poniedziałek, 30 listopada 2015

Łącz pokarmy z głową... część IV strączki i jajka

Połączyłam je w jedną kategorię, ponieważ należą do dobrych źródeł białka a jednocześnie do produktów, z którymi niewiele można pokombinować. Chyba większe ograniczenia dotyczą jajek; nie powinno się łączyć ich z owocami, fasolami, serem, rybami, kichadi, nabiałem, mięsem i jogurtem, czyli w zasadzie prawie ze wszystkim...proponuję zrobić test polegający na spożyciu jajek z kaszą posypaną startym serem i kefirem i policzeniu gazów, które po tym połączeniu się wydzielają:) Od razu odechciewa się kombinacji:) zatem jaja jemy same lub ze zbożami - co z kolei zmniejsza przyswajalność żelaza zawartego z żółtku, więc też na dłuższą metę nie ma za bardzo sensu:)
Warzywa strączkowe można spokojnie łączyć z innymi warzywami i oczywiście ze zbożami, a nawet wychodzi to na dobre. W porządku są też z niektórymi nasionami jak np. sezam. Nie dobre do połączenia z nimi będą: wszystkie owoce, sery, jajka, ryby, mleko, mięso, orzechy - szczególnie brazylijskie i nerkowce czy jogurt. Przyjrzyjcie się zatem zawsze składowi sałatki ze strączkami, którą zamierzacie zjeść ze smakiem, czy aby na pewno wyjdzie na zdrowie:)

niedziela, 15 listopada 2015

Łącz pokarmy z głową... część III warzywa i owoce


Owoce królują w naszym codziennym jadłospisie nad warzywami a zdecydowanie powinno być odwrotnie. Owoce to grupa wspomagająca, wspierająca a nie bazowa. Realizując obowiązujące normy żywieniowe, w których warzywa i owoce są połączone w jedną grupę i zalecane w ilości 5-6 porcji, przeciętna człowiek konsumuje 4 czy 5 porcji owoców i jedno warzywo w sałatce do obiadu „odhaczając” dzienne zapotrzebowanie. Błąd. Owoce są potrzebne i są wartościowe, z tym nie mogę polemizować, ale zawierają przy tym dużo cukru. Kolejny błąd, o którym dziś, to dodawanie owoców do różnych posiłków, łącząc je ze zbożami, warzywami czy co gorsza z nabiałem, podczas gdy powinny być konsumowane osobno w postaci przekąski, a szczególnie surowe. Ma to związek z silną fermentacją w procesie ich trawienia – nic, co zostanie zjedzone z surowym owocem nie zostanie strawione prawidłowo. Do łączenia również z innymi owocami nie nadają się w szczególności gruszki, jabłka, brzoskwinie i śliwki z naszych sadów i melony, papaje, arbuz (który jest właściwie warzywem) i mango z upraw rejonów tropikalnych (a co dopiero z jogurtem!). 

Co do warzyw sprawa wydaje się dużo prostsza:) Zarówno zielonoliściaste, kapustne, cebulowe, dyniowate jak i większość korzeniowych można dowolnie komponować. Spore ograniczenia dotyczą tylko rzodkiewki, której nie można łączyć z nabiałem a także z bananami, jabłkami czy rodzynkami. 

Słynna rodzina psiankowatych stwarza najwięcej problemów. Generalnie powinno się w ogóle unikać bakłażanów, pomidorów, papryki, po pierwsze ze wzgędu na zawartość solaniny a po drugie ze względu na ich ciężkostrawność. Jeśli już, to nie wolno łączyć ich z ogórkiem, nabiałem, mięsem i cytryną.

czwartek, 12 listopada 2015

Łącz pokarmy z głową... część II mięso

Sama mięsożerna nie jestem, ale mając mężczyzn w domu jestem niejako przyzwyczajona do tego, że jest obecne w moim życiu. Na nieszczęście:) Ideałem byłoby rozdzielenie białka od węglowodanów do czego namawiam rękami i nogami, ale często, z racji przyzwyczajeń wyciągniętych z domu jest to nieosiągalne, nawet po tylu latach:) Dlatego też na ile mogę staram się mięso podawać z warzywami unikając ziemniaków. I to tyle z właściwego połączenia. Biorąc pod uwagę fakt, że mięso, jak każde białko, trawi się w środowisku kwaśnym, ale "gryzie" się z jajkiem, nabiałem i orzechami niestety nic innego jaj niskowęglowodanowe warzywa i tłuszcz po prostu się nie nadaje. Mięso w połączeniu z owocami jest jeszcze gorszym pomysłem, chyba, że jest to avocado lub kwaśna borówka czy żurawina. Inne owoce będą fermentować w żołądku czekając 3 godziny na swoją kolej do strawienia w dwunastnicy. I wreszcie połączenie mięsa z napojami, szczególnie sokami i gazowanymi to kolejny szok dla narządów trawiennych. W odstawkę powinny pójść wszystkie nawyki w stylu kanapka z kiełbasą, spagetti, schabowy z ziemniakami, sałatki z ravioli, pizze, kebaby, łazanki i mogę wymieniać tak dalej...  trudno? no pewnie, że dla kogoś przyzwyczajonego do tego typu żywienia trudno, ale nie znaczy to, że niewykonalne. Pocieszające (albo i nie) jest to, że również dietetycy i "fani zdrowego jedzenia" popełniają dokładnie te same błędy gotując pierś z indyka z ryżem lub podając ją z sosem jogurtowym. Mięsożercy przypatrzcie się teraz swoim posiłkom - spróbujcie wyeliminować z nich wszystkie niekoniecznie dobre połączenia typu mięso z jajkiem, jogurtem, rybą, ziemniakami itd, a zobaczycie jak zmieni się wasze trawienie i wydalanie. Koniec z gazami o fetorze nie do wytrzymania, koniec z przelewaniem i  dziwnymi odgłosami burczenia w brzuchu, wreszcie początek prawidłowych, nie powalających zapachem wydalin ciała (pot, mocz, kał) i normalnej barwy moczu...Powodzenia:)

