poniedziałek, 19 września 2011

Warsztatowo:)

Najedliśmy się w sobotę taaaaaakich pyszności:) Oczywiście, jak na córkę fotografa przystało, nie wzięłam aparatu, więc na nasze wyczyny nie popatrzycie (dzięki temu nie pocieknie ślinka:)
       Warsztaty zaczęliśmy od krótkiego wprowadzenia w ajurwedę. Potem porozmawialiśmy trochę o typach konstytucyjnych i zabraliśmy się za gotowanie. W kuchni Domu Kultury w Mostkach byłam w zasadzie po raz pierwszy, ale na szczęście urządzona jest dosyć intuicyjnie (widać kobiecą rękę), nie zajęło nam więc długo przystosowanie się do pracy w tych klimatycznych warunkach. Muzyczka w tle, śpiew ptaków i słońce za oknem, a my w garach... ale ile to sprawiało nam radości! Roznoszący się po całej kuchni aromat przypraw, odgłosy smażonych pierogów, kolorowe półmiski z kichadi - wszystko to sprawiało, że na twarzy ciągle gościł uśmiech. Wreszcie zasiadłyśmy do stołu - kopa jedzenia, nagotowane jak dla wojska, a nas zaledwie kilka, ale i tak było tak pyszne, że "oooooossssstatni" nie bardzo dawało radę:) A może jeszcze troszkę tego, a może jeszcze tamtego...:) A potem przyjdą panie na pilates i powiedzą, że się muszą odchudzić;p
         Zaczęłyśmy zabawę od barszczyku, do którego potrzebne są: buraki, marchew, seler, ziele angielskie, ziarna pieprzu czarnego, liście laurowe, sól, pieprz, kmin, sok z cytryny i oliwa z oliwek.
Buraki, marchew i selera zetrzeć na tarce, warzywa zalać wodą i zagotować. Dodać ziele, liście laurowe i ziarna pieprzu, a pod koniec gotowania posolić. Rozgrzać oliwę, do gorącej dodać kmin, a potem całość połączyć z barszczem. Po zagotowaniu wcisnąć sok z cytryny.
          W międzyczasie pokroiłyśmy warzywa na kichadi. Jest to moje ulubione danie, więc musiało się znaleźć na pierwszych warsztatach:) W dodatku połączenia ryżu basmati i fasoli mung zawiera wszystkie 20 aminokwasów, więc dla mnie, wegetarianki, jest prawdziwym zdrowotnym nektarem. Potrzebujemy:
ryżu basmati, żółty mung dal (w stosunku 2:1, wcześniej razem namoczone), warzywa do wyboru, kmin, ziarno gorczycy, curry, kurkuma, subji masala, sól, oliwa lub ghee. W garnku rozgrzać tłuszcz i podsmażyć przyprawy w nasionach, dodać ryż i dal, dobrze wymieszać. Dodać pokrojone warzywa i wymieszać. Zalać gorącą wodą i dodać sypkie przyprawy. Gotować na małym ogniu aż do wchłonięcia wody.
            Będąc przy warzywach zajęłyśmy się surówką z marchewki:
Marchew, kmin, gorczyca, ajwan, brązowy cukier, asafetyda, nerkowce, olej, gęsta śmietana lub maślanka, sól, szczypiorek lub koperek to składniki, które były nam potrzebne do zrobienia owej pyszności. Sprawa jest banalnie prosta: marchewkę należy zetrzeć na tarce. Na patelni rozgrzać olej, dodać wszystkie przyprawy i orzechy nerkowca; krótko podsmażyć. Dodać tą mieszankę do marchewki, połączyć ją ze śmietaną lub maślanką, na końcu dodać sól i szczypiorek (opcjonalnie koperek). Palce lizać.
           Czatni z jabłek i halawę robiłyśmy dosłownie 5 minut. Do czatni należało obrać jabłka i imbir, wrzucić je do miksera, dodać trochę chilli (świeże zielone najlepiej, ale jak nie macie pod ręką może być i w proszku), cukru trzcinowego i soku z cytryny i wszystko razem zmiksować na gładką masę. Sami przyznacie, że nie dużo pracy, a efekt rewelacyjny. Jeśli chodzi o halawę, to jest bardzo podobnie. Potrzebujemy do niej: kaszę mannę, rodzynki, orzechy nerkowca, kardamon, ghee, cukier trzcinowy i wodę. Należy rozgrzać ghee, dodać rodzynki i orzechy – podsmażyć. Dodać grysik i cukier. Wymieszać i podgrzewać do brunatnego koloru. Dodać wody i zagotować aż grysik będzie miękki. Wylać na talerz i wystudzić. I zjeść ze smakiem.
           Ostatnim zadaniem były samosy, które wyszły nam za mało słone:) Pamiętajcie o tym, żeby dodać sól do ciasta... 
Ciasto: mąka z pełnego przemiału, sól, ghee, woda
Nadzienie: ziemniaki, gorczyca, świeża chilli zielona, sól, kokos, świeży imbir, kmin indyjski, kurkuma, świeża kolendra lub pietruszka, ghee; olej do smażenia
Wymieszać mąkę z solą i roztopionym ghee. Powoli wlewać wodę i wyrobić ciasto, zagniatać energicznie przez 5 minut, aż będzie gładkie i miękkie. Z gotowego ciasta ulepić kule, spryskać kilkoma kroplami wody i przykryć wilgotną ściereczką na czas przygotowywania nadzienia.
Ugotować ziemniaki w łupinach, po ugotowaniu obrać je i utłuc. Rozgrzać glee i podsmażyć nasiona gorczycy z kminem, potem dodać kokos, imbir, chilli i kurkumę – podsmażyć około 5 min. Wymieszać z ziemniakami, zieloną kolendrą i solą.
Posypać stolnicę mąką, z ciasta formować małe kulki. Każdą kulkę rozwałkować na placuszek, a następnie przekroić na pół. Posmarować wodą prosty brzeg każdej połowy od środka do każdego z końców. Zebrać dwa końce prostego brzegu i ulepić stożek. Wypełnić nadzieniem, zamknąć otwór przyciskając brzeg palcami i fałdując go. Na średnim ogniu w dużym garnku rozgrzać tłuszcz. Smażyć po kilka samos na raz w głębokim tłuszczu.
           Żebyśmy nie miały problemów ze strawieniem tego wszystkiego zrobiłyśmy napój na trawienie, czyli po prostu dodałyśmy do wody trochę kminu i pociętego w plasterki imbiru. Ja osobiście płynu nie lubię, ale paniom smakował:) Jak wszystko zresztą, co mnie bardzo cieszy:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz