poniedziałek, 15 października 2012

Bezpłodność - ajurwedyjskie sposoby leczenia

W jednym z komentarzy zapytano mnie o ajurwedyjskie metody zwiększenia płodności. Szczerze, nigdy się tym nie zajmowałam, ale postanowiłam zgłębić i tę wiedzę:) Otworzyłam moje mądre księgi i zaczęłam wnikliwie je przeglądać. Oto, co znalazłam na temat bezpłodności i jej leczenia:
Generalnie bezpłodność traktowana jest w ajurwedzie jako zaburzenie spowodowane niedorozwojem organów rozrodczych bądź ich upośledzeniem; może też być spowodowana słabym odżywieniem całego organizmu lub akumulacją nadmiernej ilości płynów i stagnacją krwi w organizmie. O ile słabe odżywienie całego organizmu ma jakieś swoje uzasadnienie w tej materii (sama przeszłam tzw. "wysuszenie jajnika" podczas niechlubnej ano- ortoreksji) o tyle zastanawiam się nad tą stagnacją płynów. Przecież w stawie rośnie więcej roślin i żyje więcej stworzeń niż w rwącej rzece:) Ale znowu w rwącej rzece jest więcej tlenu i składników odżywczych niż w często zarośniętym i bagnistym stawie. Więc rzeczywiście chyba coś w tym jest:) Kobiety o konstytucji kapha z samej definicji są najbardziej płodne (woda i ziemia w końcu:), a te o konstytucji wata często mają ogromne problemy z zajściem w ciążę. Pitta w zasadzie jak zwykle jest w połowie, ale i ona może utracić swą możliwość prokreacji, gdy pitta wypali i wyjałowi wszystko w organizmie z powodu złej diety. 
I właśnie poprzez dietę ajurweda w większości leczy bezpłodność. Zaleca się dietę przede wszystkim podnoszącą kaphę a redukującą watę; dietę zawierającą dużo produktów mlecznych, szczególnie mleko (zdziwiłabym się naprawdę gdyby było inaczej - według indusów mleko jest dobre na wszystko! a według mnie mleko w dzisiejszych czasach nie nadaje się do spożycia, chyba, że rzeczywiście od krowy, albo kozie), orzechy, oleje, owoce zawierające dużo cukru (np. banan, a ciekawostką jest papaja - przypomniało mi się, że jakaś starsza Induska mówiła mi kiedyś, że żebym nie jadła papai, bo nie będę mieć dzieci. Nie pomogło:)))) i czarny sezam. Do diety dodaje się specyfiki ajurwedyjskie, takie jak stosowane na wszystko, co związane jest z kobiecymi sprawami, shatavari i ashvagandha, ale również aloes, szafran i lukrecję. 
Jeśli natomiast chodzi o drugi przypadek, to najzwyczajniej w świecie podaje się zioła pobudzające krążenie i poruszające zastałą energię: cynamon, imbir, mirrę, pieprz czarny. Jednocześnie zaleca się stosowanie trikatu i triphali z miodem. 
No dobrze, ale co z mężczyznami? Bogu dzięki za to, że ajurwedyjscy lekarze zwrócili uwagę na to, że również faceci mogą mieć ten problem, bo oczywiście wszystko byłoby jak zawsze na te biedne kobiciny.... W każdym razie zasady działania są podobne: dieta zawierająca dużo nabiału, olejów, orzechów, sezamu, czosnku i cebuli (chyba jako afrodyzjaki:) oraz zioła: ashvagandha (ponoć wzmaga produkcję spermy), bala i pippali. Należy unikać spożywania ostrych, gorzkich, cierpkich i zbyt kwaśnych produktów, ponieważ mogą redukować ilość spermy. 


1 komentarz: