środa, 30 marca 2016

Mała kapha:)



I kolejny fragmencik moich wypocin - wybrałam ten, bowiem moja Mała okazała się właśnie kaphą:)
Dzieci kapha są silne, duże i dobrze zbudowane, z dużą ilością ochraniającej i ogrzewającej tkanki tłuszczowej. Dzieci te z natury są leniwe i ospałe, więc nie śpieszą się także na ten świat – ciąże z dzieckiem kapha zazwyczaj są przenoszone, a dziecko zdecydowanie nie zamierza tak łatwo opuścić wygodnego łona matki zmuszając ją ciężko do samodzielniej ciężkiej pracy przy porodzie. (U mnie akurat było ok, ale oczywiście po terminie:):) Nie dość, że jest duże, to jeszcze niechętne do ruchu – najgorsze połączenie dla rodzącej, ale potem ułatwienie dla karmiącej. Jeśli matka ma dużo pełnowartościowego pokarmu to zazwyczaj już od samego początku cieszy się przespanymi i spokojnymi chwilami z Maleństwem ( ja przespałam na razie max 3 godziny, ale to dlatego, że Mała wtsypia się w chuście w dzień - my bad). Dziecko kapha bowiem zazwyczaj ma doskonale rozwinięty cały układ pokarmowy i bez trudu eliminuje spożyty pokarm (o ile nie jest go za dużo). Nie ma problemów z wypróżnianiem i gazami; po spożyciu i odbiciu może przesypiać długie godziny. Nawet do kilku miesięcy całe dnie mogą wyglądać jak przeplatanka jedzenia, wypróżniania i spania; czasem nawet bez minuty płaczu (w teorii - u mojej Mai jest kolka). Oczywiście na dłuższą metę nie jest to idealny stan rzeczy, bowiem dzieci kapha bardzo łatwo przybierają na wadze, dlatego należy stymulować je do ruchu. Maluch wykazuje ewidentnie większą aktywność wieczorami niż o poranku – jest to związane z przewagą bioenergii kapha między 6 a 10 rano. Nie warto zatem trudzić się w zabawianie i stymulowanie dziecka o poranku – będzie zbyt zaspane; lepiej odłożyć ruch na późne godziny popołudniowe (u nas się baaardzo sprawdza - Mała jest zdecydowanie sową:). Wtedy też dziecko o przewadze kaphy lepiej przyswaja informacji i najwięcej się uczy. Ta nauka idzie mu powoli, ale za to doskonale wszystko zapamiętuje i nie gubi już raz uzyskanych informacji. Rankiem dziecko będzie też zimniejsze niż wieczorem – wynika to z metabolizmu kaphy. Będzie też naturalnie dążyło do ciepła, które daje matka – dzieci z przewagą kapha uwielbiają się przytulać lub siadać rodzicom na kolana; kochają głaskanie, łaskotanie lub zabawę matczynymi włosami. Na ogół to dzieci bardzo spokojne, cierpliwe i przyjazne; potrzebują spędzać dużo więcej czasu z rodzicami niż inne dzieci, gdyż są mniej samodzielne i kreatywne na tym etapie. Skóra dziecka o przewadze bioenergii kapha jest zazwyczaj idealnie gładka, naturalnie nawilżona (ze względu na typowe magazynowanie wody) i łatwa w pielęgnacji (nie miała jeszcze do tej pory nawet czerwonej pupy....). Niestety magazynowanie wody ma też drugą stronę medalu – dziecko kapha jest zazwyczaj zaflegmione i zaśluzowane, często ma katar, wydziela dużą ilość śliny oraz innych substancji (np. woskowina w uszach czy łzy). Nadmiar śliny i śluzu powodują zapchanie płuc, gardła i zatok, a co za tym idzie dziecko kapha, mimo dużej odporności ma tendencję do przewlekłego kataru lub astmy oskrzelowej.

jeszcze tabelka jakby komuś przydała się w rozpoznawaniu przeważającej doszy u Maluszka:
Właściwości typu kapha:
własności
typowe cechy, mentalna i fizyczna charakterystyka dziecka:
zimna
wilgotna, lepka skóra; nie lubi zimna i wilgoci, pożąda gorąca i sucha; powtarzające się przeziębienia; pożądanie smaku słodkiego
wilgotna
elastyczna, gładka skóra; błyszczące oczy i włosy; podatne na zatory w obrębie płuc, zatok, gardła i głowy, kaszel oraz retencję wody
ciężka
dobrze  zbudowana, ciężka rama ciała, gruby kościec, dobrze rozbudowana klatka piersiowa, narażone na otyłość i szybkie przybieranie na wadze
oleista
elastyczne, dobrze naoliwione stawy; narażone na problemy związane ze śluzem, gromadzenie się śluzu w płucach i zatokach, wysoki cholesterol, alergie; tłusta skóra, włosy i kał.
powolna
wolny metabolizm; powolne chodzenie i mówienie; powoli się uczy, ale ma doskonałą pamięć i przyswajalność wiedzy; lubi spać długo; leniwe, ma dużą wytrzymałość, ale unika aktywności fizycznej wymagającej szybkości
płynna
nadmiar śliny i śluzu powodują zapchanie płuc, gardła i zatok
gładka
gładka skóra, gładkość organów, łagodny umysł, spokojna natura
gęsta
gęste pokłady tłuszczu, gruba skóra, włosy, paznokcie; pulchne; skondensowana tkanka, mocne mięśnie
miękka
przyjazny wygląd; miłość, troska, współczucie, uprzejmość, przebaczenie
lepka
spójna, zwarte ciało; uwielbia się ściskać i tulić, głęboko przywiązana w związku
mętna
wcześnie rano umysł jest mętny i mglisty
pewna, twarda, statyczna
nieugięte, niezawodne; dobrze odżywione mięśnie i tkanki ciała; krzepkie; lubi siedzieć i nic nie robić
słodka
pożąda słodkiego smaku; podatne na cukrzycę II typu
słona
pomaga we wzroście i trawieniu, daje energie; powoduje pragnienie słonego pożywienia i zatrzymanie wody w organizmie
biała
blada karnacja, biały śluz; biały nalot na języku; biały kolorem kapha ama

sobota, 19 marca 2016

Mozaika naturoterapii


Naturoterapia, której jedną z gałęzi jest ajurweda, określa w zasadzie cały zbiór praktyk, terapii i metod pomagających przywrócić zdrowie w naturalny sposób. Traktując człowieka w holistyczny, całościowy sposób, dąży do przywrócenia naturalnej harmonii i porządku w organizmie. Jak wiele szkół tak wiele metod, dążących do jednego celu: wspomóc klienta w dojściu do pełnego zdrowia. Korzystając z usług naturoterapeuty możesz napotkać rozmaitą mozaikę wykorzystywanych przez niego metod zarówno jeśli chodzi o diagnozę, analizę twojego stanu zdrowia i kondycji jak i samo wsparcie w leczeniu. Ja na przykład korzystam z irydologii, refleksoterapii, masażu, koloroterapii, aromaterapii, ziołolecznictwa... a to wszystko za sprawą ajurwedy:)
Wszystkie rodzaje oddziaływań w ramach naturoterapii można podzielić na 3 kategorie:
1.       Zewnętrzne energio-informacyjne oddziaływania fizyczne i mentalne, czyli np. bioenergioterapia, fizjoterapia, terapie manualne, masaże itd.
2.       Oddziaływania autoregulacyjne (np. autohipnoza, autorelaks, samouzdrawianie metodą Silvy, wizualizacje, autosugestia)
3.       Oddziaływania pozostałe – bardzo szeroka grupa terapii i zabiegów np. arteterapia, psychoterapia, mapy ciała, psychosomatyka itd.
Poniżej postaram się po krótce scharakteryzować kilkanaście (spośród opisanych i znanych prawie 50 ciu) najczęściej używanych przez naturoterapeutów technik:
·         Akupresura, czyli refleksoterapia, to pochodna akupunktury. Wywodzi się oczywiście z medycyny chińskiej, a polega na masażu uciskowym poszczególnych punktów ciała – receptorów. Receptory to silnie unerwione miejsca, które pozostają w ścisłym związku z określonymi narządami – pobudzając receptor pracujemy de facto nad poprawą ukrwienia danego organu.
·         Terapia manualna – oparta na dogłębnej analizie mechaniki układu ruchu i zaburzeń w nim powstających. W sposób możliwie delikatny a jednak bardzo efektywny, terapeuta potrafi zrównoważyć układ ruchu i poprawić funkcjonowanie organizmu. Zabieg polega na bezpośrednim usprawnianiu stawów kręgosłupa i kończyn oraz odtwarzaniu prawidłowych napięć w czaszce i na obwodzie ciała. Terapia manualna to szeroki ogrom wiedzy i stosowanych technik – może być traktowana jako sztuka, nauka, filozofia i terapia w jednym.
·         Termopunktura – zabieg polegający na podrażnianiu punktów receptorowych za pomocą gorąca (np. poprzez używanie nagrzanych igieł0
·         Bańki – starodawny sposób na pobudzenie do pracy układu immunologicznego. Zabieg poleca na wysysaniu z małych naczyń krwionośnych pewnej ilości białych i czerwonych krwinek, które w momencie wydostania się poza naczynia krwionośne stają się dla organizmu ciałem obcym dla zwalczenia którego następuje lokalna lub ogólnoustrojowa mobilizacja sił obronnych organizmu. Wysysanie to następuje w skutek powstałego w bańce podciśnienia.
·         Irydologia – metoda diagnozowania/analizowania stanu funkcjonowania organizmu według obrazu tęczówki
·         Sugestoterapia – terapia poprzez zastosowanie sugestii
·         Hipnoterapia – metoda wykorzystująca hipnozę do pozbywania się naleciałości i zaburzeń w ciele człowieka. Podczas zabiegu terapeuta wprowadza nowe myśli i sugestie w miejsce istniejących myśli i stanów umysłu. Bardzo wiele zależy od terapeuty, jest to technika dosyć ryzykowna z uwagi na możliwość uniezależnienia się od hipnoterapeuty lub poddania się całkowicie jego woli.
·         Masaż segmentarny - masaż leczniczo - diagnostyczny, opierający się na teorii wzajemnego oddziaływania skóry, tkanki łącznej i mięśniowej z narządami wewnętrznymi. Znajduje zastosowanie głównie w leczeniu chorób wewnętrznych.
·         Bioenergoterapia – to oddziaływanie na pacjenta energią terapeuty. Odbywa się to przy pomocy specjalnie opracowanych technik np. głasków, biomasaży, pracy z aurą, obwodzeniem ciała dłońmi, dotykiem itd.
·         Arteterapia – bardzo szeroka gałąź obejmująca zarówno sztuki plastyczne (np. malarstwo, rzeźbę, rysunek, grafikę, ceramikę) jak i teatr, taniec, sztuki wizualne, literaturę, film czy fotografię jako narzędzia terapeutyczne.
·         Biblioterapia – terapia poprzez odpowiednio dobraną literaturę; w ramach biblioterapii wykorzystuje się bajkę terapeutyczną, opowiadania terapeutyczne, które można również tworzyć samemu a także poezję – zarówno pisanie wierszy jak i ich odtwarzanie np. poprzez śpiew.
·         Muzykoterapia – cały szereg oddziaływań terapeutycznych, wśród których terapeuta proponuje: grę na instrumentach, dialogi instrumentalne, śpiew, ruch do muzyki, improwizacje, dyrygowanie, komponowanie piosenek, tworzenie tekstów do piosenek, rysowanie do piosenek, produkcje dźwiękowe, słuchanie muzyki w sposób dowolny lub narzucony z góry, metodę aktywnego słuchania muzyki wg Batii Strauss i wiele innych.
·         Wodolecznictwo – obok pakietu terapii klimatycznych jest jedną z najczęściej używanych form naturoterapii. Najczęściej stosowane są kuracje pitne – krenoterapia, kompresy/okłady, termofory, płukanki, lewatywy, kąpiele, nasiadówki, nacierania gorące lub zimne.
·         Koloroterapia i światłoterapia – terapie polegające na użyciu odpowiednich barw i światła słonecznego w celu pobudzenia lub zmniejszenia aktywności psychoruchowej człowieka
·         Aromaterapia – ogromna gałąź oparta o wykorzystywanie pozytywnych właściwości olejków eterycznych zawartych w różnych częściach roślin. Olejki te stanowią podstawowy składnik leków, perfum, kosmetyków, kompozycji do inhalacji i innych.
·         Urynoterapia – terapia wykorzystująca mocz w leczeniu różnych schorzeń organizmu. Jest to metoda szeroko znana na całym świecie w społecznościach tradycyjnych, stosowana również w jodze. Polega na wykorzystaniu właściwości leczniczych ludzkiego moczu, który można pić lub stosować zewnętrznie.
·         Informoterapia – dział medycyny badający wpływ szeroko pojętej informacji (informację zawierają np. częstotliwości różnych preparatów terapeutycznych; jej przewodnikami są nerwy, naczynia, błony, płyn międzykomórkowy; jej nośnikami są substancje lub energia np. dźwięk, światło, hormony; odbiornikami są narządy zmysłów lub punkty akupunkturowe) na fizjologiczne, biochemiczne, biofizyczne i patologiczne procesy w organizmie ludzkim. Z informoterapii wyłoniła się informodiagnostyka np. elektropunktura metodą Volla; akupunktura i homeopatia.
·         Fitoterapia – ziołolecznictwo. Swoje dobroczynne właściwości zioła zawdzięczają zawartym w nich substancjom leczniczym – ziołolecznictwo jest chyba najstarszą formą leczenia i pobudzania do czynności autoregulacyjnych organizmu. Odpowiednio dobrane zioła mogą wywołać bardzo skuteczny efekt terapeutyczny, ale muszą być zażywane pod okiem specjalisty, gdyż podobnie jak w innych terapiach, należy się obchodzić ostrożnie  z czymś co na pozór wydaje się bardzo proste a w rzeczywistości jest złożone i skomplikowane.
·         Homeopatia – to bardzo złożona terapia, traktująca chorobę jako efekt osłabienia lub wyczerpania siły życiowej organizmu. Odbudowania zdrowia jest możliwe dzięki dynamicznemu wsparciu odpowiednimi preparatami sporządzanymi z różnych substancji (np. produktów roślinnych, odzwierzęcych, składników mineralnych, substancji trujących) według ściśle określonych reguł; odpowiednio rozcieńczanych i dynamizowanych.
·         Metody relaksacyjne – cała gama terapii wykorzystująca zarówno techniki medytacyjne jak i specjalistyczne biosprzężenie zwrotne (biofeedback) służące uwolnieniu od napięć ciała i umysłu; swoje miejsce znajduje to też relaksacja stopniowana (postępująca relaksacja mięśni), trening autogenny a także wyobrażenia kierunkowane (wizualizacje).
·         Wreszcie praca terapeutów związanych z danym kręgiem kulturowym (np. medycyna wschodnia) lub bezpośrednio z konkretną medycyną np. ajurwedą, medycyną chińską czy tybetańską.

czwartek, 17 marca 2016

"ale to nie jest tak jak myślisz..."

to cytat z kabaretu, który bardzo lubię. U mnie w domu też jest kabaret. I o tym dzisiaj. Generalnie wiele osób spotykając mnie na ulicy czy mailowo wyraża się o mnie i wychowywaniu przeze mnie dzieci w samych superlatywach. Że poświęcam im dużo czasu, że siebie i domowników dobrze odżywiam, że rezygnuję z tylu pokarmów, żeby karmić piersią, że codziennie, nawet w niepogodę, zabieram dzieci na długi spacer itd, itp. Podczas gdy właściwie to nie do końca tak i denerwuję się, że tak mówią, nie wiedząc, że często to wszystko okupione jest bezsensowną walką i upartym stawianiem na swoim. Po pierwsze będąc pittą w każdym calu dbam mimochodem o "własne interesy" - zabieram dzieci na spacer nawet wtedy, gdy nie mają za bardzo na to ochoty. Na szczęście lubią świeże powietrze a Młody woli wyjść na podwórko niż siedzieć w domu, ale zdarzają się chwile, kiedy wyjście jest mu zupełnie nie na rękę, albo kiedy już chce wracać do domu, a ja mówię mu, że nie wrócimy, bo nie byliśmy jeszcze dwóch godzin na dworze. Miewamy takie chwile i potem bardzo mi głupio, bo zazwyczaj okazuje się, że np. miał zimne stopy albo zmarznięte ręce a nie powiedział. Po drugie kwestia dla mnie najbardziej newralgiczna to kwestia jedzenia: ja się staram, produkuje, wstaję czasem przed 6 żeby naszykować mu śniadanie, a Młody przyjdzie zaspany i ze złym humorem do kuchni (to wstawanie to ma chyba po tacie, bo mój mąż budzi się tak koło 12 po 15 kawie:) i zaczyna się wybrzydzanie, które doprowadza mnie do szewskiej pasji. Czasem krzyknę i się uspokoi, czasem wysyłam go do kąta i wtedy jest jeszcze większy płacz a czasem po prostu muszę wyjść, żeby nie wyjść z siebie. A jak do tego Maja zaczyna swój koncert to robię się czerwona jak burak i gotuję się. Poprosiłam ostatnio męża, żeby zawiesił mi worek treningowy w kuchni, bo jak czegoś nie uderzę to oszaleję. Pisałam już w poście 'kłębek nerwów" o sposobach złagodzenia stresu i irytacji, ale wierzcie mi, w takich chwilach nic mi nie pomaga. A najgorsze jest to, że od czasu urodzenia Mai te chwile mam codziennie i nie tylko przy śniadaniu....
Po trzecie czasem te nasze zabawy w sprzątanie nie należą do najprzyjemniejszych - szczególnie jak Krzysio zaczyna się wygłupiać, rozlewać wodę z wiaderka, rozrzucać śmieci zamiast zamiatać, wyrzucać na balkon pranie z miski zamiast wieszać itp. Muszę naprawdę wykazywać się ogromną cierpliwością, której nie mam w takich momentach, żeby nie wyszła z tego awantura. Krzyś nie jest złotym dzieckiem a ja nie jestem zdecydowanie złotą mamą. 
Podobnie z zabawami w kuchni - generalnie jest fajnie, ale dopóki nie zaczyna się sajgon w postaci powysypywanej mąki, wody powlewanej za szafki, porozrzucanych skórek z owoców i jęczenia o kolejnego daktyla...wtedy Krzyś ma do wyboru albo być grzecznym albo zabawę samemu, bo ja muszę dokończyć to co zaczęłam. Zazwyczaj w takich sytuacjach wybiera to drugie:) nie ukrywam, że jest mi to na rękę. Mniej bałaganu i więcej zrobię z tym moim "muszę to muszę tamto".
I jeszcze kwestia dla mnie bardzo boląca. "mamo pobaw się ze mną". "mamo chodź ze mną na dwór". Synu nie mam czasu albo synu karmię Maję albo synu usypiam Maję i tak zawsze... 
Czasem mam wrażenie, że mamę pittę nie powinno chlubnie nazywać się mamą tylko kobietą mającą dzieci, bo zawsze, we wszystkim co pitta robi widzi jakiś cel, jakąś misję, ma jakieś idealne wyobrażenie czegoś, a z dziećmi to wszystko nie tak. To wszystko, co sobie pitta zaplanuje, ułoży znika gdzieś w czeluściach i odmętach dziecięcych zabawek i humorów. A niewykonany dzienny plan to dla pitty stracony dzień. Gratuluję wszystkim mamom przebrnięcia przez wychowanie dzieci bez nabawienia się nerwicy:) Staram się, naprawdę dążę do tego, żeby ujarzmić te pokłady pitty we mnie ale do tego droga jeszcze daleka. 

poniedziałek, 14 marca 2016

lifehacking wg pitty part II

8. Jeżeli nie jesteś tego nauczona to radzę powoli złapać sprytną metodę na oszczędność czasu wieczorem - kiedy wreszcie uda ci się uśpić dzieci nie będziesz musiała chodzić po domu i zbierać powkładane w każdy kąt kredki, klocki i zmywać podłogi - sprzątaj od razu po sobie i naucz tego dziecko. Po każdym wykonanym zadaniu, czy to w kuchni czy po prostu po zabawie, nawet jeśli ma to zająć kilka minut a bobas płacze, sprzątnij po tym, co robiłaś. Kiedyś wykonałam eksperyment i nie robiłam tego przez cały dzień czekając na wieczór po uśpieniu dzieci. Efekt: straciłam godzinę na szorowaniu wyschniętych naczyń, ścieraniu wyschniętych plam z soku na dywanie, szukaniu pochowanych zabawek i innych pracach, które byłyby zupełnie zbyteczne gdybym zrobiła to od razu.
9. Jeszcze a propos gotowania: nam świetnie wychodzi zabawa w gotowanie ze zwierzątkami z klocków lego: albo uczymy je gotować, albo dajemy im do spróbowania czy już dobre, albo zapraszamy je na piknik itd - dla młodego frajda, ja w czasie jego rozmowy z nimi mogę wykonać wszystkie niezbędne w kuchni obowiązki:)
10. Minimalizuj niepotrzebne targanie tony zakupów poprzez internet - to, co da się kupić niech ci przywiozą. Mieszkam półtorej km od najbliższego sklepu i  nie zawsze wykorzystuję męża do zrobienia zakupów, po prostu klikam i oszczędzam czas i siły na ważniejsze zadania.
10. Zorientuj się kiedy Maluch, jeśli nadal karmisz, reaguje na twoje jedzenie. U mnie po kilku próbach, np. z suszonymi śliwkami, ryżem albo szpinakiem, wyszło że mniej więcej od 20 do 24 h jest reakcja. Jeśli zatem gdzieś się planuję wybrać na 24 h przed nie jem ciężkostrawnych i gazujących produktów, by nie bolał ją brzuch kiedy mnie nie będzie. To samo na noc - ostatni lekki posiłek jem o 18 a pierwszy o 8 rano i dzięki temu nie męczę się w nocy:)
11. Ile się da śpię z Młodą na moim brzuchu - nie wstaję dzięki temu do odbijania, bo się robi samo, nie wstaję do karmienia, bo po prostu łapie cyca (tylko podstawiam na zmianę) i w dodatku masuję jej brzuch, żeby wychodziły gazy. Nie męczę się z odkładaniem do łóżeczka, bo pamiętam w ogóle nieprzespane noce z synem, którego książkowo nosiłam czasem przez godzinę żeby mu się odbiło a kiedy wreszcie usnął i próbowałam odłożyć go do łóżeczka zawsze się budził, co doprowadzało mnie do istnego szału...
12. Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała odnośnie śniadań: ponieważ Młody czasem budzi się bardzo wcześnie i pierwsze wypowiadane przez niego słowo to "mamo jeść!!!!' to kaszę podszykowuję sobie wieczorem - wyparzam, przecedzam i zalewam wodą, tak, żeby rano tylko ją nastawić. nawet jeśli obudzi się wcześniej niż ja, biegnę wtedy do kuchni, nastawiam kaszę i zanim ogarnę go po spaniu zazwyczaj już jest gotowa (namoczona szybciej się gotuje a nie traci cennych minerałów, bo gotuję ją w tej samej wodzie).

sobota, 12 marca 2016

lifehacking wg pitty

Ostatnio naprawdę bardzo dobrze mi idzie. Jedno dziecko w wózku a drugie w chuście to nie wyczyn. Ale bawiąc się z jednym w ganianego, machając drugiemu przed nosem piłeczką trzymaną w jednej nodze a zarazem trzaskając brzuszki należy chyba do życiowych optymalizacji.
Dla mam, ale też dla kobiet, które nie potrafią za bardzo ułożyć sobie planu dnia tak, żeby coś z niego jeszcze mieć dla siebie mam kilka wypracowanych porad:




1. jesteś śpiochem czy nie, wstawaj wcześnie; nawet jeśli nie prześpisz całej nocy rano i tak organizm wskakuje na górny poziom energii. Rano zrób to, co najważniejszego masz zaplanowane na ten dzień - masz bowiem najjaśniejszy umysł i dużo (pewnie czasem stosunkowo energii). Jeśli masz wystarczająco dużo czasu i chęci rano poćwicz - wieczorem zazwyczaj się nie chce, albo coś ważniejszego wypada, albo dziecko ma kolkę....
2. ogarnij posiłki z dzieckiem - dla dziecka to super frajda, dla ciebie może nie za bardzo ze względu na wszechogarniający bałagan, ale to naprawdę spore ułatwienie. Zabawa w robienie zupy jest super - dajesz dziecku drewniany nożyk i ziemniaka, którego ma przekroić i masz pół godziny z głowy;)
3. noś dziecko w chuście - co ja bym zrobiła gdyby jej nie było!? wsadzam Mała w chustę i mam 3 godziny spokoju, mogę posprzątać, ugotować i pobawić się spokojnie z Krzysiem w zamiatanie:)
4. sprzątanie też należy do obowiązków obojga - czyli twojego i dziecka: daj mu szmatkę i niech się wprawia:) może przecież włożyć naczynia do zmywarki, pojeździć na odkurzaczu jak ty akurat odkurzasz czy zetrzeć kurze na wyścigi.
5. jedz z dzieckiem - usiądź jak człowiek, być może z drugim dzieckiem przy cycu i zjedz porządny posiłek. To, że jesz z dzieckiem pozwoli pamiętać o regularności posiłku a i w towarzystwie jest przyjemniej
6. wprowadź regularność i przewidywalność dnia! dla dzieci to mega istotne, czują się wtedy bezpieczniej i łatwiej przychodzi im robienie też tego, czego nie lubią:) U mnie dzień wygląda następująco: rano wstaję i bez dzieci załatwiam takie sprawy, w których mogą mi bardziej przeszkadzać niż pomagać w stylu wyrzucenie śmieci, sprawy firmowe i inne wymagające więcej skupienia lub dwóch rąk i dwóch nóg:). Czasem uda mi się rano poćwiczyć i to jest piękny poranek. Potem wstają - najpierw Mała, więc ją kładę na podłodze i robię śniadanie dla wszystkich. Jak obudzi się Krzysio wkładam Maję w chustę i dalej działam już z nim:) Jemy śniadanie, potem robimy sok i gotujemy drugie śniadanie, sprzątamy, prasujemy itd a potem jest zabawa. Potem z Małą idziemy na spacer i to jest moja ulubiona pora dnia:) A potem to już bardzo z górki: II śniadanie, drzemka dzieci, której czasem nie ma, pora kolki, mąż kończy pracę więc chwila luzu, obiad, potem znowu zabawa i chwila mojej pracy, kąpanie i wreszcie błogi czas na czytanie bajek w łóżku...scenariusz taki sam każdego dnia sprawia, że każdy wie, co ma robić i jakoś tak to wszystko idzie naprawdę sprawnie...
7.każdą chwilę wykorzystuj na małe ćwiczenia - zawsze możesz podnieść wyżej jedną nogę jak stoisz przy zlewie i obierasz warzywa, napiąć brzuch i robić z dzieckiem przysiady - dzięki temu szybciej wrócisz do formy. Ze starszym dzieckiem możesz też pobawić się w trening:)

