środa, 19 listopada 2014

wpływ reklam na moje zdrowie psychiczne...

...jest ogromny. Coś mnie trafia jak po raz kolejny słyszę reklamę suplementu diety z wit D dla kobiet w ciąży, w której "widać, że 8 tygodniowe dziecko (sic!!!!!) ma już zdrowe kości". Wziąwszy pod uwagę, że płód ma wtedy ok 3 cm i układ szkieletowy zbudowany z chrząstki rzeczywiście lekarz z całą pewnością może to stwierdzić. Albo reklama syropków na kaszel dla dzieci: "mamo dlaczego piję ten syropek?" "bo jest pyszny i da ci odporność" - największa bzdura na świecie. Jak coś jest pyszne, to znaczy, że dodali do tego jakiegoś glukozowo-fruktozowego świństwa i na pewno nie podniesie to odporności. Daj kobieto temu dziecku aronii, która rzeczywiście podnosi odporność i zobaczysz czy tak mu posmakuje. Kolejna reklama środków na przeczyszczenie zatok, który zawiera w swoim składzie dużo imbiru. Nie lepiej kupić po prostu imbir bez chemii i go zjeść??? Przykłady można mnożyć i mnożyć. W zasadzie pewnie zauważyliście że 9 na 10 reklam to są reklamy leków bądź suplementów diety. I najgorsze jest to, że skoro są takie reklamy to znaczy, że ktoś tą całą złudę kupuje...
Dla zdrowia moich nerwów powinnam już dawno wyłączyć radio i internet. Albo wyłączyć słuch w momencie, kiedy lecą na antenie reklamy. Wam radzę zrobić podobnie... 

2 komentarze:

  1. telewizor można zakryć haftowaną serwetką i postawić na nim kwiatki:)))

    OdpowiedzUsuń