środa, 11 listopada 2015

Łącz pokarmy z głową... część I nabiał

Im więcej przeglądam kulinarnych blogów i innych portali, na których ludzie dzielą się swoimi kuchennymi wyczynami tym bardziej dochodzę do wniosku, że robią sobie i innym "użytkownikom" przepisów krzywdę. Nie jestem osobą z natury krytykującą innych, bo wiem ile pracy, wysiłku, czasu trzeba włożyć w jakąś pracę, którą potem dzielę się bezinteresownie z innymi, ale z drugiej strony przeraża mnie nieświadomość i niewiedza zdrowotna, która szeroko króluje w internecie. Dawniej jakoś przymykałam na to oko, ale jak ostatnio weszłam na jakiś portal z zaleceniami dietetycznymi dla kobiet w ciąży to mi się aż uszy zjeżyły. Gdybym nie miała własnej głowy i posłuchała tego, co autorzy chcieli przekazać, to chyba nie zjadłabym z powodu niestrawności przez następne kilka dni a wątroba przygniotłaby moje już 2 kilowe niemałe dziecko:) Postanowiłam zatem napisać to i owo - być może jakiejś świadomej mamie (ale i nie tylko) uda się uniknąć gastrycznych problemów a potem długiego detoksu, żeby to wszystko, co nie strawione z siebie wyrzucić. 
Przede wszystkim pod lupę na pierwszy rzut biorę nabiał, bo to jest najczęściej popełniany błąd, który odbija się na zdrowiu wszystkich jedzących nabiał z owocami - NIE WOLNO łączyć przetworów mlecznych z jakimkolwiek owocem! a już na pewno nie z bananem, truskawką czy mango. Dla naszych układów pokarmowych takie kombinacje są po prostu nie do przejścia - wszystko zamiast się trawić fermentuje w brzuchu i zaburza prawidłowe funkcje trawienne. Skąd moje dziecko ma takie gazy? - często słyszę od swoich pacjentek. A co jadło na śniadanie? - pytam Twarożek z truskawkami, malinami i gruszką.... dla mnie odpowiedź jest jednoznaczna - to nie może się prawidłowo strawić:( Podobnie jak produkty mleczne z warzywami, a w szczególności z pomidorem, ogórkiem czy rzodkiewką. Więcej zachodu niż pożytku.
Zsiadłe mleko z ziemniakami, które tak uwielbiam, też nie są najlepszym połączeniem dostosowanym do możliwości organizmu - ludzie jadali tak niestety przez wiele wieków z czysto ekonomicznego puntu widzenia. 
Spożywanie produktów mlecznych z mięsem, rybami czy jajami jest jeszcze gorszym pomysłem niźli z warzywami. Czy na samą myśl o tym, żeby zjeść schabowego popijając go maślanką nie jest wam niedobrze??? To prawidłowy odruch organizmu - powinien również występować po zjedzeniu kanapki z wędliną (co też nie jest rewelacyjnym pomysłem żywieniowym) i chęci popicia jej kakao lub jogurtem. A teraz zobaczcie skład podstawowych sałatek w wielu restauracjach itd, np. sałatka grecka - nie dość, że pomidor z ogórkiem tworzą bardzo niedobraną parę to jeszcze do trójkąta dodają ser feta. Zupełne nieporozumienie, przynajmniej pod kątem strawności owej sałatki. Inny przykład: popularne pomidory z mozarellą (dobrze, że chociaż pieprz dodadzą, trochę ulży temu żołądkowi). Można mnożyć i mnożyć podobne cholernie popularne błędy - a im bardziej oryginalna kompozycja tym bardziej niestrawna (ostatnio spotkałam się z mieszanką dosłownie wszystkiego, bo były w niej orzechy włoskie, kuskus, ser feta, pomidory, szynka i żółtka jaj... - kombinację pozostawiam bez komentarza). 
Mniejsza o to, kiedy do takich ciekawych kompozycji dobierze się facet w sile wieku najlepiej o konstytucji pitta - zapewne większość strawi, co najwyżej trochę mu się poodbija. Ale kobieta wata lub kapha przez następne kilka godzin będzie z mozołem radzić sobie ze strawieniem chociażby części; reszta odłoży się lub będzie ją dręczyła w postaci wybujałej fermentacji, gazów, niestrawności, wreszcie problemów z wydaleniem, złym samopoczuciem i wypryskami na twarzy. Nie mówiąc już o tym, ja zareaguje na kompozycję dziecko....