środa, 18 czerwca 2014

Oddech oczyszczający

Właściwie to ostatnio brak mi na wszystko słów. Codziennie przychodzę do domu zdołowana nową tragedią, śmiercią lub chorobą kogoś kogo znałam lub bliskiego tej osoby. Wchodzę na portal informacyjny, żeby zobaczyć choć co się dzieje w świecie i od razu tego żałuję... same ofiary przemocy seksualnej, wypadków drogowych, małe dzieci zamykane w samochodach umierające w strasznych męczarniach przez odwodnienie....włączam radio i co słyszę - afery korupcyjne, kolejne tragedie z udziałem dzieci, czasem jeszcze nienarodzonych, burdy i przemoc. Wyłączam radio. Wyłączam komputer, telefon i czasem mam ochotę w ogóle nie widzieć się z ludźmi, żeby nie przynosić do domu kolejnych tragicznych opowiadań. Wczoraj już nie wytrzymałam - usłyszałam od moich pań pilatesowych, że zmarł 31 letni nauczyciel z pobliskiej szkoły zostawiając żonę z jeszcze nienarodzonym dzieckiem. Samo życie - powiadają ludzie. Ja bym powiedziała sama śmierć. W każdym razie musiałam jakoś wyrzucić z siebie emocje ostatnich dni. Tej dziewczynki w samochodzie nie przetrawiłam jeszcze do tej pory, ale wczoraj wypłynął ze mnie strumień gorzkich i długich łez, po których jedynym możliwym sposobem na normalne powrócenie do świata i rodziny był oddech oczyszczający ciało i umysł. 
Podstawą do oddechu jest siad skrzyżny, z wyprostowanym kręgosłupem, dłońmi odwróconymi wnętrzem w górę i złączonym kciukiem z palcem wskazującym. Należy wziąć głęboki wdech przez nos i wydychać ostro i mocno przez nozdrza, napinając w tym samym czasie mięśnie brzucha, tak, by wypuszczać powietrze zatrzymane głęboko w płucach. Liczba skurczy powinna wahać się w granicach 10 a 20 i może zwiększać się, kiedy praktyka staje się coraz bardziej naturalna; po trzech rundach należy zrobić przerwę w postaci normalnego oddechu. Należy zwrócić uwagę na to, by mięśnie twarzy pozostały całkowicie zrelaksowane. 
Trochę kręci się po nim w głowie, ale przynajmniej później mętlik znika...