środa, 11 lipca 2012

lassi - na słodko, na ostro, na orzeźwienie:)

Tak coś za mną ostatnio chodziło. Takie żeby było orzeźwiające, trochę słodkie, a może nie, może trochę ostre, a w sumie to sama nie wiedziałam... Kefir? Maślanka? Producenci prześcigają się teraz w smakach przedziwnych, ale aż mnie ciarki przechodzą na samą myśl ile tam różnej chemii wciskają. Po za tym na pewno dodają białego cukru. W dodatku nie jest to dobry pomysł dla mnie jako pitty - szczególnie kefir ją podnosi. Przypomniały mi się gorące dni w Trivandrum na południu Indii i codzienna porcja lassi... to było takie dobre:) Złapałam jakiś jogurt naturalny i zrobiłam cuś takiego: dałam filiżankę jogurtu na dwie fil wody, dodałam 2 łyżeczki cukru trzcinowego i łyżeczkę wody różanej. To wszystko zmiksowałam z dwoma łyżkami puree z mango. Genialne...

A potem zaczęłam kombinować z lassi na ostro. Na taj samej bazie zrobiłam lasii z pół łyżeczki świeżo startego imbiru i pół łyżeczki kardamonu. Wyszło naprawdę ostre:) i trzeba dobrze zmiksować, bo ja nie za bardzo się postarałam i zostały kawałki imbiru:)
Jeśli macie świeżą kolendrę, to dla równowagii pitty, można zrobić lassi z pół łyżeczki świeżego imbiru, pół łyż sproszkowanego kminu i łyżki liści kolendry. Dodajcie trochę soli, bo inaczej jest niesmaczne:)

Lassi polecam też po posiłku na poprawienie trawienia. Oczywiście to ostre:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz