środa, 22 kwietnia 2015

Uszy więdną:)

Ajurweda w ogóle nie posługuje się pojęciami czysto naukowymi pojęciami typu energia pochodząca z kalorii, nie jest też w żaden sposób związana z matematycznym wyliczaniem gramatury poszczególnych składników odżywczych. I chwała jej za to – mam wrażenie, że dziś ludzie nie zrobią nic bez podania konkretnej wartości liczbowej! Nie umieją ułożyć sobie odpowiedniego sposobu odżywiania bez zerkania do tabelek informujących o zawartości w produkcie jakiś substancji; nie umieją zrobić placka bez przepisu ze skrupulatnie odmierzonymi gramami dodawanych po kolei produktów; nie umieją wreszcie poruszać się po świecie pożywienia bez magicznego słowa „kaloria”(i chyba tu w większości chodzi o kobiety). Apel z mojej strony: przestańcie tak matematycznie układać sobie życie, martwiąc się o dostarczenie odpowiedniej ilości każdego ze składników pokarmowych, witaminy, pierwiastka czy innej substancji a równocześnie redukując ilość przeliczanych ze wszystkiego kalorii. Po pierwsze, należy sobie uzmysłowić, że wszystkie rekomendowane ilości spożywanych substancji są sztucznie narzucone przez WHO i wielokrotnie się zmieniają. Po drugie, niektóre wartości są specjalnie podwyższane, by przemysł farmaceutyczny zarobił na sprzedawanych suplementach. Po trzecie kaloria to tylko fizyczna jednostka!

1 komentarz:

  1. Nie wiem gdzie to napisać, więc niech będzie pod tym postem. Bardzo lubię Pani bloga. Bardzo interesuje mnie Ajurweda. Niewiele jest miejsc w sieci, w których można poczytać coś o niej mądrego, coś więcej niż wytłumaczenie podstawowych pojęć i zrobienie sobie testu pt."kim jesteś?" sprawdź już dziś jakim jesteś typem vata pita czy kapha.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń