sobota, 19 marca 2016

szukam szukam poszukuję a jak znajdę zaklepuję:)

Życie zmusza mnie do wynalazków jedzeniowych:) Może to i dobrze, choć jestem fanką regionalnej żywności. Ale jak się nie da jeść tego, co ma się pod ręką, a organizm mówi, że nie jest dobrze to poszukiwać trzeba. O teffie - miłce abisyńskiej, słyszałam już kilka lat temu podczas mojego pobytu w Niemczech. Wtedy tam właśnie panował na teff istny bum, choć niełatwo było go dostać, a mnie wydawało się, że jest taki "hipsterski". Kupować chleb za 50 zł jakoś nie było mi na rękę:) Ale ostatnio szperając w necie w poszukiwaniu białka (śmieszne to trochę, ale naprawdę tak jest:) z powrotem przemówił do mnie teff. Tym razem skutecznie. Kupiłam od razu 5 kilo mąki i piekę co się da; Młodemu posmakowało, Małej nie przeszkadza (ufff....), Mąż chyba się nie wczuwa a ja wreszcie zyskałam trochę dobrej jakości białka z lizyną i wapnia... polecam wszystkim, nie tylko alergikom:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz