poniedziałek, 14 marca 2016

lifehacking wg pitty part II

8. Jeżeli nie jesteś tego nauczona to radzę powoli złapać sprytną metodę na oszczędność czasu wieczorem - kiedy wreszcie uda ci się uśpić dzieci nie będziesz musiała chodzić po domu i zbierać powkładane w każdy kąt kredki, klocki i zmywać podłogi - sprzątaj od razu po sobie i naucz tego dziecko. Po każdym wykonanym zadaniu, czy to w kuchni czy po prostu po zabawie, nawet jeśli ma to zająć kilka minut a bobas płacze, sprzątnij po tym, co robiłaś. Kiedyś wykonałam eksperyment i nie robiłam tego przez cały dzień czekając na wieczór po uśpieniu dzieci. Efekt: straciłam godzinę na szorowaniu wyschniętych naczyń, ścieraniu wyschniętych plam z soku na dywanie, szukaniu pochowanych zabawek i innych pracach, które byłyby zupełnie zbyteczne gdybym zrobiła to od razu.
9. Jeszcze a propos gotowania: nam świetnie wychodzi zabawa w gotowanie ze zwierzątkami z klocków lego: albo uczymy je gotować, albo dajemy im do spróbowania czy już dobre, albo zapraszamy je na piknik itd - dla młodego frajda, ja w czasie jego rozmowy z nimi mogę wykonać wszystkie niezbędne w kuchni obowiązki:)
10. Minimalizuj niepotrzebne targanie tony zakupów poprzez internet - to, co da się kupić niech ci przywiozą. Mieszkam półtorej km od najbliższego sklepu i  nie zawsze wykorzystuję męża do zrobienia zakupów, po prostu klikam i oszczędzam czas i siły na ważniejsze zadania.
10. Zorientuj się kiedy Maluch, jeśli nadal karmisz, reaguje na twoje jedzenie. U mnie po kilku próbach, np. z suszonymi śliwkami, ryżem albo szpinakiem, wyszło że mniej więcej od 20 do 24 h jest reakcja. Jeśli zatem gdzieś się planuję wybrać na 24 h przed nie jem ciężkostrawnych i gazujących produktów, by nie bolał ją brzuch kiedy mnie nie będzie. To samo na noc - ostatni lekki posiłek jem o 18 a pierwszy o 8 rano i dzięki temu nie męczę się w nocy:)
11. Ile się da śpię z Młodą na moim brzuchu - nie wstaję dzięki temu do odbijania, bo się robi samo, nie wstaję do karmienia, bo po prostu łapie cyca (tylko podstawiam na zmianę) i w dodatku masuję jej brzuch, żeby wychodziły gazy. Nie męczę się z odkładaniem do łóżeczka, bo pamiętam w ogóle nieprzespane noce z synem, którego książkowo nosiłam czasem przez godzinę żeby mu się odbiło a kiedy wreszcie usnął i próbowałam odłożyć go do łóżeczka zawsze się budził, co doprowadzało mnie do istnego szału...
12. Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała odnośnie śniadań: ponieważ Młody czasem budzi się bardzo wcześnie i pierwsze wypowiadane przez niego słowo to "mamo jeść!!!!' to kaszę podszykowuję sobie wieczorem - wyparzam, przecedzam i zalewam wodą, tak, żeby rano tylko ją nastawić. nawet jeśli obudzi się wcześniej niż ja, biegnę wtedy do kuchni, nastawiam kaszę i zanim ogarnę go po spaniu zazwyczaj już jest gotowa (namoczona szybciej się gotuje a nie traci cennych minerałów, bo gotuję ją w tej samej wodzie).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz