim generalna zasada ajurwedy mówi, żeby nie spożywać miodu podgrzanego powyżej czterdziestu stopni, ponieważ pod wpływem ciepła zawarte w nim fermenty rozkładają się tworząc ciężkostrawne i nierzadko trujące substancje obciążające organizm i blokujące przepływ substancji w kanałach srota. Odpada zatem miód w ciastach i herbatach (swobodnie można zastąpić go cukrem palmowym lub trzcinowym). Miód zawiera wiele cennych witamin, minerałów i pierwiastków, ale powinien być spożywany dopiero pół roku po odlaniu (choć w smaku najlepszy jest świeży miód, jeszcze cieplutki...jeszcze niedawno miałam pszczoły i całą rodziną wirowaliśmy miód z pasieki. Zawsze dostawało mi się najlepsze zajęcie: czyszczenie ociekających miodem ramek:) oczywiście miodek z ramek szedł wprost do mojego żołądka:) W każdym razie miód powinien swoje odstać - uważajcie zatem na świeże miody, które mają zupełnie inne właściwości! Miód, podobnie jak masło ghee, jest świetnym "przewodnikiem" dla ziołowych leków - innymi słowy często ziółka podaje się w towarzystwie masła albo miodu z ciepłą wodą. Warto o tym pamiętać korzystając z jakiś ziołowych preparatów - są lepiej przyswajalne i szybciej zaczynają działać. Miód ponadto rozrzedza śluz i pomaga spalać tkankę tłuszczową, dlatego zaleca się picie wody miodowej (czyli wody z dodatkiem miodu:) przed i po jedzeniu, w szczególności osobom z nadwagą. Byle nie przesadzać oczywiście. Miód równoważy wszystkie trzy dosza, a szczególnie kaphę - ma właściwości rozgrzewające. Jeszcze jedna cenna informacja: miód w połączeniu z masłem ghee w stosunku 2:1 używa się do redukcji tkanki tłuszczowej, natomiast to samo połączenie w odwrotnym stosunku poleca się osobom, które pragną przytyć (a wierzcie mi, że takie też chodzą po świecie...). Nigdy nie spożywa się miodu i ghee w stosunku 1:1 - mieszanka ta, z tego, co mi tłumaczono, jest mieszanką toksyczną (aczkolwiek są różne wyjaśnienia owej zależności). 
No to do miodku misie:)

Regularne wypróżnienia

         Jedną z najczęstszych dolegliwości, z którymi przychodzą do mnie pacjenci, są zaparcia. Nic dziwnego - współczesna moda na wszelkiego rodzaju diety, szczególnie białkowe, czyli kolosalne szkody w jelicie grubym. Nowoczesny styl życia, brak ruchu, niewłaściwe oddychanie, zażywane leki, stres, napięcie..... wszystko to powoduje wzmożenie vata, a co za tym idzie problemy z jelitem grubym: gazy, wzdęcia, zaparcia lub zaparcia na przemian z biegunkami. 
Ajurweda uczy, że aby żyć zdrowo należy pozbywać się codziennie odpadów i toksyn produkowanych w procesie trawienia. Nie powinno być to żadną nowością ani zaskakiwać - powie tak również każda inna medycyna. Tyle, że medycyna alopatyczna włoży nam w ręce leki, regulujące sztucznie pracę jelita i powie: "żyj dalej, tak jak żyjesz, nie łudź się naturą, leki ci pomogą". Ajurweda natomiast powie: "człowieku weź się za siebie. Masz to kilka porad - dopiero jak to, co naturalne nie pomoże, sięgnij po ziołowe preparaty."
         Ważna jest nie tylko ilość oddawanego stolca, ale również jego jakość i czas oddawania. Naturalnie i najlepiej jest wypróżniać się zaraz po wstaniu z łóżka rano i koniecznie jeszcze przed spożyciem posiłku. W Indiach spotkałam się ze zwyczajem, że dzieci od małego uczy się porannego wypróżniania nie dając im śniadania dopóki nie pójdą do toalety. Może to wydawać się brutalne, ale po jakimś czasie organizm tak się koduje, że staje się to najbardziej naturalną rzeczą na świecie. I rzeczywiście jakby zastanowić się logicznie, to najpierw trzeba wyrzucić zapchany kosz, żeby móc wrzucać do niego nowe śmieci... Tak więc poranne wypróżnianie jest bardzo istotne, a każde kolejne w ciągu dnia świadczyć może tylko o dobrej przemianie materii (chyba, że mamy do czynienia z biegunką - wtedy świadczy to o wzroście pitta i należy niezwłocznie przejść na dietę regulującą pitta!). Stolec powinien być dobrze uformowany, koloru jasnobrązowego (wiadomo, że jak się zje szpinak lub buraki kolor może odbiegać od normy;p), wysuwać się bez wysiłku i przede wszystkim nie wydzielać przykrych woni. Jeśli się tak dzieje, mamy do czynienia z zatoksycznionym jelitem i słabą obróbką treści pokarmowych. Coś, co zostało spożyte, ewidentnie nie zostało dobrze strawione. 
      Oczywiście wypróżnianie się czasem co drugi dzień nie stanowi powodu większego niepokoju. Szczególnie gdy prowadzimy bardzo aktywny tryb życia lub często podróżujemy. Kobiety mają tendencję do zaparć w czasie występowania zespołu napięcia przedmiesiączkowego (i chyba nie tylko do zaparć;p). Wprowadzając jednak niewielkie zmiany w sposobie odżywiania i trybie życia można stopniowo uaktywnić jelito grube. Są trzy główne sposoby: poprzez spożywanie składników tzw. balastowych (czyli zawierających dużą ilość niestrawnej celulozy jak błonnik), spożywanie olejów oraz picie ciepłej (lub gorącej) przegotowanej wody. Medycyna alopatyczna preferuje spośród wymienionych trzech sposobów ten pierwszy, czyli spożywanie dużej ilości produktów balastowych, ale należy pamiętać wybierając ten sposób jako zasadniczy, że zbyt duża ilość owych pokarmów prowadzi do podrażnienia jelita i procesów fermentacji. Wyważona ajurwedyjska dieta za świeżymi warzywami i produktami zbożowymi w ilości odpowiedniej dla każdego z osobna, zawiera odpowiednią ilość błonnika i pomaga w regulacji trawienia. Jeśli chodzi o spożycie tłuszczu, jest ono ograniczane i porcjowane. A to tłuszcze właśnie, tyle, że pochodzenia roślinnego (jedyny wyjątek - masło ghee) chronią i wzmacniają jelito grube i naturalnie je oczyszczają, a w przeciwieństwie do używanych zwykle środków przeczyszczających nie podrażniają jelita i nie uzależniają. I ostatni już pomysł na regularne wypróżnienia to picie szklanki letniej wody od razu po przebudzeniu rano. Stymuluje to odruch żołądkowo-okrężniczy i umożliwia szybką wycieczkę do toalety. Również podczas całego dnia należy organizmowi dostarczyć odpowiednią ilość płynów, najlepiej czystej przegotowanej ciepłej wody (która w przeciwieństwie do innych płynów absorbowana jest w jelicie grubym).

Co dobrego dla kaphy?

Kapha jest doszą, którą trudno wytrącić z równowagi poprzez pożywienie - jej budulec stanowi przecież ziemia, czyli najgrubsza forma energii. Mimo to, ludzie typu kapha mogą utracić równowagę jedząc zbyt tłusto i za słodko. Niestety zarówno tłuszcz jak i cukier w dostępnych produktach spożywczych stanowi ponad połowę wartości energetycznej, co za tym idzie ludzie typu kapha powinni staranniej przyglądać się temu, po co sięgają na półkę w sklepie... Powinni również ograniczyć spożywanie soli, bowiem to ona przyczynia się do gromadzenia wody w tkankach. Intuicyjnie, by przeciwdziałać przytłaczającemu i uziemiającemu działaniu bioenergii kapha, w diecie powinno się znaleźć dużo lekkich, ciepłych, suchych i stymulujących pokarmów. Osoby o tym typie konstytucyjnym powinny preferować lekkie śniadania i kolacje, potrawy nie za długo gotowane z niewielką ilością płynów olejów i cukrów oraz świeże warzywa i owoce (aczkolwiek są ciężej strawne niż podgotowane). Do posiłków warto dodawać przyprawy i zioła pobudzające trawienie. Zalecane smaki to cierpki, ostry i gorzki - hamują apetyt i ściągają nadmiar wody.
                                                           
                                                 Dieta balansująca kaphę

Największy metabolizm między 10 a 18 – w tym czasie powinno się zjeść wszystkie posiłki; największy z nich ok. 13 – 14.
Owoce: jest to grupa wspierająca, ponieważ zawierają dużo cukru i są wychładzające.
Najlepsze: kwaśne jabłka, gruszka, cytryna
Dobre: limonka, grapefruit, morela, śliwka, papaya, wiśnia, pomarańcz, truskawka, malina
Złe: wszystkie słodkie owoce tj. banany, mango, winogrona, figi, daktyle, arbuz

Warzywa: dużo gotowanych; surowe warzywa są trudne do strawienia, zawierają dużo wody i wychładzają.
Najlepsze: seler, marchew, kalafior, kapusta, por, brokuł, grzyby, kiełki, liściaste, szparagi, szpinak, brukselka, pomidor
Złe: bakłażan, cukinia, słodkie ziemniaki, ogórek

Zboża: jako jeden posiłek w porze obiadowej, mniej na śniadanie, w ogóle nie na kolację
Najlepsze: kukurydza, kasza jaglana, jęczmień, gryka, żyto, orkisz
Dobre: ryż basmati, Quinoa, amarantus
Złe: kuskus, pszenica w każdej postaci, owies

Nabiał: jedna z grup najbardziej wzmagających kaphę; produkuje śluz, obniża metabolizm
Dobre: mleko kozie lub sojowe, lassi (jogurt z wodą i przyprawami)
Złe: wszystkie produkty z mleka krowiego

Orzechy i pestki: grupa wspomagająca; tylko pestki z dyni i słonecznika, 4-5 migdałów dziennie

Warzywa strączkowe: wszystkie po za cieciorką (wysuszają i ściągają wodę z organizmu)

Mięso: kurczak i indyk raz w tygodniu

Oleje: dodawany w małych ilościach do posiłku
Dobre: rzepakowy, gorczycowy, słonecznikowy, kukurydziany, siemieniowy

Przyprawy: wszystkie po za solą

Rankiem: ciepła woda z cytryną lub herbata imbirowa

Śniadanie obiad i kolacja na ciepło.

środa, 7 września 2011

Jak zaspokoić apetyt pitty?

Pitta jest jedyną "gorącą" doszą - oznacza to, że jej ogień trawienny jest silny i ma duży apetyt. Z siłą ognia trawiennego ajurwedyjskie teksty łączą długowieczność - sprawa wydaje się dość prosta, bowiem silny ogień trawienny jest w stanie wszystko strawić a co za tym idzie organizm nie produkuje ama i innych toksycznych substancji powodujących choroby. Choć to i tak wielki skrót myślowy:) W większości osoby o tej konstytucji tolerują wszystkie produkty (ale w większości, bo ja jednak, mimo 90% pitty, nie jestem w stanie włożyć do ust wielu produktów:). Niestety łatwo ulegają pokusie jedzenia wszystkiego i w dużych ilościach osłabiając w ten sposób swoje trawienie. Zaburzenia powodowane są przede wszystkim przez brak umiaru i spożywanie zbyt słonego, kwaśnego i ostrego jedzenia. Dla typu pitta dobre są wszelkie gorzkie i cierpkie pokarmy - ograniczają one apetyt i absorbują nadmiar wilgoci. Jeśli chodzi o temperaturę spożywanych pokarmów, to powinna krążyć w granicy temp. pokojowej, czyli chłodne i lekko ciepłe dania o niezbyt ciężkiej konsystencji. Pitta jest jedyną doszą, która bez oporów może sobie pozwolić na chwilę lodowego zapomnienia:) Wszelkie zimne sorbety, lody, mrożone jogurty i zimne napoje mogą być spożywane przez pittę w gorące dni - pomagają wychłodzić i tak już z natury rozgrzany organizm. 
Głodna pitta to zła pitta. Jedzenie musi być przygotowane na czas, a nawet kilkuminutowe opóźnienie może wprowadzić pittę w gniewny szał. Weź to pod uwagę gotując mężowi/żonie o tej konstytucji:) A zła i gniewna pitta to pitta, która już nie zje. Często bywa tak, że pitta, u której emocje podskoczyły za bardzo w ogóle nie zasiądzie do stołu. Wszystko, co uspokaja i porządkuje atmosferę przy stole jest pomocne w pozyskaniu harmonii.
                           Dieta balansująca pittę
Dieta pitty utrzymuje metabolizm na dobrym poziomie. Jest to dieta alkalizująca, oczyszczająca krew i wątrobę. Pitta chora i zdrowa ma inne wskazówki co do diety, ale w obydwu przypadkach należy pić dużą ilość czystej wody i spożywać dużą ilość pokarmów o słodkim smaku.

Owoce: najlepsze słodkie, ale nie ma restrykcji dla zdrowych pitta
Najlepsze: słodkie jabłka, granat, daktyle, winogrona, melony, guawa, gruszka
Dobre: słodki pomarańcz, mandarynka, jagoda
Złe: grapefruit, kwaśna pomarańcz, wiśnie, papaja, truskawka, awokado, kokos

Warzywa: takie same dla zdrowych i chorych pitta, ale chorzy nie mogą jeść zbyt dużo surowych warzyw
Najlepsze: kalafior, brokuły, kiełki, seler, koper, kapusta, por, sałata,
Dobre: dynia, groch łuskany, cukinia, szparagi
Złe: marchew, burak, szpinak, rzodkiew, bakłażan, papryka
Najgorsze: chilli, surowa cebula, pomidor

Zboża: ilość zależy od aktywności, optymalnie 2 posiłki węglowodanowe
Najlepsze: ryż basmati, kuskus, pszenica, owies
Dobre: proso, ciemny ryż, quinoa
Złe: gryka, kukurydza, żyto

Oleje: w umiarkowanych ilościach
Najlepsze: ghee
Dobre: słonecznikowy, sojowy
Złe: z orzechów, sezamowy, z gorczycy

Orzechy i pestki: dobre, ale ich ilość zależy od aktywności, 10-12 max na raz, świeże lepsze niż podsmażone
Dobre: migdały, pestki z dyni i słonecznika
Złe: orzechy ziemne, brazylijskie

Warzywa strączkowe: wszystkie po za żółtą i czarną soczewicą

Nabiał: lepsze świeże niż sfermentowane, słodkie nie kwaśne
Najlepsze: świeże mleko, śmietana, masło, ghee,
Dobre: ser biały, jogurt
Złe: kwaśny jogurt, kwaśna śmietana, kefir, słony ser, maślanka 

Mięso: nie dobre dla pitty, jeśli już to 1-2 x tydzień gotowane lub grillowane
Najlepsze: kurczak, indyk, krewetki

Przyprawy: należy używać z umiarem, można łatwo wytrącić pittę z równowagi
Najlepsze: świeża kolendra, pietruszka
Dobre: kmin, mięta, rozmaryn, szafran, cynamon, liść laurowy, kurkuma
Złe: bazylia, gałka muszkatołowa, pieprz, czosnek, chilli, musztarda

Typ vata i jego preferencje dietetyczne

Vata jest przede wszystkim zimną i suchą bioenergią, aby zatem je uspokoić należy spożywać ciepłe dania, najlepiej z dużą zawartością wody. Najlepsze dla vaty są pożywne dania serwowane zimą: gęste zupy, dania jednogarnkowe, zapiekanki (różne wersje - ponieważ to moje ulubione danie musicie przyzwyczaić się, że zagoszczą one wszędzie:). Letnie surówki, sałatki, chłodne napoje i lody absolutnie nie pomagają vacie. Typ ten ma predyspozycje do nieregularnego trawienia, należy więc zwracać uwagę na to, by potrawy były gotowane i lekkostrawne. Vata powinna unikać ciężkich potraw, ale nie tłuszczu. Tłuszcz w postaci masła ghee lub oleju powinien być dodawany do każdego posiłku - dzięki niemu witaminy i minerały mogą zostać zaabsorbowane do organizmu. Smaki, które preferuje typ vata to: słony, kwaśny i słodki; potraw gorzkich, cierpkich i ostrych należy unikać. Zimne i suche potrawy również nie nadają sie do codziennego spożywania. Osoby typu vata powinny zwracać szczególna uwagę na atmosferę i nastrój panujący podczas spożywania posiłku, ponieważ bardzo intensywnie na niego reagują. Napięcia przy stole powodują, że nawet najlepsze jedzenie może zaszkodzić.

Dieta balansująca vatę
Jest to dieta odżywiająca, zawierająca pożywienie łatwostrawne. Rekomendowane pokarmy ciepłe, o smakach kwaśnym i słonym. Częste, ale małe porcje w regularnych odstępach czasu.
Owoce: k- kwaśne owoce jako stymulant apetytu i trawienia; s – słodkie, powinny być spożywane osobno jako przekąska;
Najlepsze – banan (s), daktyle (s), figi (s), papaya (k), suszona śliwka (s), winogrona (s,k), truskawka (k), cytryna (k)
Dobre – pomarańcz (k), morela (k), brzoskwinia (s), malina (k), orzech kokosowy (s), avocado (s), wiśnia (k)
Złe – surowe jabłko, szczególnie kwaśne, gruszka, melon, arbuz

Warzywa: vata nie przyswaja surowych warzyw; by warzywa strawić vata potrzebuje w posiłku również oleju i przypraw; najlepsze są warzywa smażone w głębokim tłuszczu;
Najlepsze – słodki ziemniak, marchew, rzodkiew, burak, rzepa, pietruszka, seler, szparagi, glony
Dobre – fasole, grochy, okra, dynia, pietruszka nać, szpinak, szczypior, por
Złe – kapusta, kalafior, grzyby, surowa cebula, kiełki – wszystkie produkują gazy
Najgorsze – pomidory, ziemniaki, papryka słodka, bakłażany – zatrzymują absorpcję wit z grupy B i wapnia; ogórek – wychładza

Zboża: vata nie powinna jeść w jednym posiłku samych zbóż – są trudno przyswajalne; małe porcje zbóż w trzech głównych posiłkach
Najlepsze – pszenica, brązowy ryż, owies, semolina
Dobre – ryż basmati, quinoa, amarantus, proso (kasza jaglana)
Złe – granola, kukurydza, żyto, jęczmień, gryka

Pestki i orzechy: nie jest problemem ich jedzenie tylko przyswajanie; źle przyswojone mogą produkować toksyny; łatwiej strawne z olejem i ciepłe
Najlepsze – sezam, migdały
Wszystkie inne są dobre, ale tylko do 30 gram na raz

Oleje: w porównaniu do innych doszy dla vaty najlepsze; olej nawilża i odżywia, pozwala lepiej przyswajać pokarm i witaminy
Najlepsze – sezamowy, migdałowy
Dobre – oliwa z oliwek, ghee, avocado, słonecznikowy, z siemienia lnianego
Złe – kukurydziany, rzepakowy, sojowy

Warzywa strączkowe: Nie są dobre dla vaty, ponieważ wzmagają produkcję gazów, ale potrzebne wegetarianom. Należy namoczyć przed spożyciem na noc; do gotowania dodawać balansujące przyprawy: kmin, imbir, pieprz, asafetyda
Najlepsze: fasola mung, czerwona soczewica
Dobre: zielona soczewica, groszek zielony, cieciorka
Złe: soja, ciemne, ciężkie fasole

Nabiał: od świeżych lepsze sfermentowane produkty mleczne
Najlepsze: kefir, maślanka, jogurt
Złe: ciężki ser żółty, zimne świeże mleko, lody

Mięso: dobre są ryby morskie i skorupiaki, vata powinna szczególnie unikać czerwonego mięsa, dziczyzny i mięsa z królików

Przyprawy: ostrożnie, by nie przedawkować; najlepsze: kmin, imbir, pieprze, bazylia, liść laurowy, kardamon, kminek, cynamon, kolendra, oregano