czwartek, 10 marca 2016

Pojęcia stosowane w ziołolecznictwie

Fitoterapia to rodzaj leczenia, w którym znajdują zastosowanie surowce oraz przetwory roślinne. W ajurwedzie używa się wielu ziół, przypraw, minerałów jako lekarstw – jej farmakopea jest jedną z największych na świecie z ponad 1,250 substancji. Wiele z nich można znaleźć tylko na kontynencie azjatyckim, ale część można spotkać również w europejskiej kuchni. Zarówno skład jak i właściwości lecznicze danej części rośliny zależą od bardzo wielu czynników, min. od warunków glebowych, klimatu, nawożenia, właściwej pory zbioru, potem sposobu jej obróbki, przechowywania itd. W gąszczu substancji leczniczych uznawanych przez ziołolecznictwo łatwo jest się pogubić. Koszyczek rumianku czy kwiaty rumianku? Owoc kminku czy nasiona kminku?

Spróbujemy zapoznać się z najważniejszymi pojęciami botanicznymi stosowanymi w fitoterapii, tak, by zyskać świadomość tego, co spożywamy poddając się terapii ziołami.

1. Bulwa – to podziemny, zgrubiały pęd wypełniony materiałem zapasowym stanowiący rolę spichlerza dla rośliny w okresie przetrwalnikowym. Topinambur należy do przykładowych bulw wykorzystywanych w fitoterapii

2. Cebula – podziemny pęd o skróconej łodydze i silnie zgrubiałych w nasadach łuskowatych liściach. Cebulą jest powszechnie używana cebula zwyczajna.

3. Drewno – część zdrewniała gałęzi, pnia lub korzenia drzewa czy krzewu. Gwajakowiec (łac. Guaiacum sanctum, Guaiacum officinale) to przykład drewna używanego w fitoterapii.

4. Kłącze – np. kłącze tataraku albo kurkumy; pęd podziemny pełniący rolę spichlerza, odznaczający się dużą ilością węzłów, międzywęźli i pączków.

5. Kora – tkanka stanowiąca okrycie gałęzi krzewów i drzew; np. kora brzozy, kora cynamonowca

6. Korzeń – podziemna część rośliny nie zawierająca węzłów, międzywęźli czy zredukowanych liści ; przykłady w fitoterapii: korzeń maca, korzeń lukrecji czy łopianu

7. Koszyczek – typ kwiatostanu groniastego; np. koszyczek rumianku

8. Kwiat – występujący u roślin nasiennych organ rozmnażania płciowego; złożony w swej budowie jest skróconym, przekształconym pędem. W fitoterapii np. kwiat lipy, kwiat bzu czarnego

9. Kwiatostan – skupienie na łodydze pojedynczych kwiatów; np. kwiatostan głogu

10. Liść - organ roślinny, który bierze udział głównie w procesie fotosyntezy oraz w wymianie gazowej; w ziołolecznictwie stosuje się np. liście malin, liście mięty

11. Nasienie – służy do rozmnażania; wykształcają go rośliny nasienne; np. nasiona lnu

12. Owocnia – część owocu pozostająca po usunięciu nasion; np. owocnia fasoli

13. Owoc – organ, który rozwija się po zapłodnieniu komórki jajowej, np. owoc kopru

14. Pączek – mały, jeszcze nie rozwinięty pęd, to z niego wiosną wyrasta łodyga z liśćmi i kwiatami, np. pączek sosny

15. Szyszka – kwiatostan żeński, np. szyszka chmielu

16. Zarodek – zarodek roślinny, np. zarodek kukurydzy

17. Ziele - surowcem jest cała zielona część rośliny, np. ziele dziurawca

18. Żywica - substancja wytwarzana w niektórych roślinach o charakterystycznych cechach min. lepkości, dużą twardością po wyschnięciu, posiada właściwości prozdrowotne np. żywica kadzidłowca