czwartek, 18 lipca 2013

Podpłomyki mojej prababci

To też jest sposób na Małego - na szczęście toleruje pszenicę i mogę sobie pozwolić na użycie mąki pszennej lub orkiszowej na tą małą przekąskę. Pamiętam jako dziecko jak zajadałam się podpłomykami z masłem i truskawkami, które robiła moja prababcia jak nie było chleba. Okazało się, że zrobienie ich jest banalnie proste i robiłam je jeszcze jako mała smarkula grzebiąc się w cieście z mąki i wody. Potem jakoś o nich zapomniałam aż do teraz, kiedy szukam jakiejś zdrowej przegryzki a. bez cukru; b. bez białka; c.najlepiej bez tłuszczu:) Wystarczy zrobić ciasto jak na pierogi - mąkę zalać gorącą wodą i zagnieść ciasto - ja do mojego dodaję jeszcze soli i różnych przypraw, żeby nie było za mdłe, a ostatnio nawet posiekaną pietruszkę i kolendrę. Z ciasta wykrawa się duże koła i piecze na suchej patelni, tak, by ciasto przyrumieniło się z dwóch stron. Gotowe:) Indusi robią to samo i nazywa się to parantha, z tym wyjątkiem, że smażą to na oleju - czyli takie samo ciasto (często z dodatkiem warzyw lub owoców) po prostu smażone na oleju. Jest dużo lepsze, no ale..:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz