piątek, 23 października 2015

zwapniałe poglądy na wapń:)

Biorąc pod uwagę wapń, fikcja miesza się z prawdą – jedni specjaliści namawiają nas do spożywania dużej ilości nabiału i mięsa, które teoretycznie zawierają duże ilości tego pierwiastka, a inni powiedzą, że owszem, może i ten wapń jest, ale nie w takich dużych ilościach lub nieprzyswajalny dla ludzkiego organizmu i w dodatku bez witaminy K2 może przynieść to więcej szkody niż pożytku (odsyłam do świetnej pozycji T.C.Campbella "Nowoczesne zasady odżywiania", gdzie mechanizm transformacji witaminy D w środowisku kwaśnym po spożyciu produktów mięsnych i jej rola w przyswajaniu wapnia jest perfekcyjnie wytłumaczony). Granica prawdy i fałszu jest krucha i w zasadzie nie wiadomo, gdzie przebiega. Spożywanie mleka i produktów mlekopochodnych ma swoje za i przeciw; jednym z za jest obecność wapnia i innych pierwiastków (choć istnieją badania wskazujące na to, że picie mleka pogarsza stan kości!), ale zdecydowanie więcej jest przeciw, jak chociażby to, że dla wielu dorosłych ludzi mleko jest po prostu niestrawne z powodu braku laktazy, enzymu trawiącego laktozę. Zdecydowanie lepszym pomysłem jest spożywanie maku i niełuszczonego ziarna sezamu lub migdałów. Można również uzupełniać ten pierwiastek pijąc napoje zbożowe wzbogacone algami morskimi. Fasole, szczególnie jaś czy pinto oraz soja (której nie polecam) zawierają  dużo wapnia podobnie jak warzywa kapustne, jarmuż, rzepa, brokuły, koper włoski. Niektóre substancje, takie jak wit. A, D i E oraz magnez pomagają w absorpcji wapnia i wchłanianiu go do kości; inne, takie jak kwas szczawiowy (zawiera go np. szpinak, rabarbar lub boćwina), solanina (np. w ziemniakach, pomidorach, papryce), cukier, sól, herbata, kawa i fosforany (znajdujące się w dodatkach do żywności) wręcz przeciwnie.
Kluczowym problemem jeśli chodzi o wapń jest to, że nie chodzi wcale o podaż wapnia tylko o jego przyswajalność przez organizm i odkładanie wapnia we właściwych dla niego miejscach, czyli kościach i zębach, a nie tętnicach (zwapnienie tętnic). Warto zdać sobie sprawę z tego, że kości składają się nie tylko z wapnia, ale także z co najmniej 11 innych minerałów – podając organizmowi tylko wapń w skoncentrowanej formie równowaga zostaje zachwiana i organizm nie jest w stanie przeprowadzić prawidłowej reakcji budowania kośćca. Za dużo wapnia jest tak samo szkodliwe, jak jego braki. A wapń dodawany jest teraz do wszystkich fortyfikowanych produktów – jest w płatkach śniadaniowych, napojach zbożowych, słodyczach, sokach itd. Dodatkowo zbyt duża podaż wapnia powoduje zachwianie delikatnej gospodarki minerałami a w szczególności zaburza równowagę między wapniem a magnezem. To z kolei prowadzi do dysfunkcji tzw. pompy sodowo-potasowej i pociąga za sobą szereg zaburzeń.
Jest jeszcze jedna ważna kwestia: wapń jest przekierowywany do kości i zębów tylko w obecności „aktywatora” jakim jest witamina K2 (menachinon). Im więcej wapnia lub witaminy D3 w organizmie, tym więcej potrzebuje on witaminy K2 do jego prawidłowego przetransportowania i wchłonięcia w odpowiednie miejsce (do kości a nie do tętnic). Suplementacja wapnia pociąga za sobą również sztuczne uzupełnianie witaminy K2.
Naturalnymi źródłami K2 są przede wszystkim produkty pochodzenia zwierzęcego – żółtka jaj, wątroba, mięso ale też w produktach sfermentowanych np. w natto (produkt ze sfermentowanych nasion soi) lub kapuście kiszonej.
I tu prośba do kobiet w ciąży i matek karmiących - nie dajcie się zwariować i nie bierzcie tony zupełnie zbędnych suplementów... pomyślcie o naturalnym wapniu:)



poniedziałek, 5 października 2015

Jak wrócić do świata żywych po zatruciu pokarmowym...

      

Oj dopadło mnie w piątek porządnie. Mała ugniata już ze wszystkich stron i sadzi kopniak za kopniakiem a tu jeszcze cała noc i cały dzień od łóżka do łazienki:( Nie myślałam o śnie tylko o tym, żeby ani siebie ani jej nie odwodnić. Picie wody powodowało skutek wręcz odwrotny, ale w końcu udało się przyswoić choć trochę - musiałam pić z łyżeczki co minutę:)

Ajurweda ma w zanadrzu kilka porad na taki nieprzyjemne dolegliwości - u mnie niestety nic nie pomogło tylko i wyłącznie dwudniowa głodówka z dużą ilością bardzo ciepłej wody.

Zacznijmy od tego, że nie wolno się przejadać – należy pamiętać, że w ciąży żołądek znajduje się dużo wyżej niż w normalnej kondycji i jest mniej pomiestny.

Jeśli dojdzie do niestrawności to natychmiastową ulgę przyniesie szczypta sody oczyszczonej dodana do dwóch łyżek soku z aloesu lub sam sok z aloesu. Alternatywą jest musująca mikstura z połowy łyżeczki sody, 10 kropli soku z cytryny i pół łyżeczki organicznego cukru. Można również spróbować zjeść namoczone na noc i obrane ze skórki migdały.

W przypadku chronicznej niestrawności, zgagi lub biegunki należy jeść codziennie rano kilka fig i nie popijać ich niczym przez ponad godzinę.

Jeśli dojdzie już do nudności, niestrawności i wymiotów należy zrobić miksturę z soku z cytryny z miodem w równych częściach. Można też posłużyć się herbatką imbirową (u mnie podziałało natychmiast, ale w drugą stronę:) Można też spróbować wycisnąć sok z limonki, zmieszać go z filiżanką ciepłej wody i pół łyżeczki sody oczyszczonej.

Na wydalenie zatrzymanych gazów pomoże mieszanka szklanki ciepłej wody, łyżki soku z cytryny z połową łyżeczki sody oczyszczonej. Miksturę należy zamieszać i wypić szybko (mieszanka zawiera dwutlenek węgla). Polecana jest także filiżanka soku z pomarańczy ze szczyptą ajwanu i asafetydy lub filiżanka soku pomidorowego wymieszana z ¼ łyżeczki czarnego pieprzu, szczyptą asafetydy i szczyptą soli.

Aby zwiększyć apetyt można na 5 minut przed posiłkiem spożyć łyżeczkę miodu ze szczyptą sproszkowanych goździków i ¼ łyżeczki pieprzu czarnego. Albo poczekać jak sam wroci:)