poniedziałek, 13 maja 2013

Kiedy wreszcie...

W akcie desperacji w moich mądrych ajurwedyjskich księgach poszukiwałam sposobu na wywołanie porodu. Całą ciążę powtarzałam sobie, że Mały wyjdzie jak mu się będzie chciało i jak będzie na to gotowy i że właściwie to On sam zdecyduje kiedy to ma być, a ja się nie będę wtrącać...ale stojąc przed "możliwością" cięcia cesarskiego wcale już mi nie jest tak śmieszno. Mały jest Duży. Według mojego lekarza  może być nawet za Duży jak na poród naturalny. Jedyny sposób - już go zmusić do wyjścia to więcej nie urośnie. Tyle, że u mnie wcale nie jest tak łatwo: przez całą ciążę wcale od aktywności fizycznej nie stroniłam, a wręcz przeciwnie:) Stąd szybki spacer, schylanie, mycie podłogi, okien, chodzenie po schodach i inne babciowe sposoby na mnie nie działają. Miałam jeszcze pomysł na rąbanie drewna, ale chyba Mąż by mnie prędzej porąbał...Obalam kolejny mit - ostre jedzenie - na pewno jego ulubiony smak nie zmusi go do wyjścia:) Herbatki z malin (ale liści) też poczekają na przeziębienie. I właściwie mogłabym tak wymieniać:) 
No dobra, ale nie będę taka monotematyczna:)
Kiedy wreszcie... poród nastąpi (a mam nadzieję, że będzie to naprawdę szybko:) trzeba według ajurwedyjskich lekarzy jak najszybciej użyć ziół pobudzających cyrkulację w obrębie macicy i powodujących szybsze jej oczyszczanie. Do ziół tych zalicza się przede wszystkich kurkumę (jakże by to inaczej), szafran i jeden z gatunków mięty, których nazwy na polski nie znam - pennyroyal; mentha pulegium (ta ostatnia uwaga! jest bardzo toksyczna, z tego, co wyczytałam może być nawet śmiertelna. W książkach nigdzie nie piszą jak się jej używa, myślę najprędzej, że w postaci jakiejś herbatki z liści, ale trzeba by to doczytać zanim ktoś skusi się na próbę). Jeśli chodzi o zioła wzmagające produkcję mleka to zalicza się do nich przede wszystkim shatavari, prawoślaz lekarski i lukrecję, najlepiej stosowane jako wywar mleczny. Te z pełną odpowiedzialnością akceptuję jako nietrujące:) Sprawny przepływ mleka w piersiach zapewni herbatka z kopru włoskiego, dandelionu lub pokrzywy. Ta ostatnia w dodatku pomoże uzupełnić zapasy żelaza po porodzie i ubytku krwi. Szałwia natomiast (najlepiej w postaci okładów lub herbatki) zahamuje wypływ mleka z obrzmiałych piersi (aczkolwiek w innym miejscu jest napisane, że na nawał mleczny nie pomoże) i w ogóle zahamuje wydzielanie mleka kiedy kobieta chce już zakończyć karmienie. Innym ze sposobów na zakończenie karmienia jest nakładanie na piersi mąki z fasoli mung. O tym jest tylko w jednym miejscu, trzeba by przetestować:)
Kiedy wreszcie... :):)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz