czwartek, 29 września 2016

Z serii zioła Azji - ashoka (sarca ashoka)

W ajurwedzie występuje wiele odnośników do wierzeń hinduistycznych. Ale chyba nie ma nic bardziej wymownego od drzewa ashoka, uważanego w hinduizmie za jeden z symbolów miłości. Czasem można spotkać jeszcze w Indiach kobiety modlące są pod tym pięknym drzewem z bujnymi kwiatami o potomstwo. W buddyzmie natomiast wierzy się, że sam Budda urodził się pod tym drzewem. Literalnie ashoka znaczy "bez smutku" i odnosi się do właściwości odmładzających i utrzymujących w dobrym stanie kobiecy układ rozrodczy. Wyciągiem z ashoki leczy się dolegliwości kobiecych narządów rozrodczych tj. zbyt obfite lub zbyt skąpe miesiączki, brak miesiączki, ostre bóle menstruacyjne, silne skurcze, ale także depresje, w tym poporodowe, krwawiące hemoroidy, mięśniaki macicy. W czasie przekwitania, herbatka z dodatkiem ashoki pomaga trzymać nerwy na wodzy, zmniejsza uderzenia gorąca, kołatanie serca i ogólne zmęczenie. Pomaga utrzymać równowagę i zachować spokój... A kobietam, które nie mogą zajść w ciążę zaleca się spożywanie ashoki 1-2 gr na dzień przez minimum 3 miesiące. Drzewa ashoki występują szeroko w różnych odmianach w Indiach, Nepalu i na Sri Lance.

niedziela, 18 września 2016

Myły Tadek-niejadek. I coś dla dużego tadka-niejadka też

Dziecko je tyle, ile mu potrzeba i kiedy ma na to ochotę. Kiedy jest głodne upomni się o jedzenie, chyba, że z jakiś powodów (np. neurologiczne, psychiczne) nie odczuwa głodu, co zdarza się bardzo rzadko. Rodzice bardzo często popełniają błędy żywieniowe podając dziecku ciągle przekąski a potem wymagając od niego zjedzenia porcji obiadu albo zmuszają dziecko do jedzenia podczas gdy ono w ogóle nie ma na to ochoty (poprzednia porcja nie została strawiona i dziecko po prostu nie jest głodne, albo boli go brzuszek). Jeśli sytuacja pojawia się dość często, oznacza to, że trawienie dziecka nie postępuje prawidłowo. 

· Ghee dodane do posiłku stymuluje agni i wspomaga trawienie, staraj się więc czasem podać mu ten rodzaj masła. 

· Picie ciepłej wody przynajmniej godzinę po posiłku pomaga w absorpcji składników odżywczych. Nigdy nie podawaj dziecku zimnej wody – gasi ogień trawienny i spowalnia trawienie.

· Pokarm rozdrabniaj dziecku na papkę, tak, by nie dochodziło do niestrawności z powodu połknięcia zbyt dużych kawałków pożywienia.

· Nie dawaj dziecku dużych porcji jedzenia na raz, lepiej nich zje częściej, a mniej. Postaraj się dawać mu też małe porcje jedzenia na raz do buzi.

· Możesz podać maluchowi wodę z sokiem z cytryny lub limonki.

· Herbatka imbirowa zarówno przed jak i w godzinę po posiłku wzmacnia ogień trawienny; w połączeniu z syropem klonowym doskonale nadaje się dla dzieci o konstytucji pitta, a z miodem dla pozostałych typów.

· Aby polepszyć trawienie należy produkować dużo śliny. Więcej śliny w ustach można wyprodukować krążąc językiem między zębami a ustami (usta są zamknięte), najpierw zgodnie z ruchem wskazówek zegara, a potem przeciwnie – możesz pobawić się z dzieckiem w ten sposób nakłaniając je do produkcji śliny.

· Dodawaj dziecku do posiłków kardamon, cynamon, goździki, kmin lub pieprz.

· Staraj się urozmaicać maluchowi posiłki, gotuj mu smacznie, dodawaj ziół i przypraw

· Staraj się, żeby posiłki były kolorowe, możesz układać je w jakieś kształty, nadawać im wzorki lub bawić się z dzieckiem np. w „kopanie dołów” w papce z warzyw. Sprawdza się też popularny „samolot”, ale co za dużo atrakcji to niezdrowo…

· Stosuj zasadę „pierwszego kęsa” – zanim dziecko powie, że wyraźnie czegoś nie zje, bo np. nie podoba mu się kształt czy kolor pożywienia, postaraj się, żeby chociaż spróbowało. Często po pierwszym kęsie od razu dziecko nabiera apetytu. 

· Jeśli nie dasz rady nakarmić dziecko widelcem, pozwól mu zjeść jedzenie ręką – dobre maniery odstaw na później, dziecko naprawdę się ich nauczy w swoim czasie; możesz też podać mu łyżkę i czekać, aż wybrudzi całą kuchnię, ale z zadowoleniem zje całą miseczkę.

· Dawaj maluchowi wybór – dziecko intuicyjnie wie, co jest dla niego dobre, a czego powinno unikać. 

· Postaraj się nie wprowadzać dziecku do diety słodyczy przynajmniej do końca 3-go roku życia – możesz mieć wtedy pewność, że cokolwiek maluch zje, będzie to posiłek wartościowy, a nie puste kalorie jak w przypadku słodyczy, które dodatkowo hamują apetyt.

· Spróbuj zachęcić dziecko do własnoręcznego przygotowywania posiłku – róbcie razem zupę albo inne dania, a na pewno maluch będzie chciał ich z przyjemnością spróbować.

· Zwracaj uwagę na dzienną aktywność malucha pod kątem doszy: dziecko z przewagą doszy wata będzie miało największy apetyt z rana i ok. 16, kiedy potrzebuje uzupełnić zapasy energetyczne. Dzieci wata często potrzebują również pokarmu w nocy, bowiem tempo przemian energetycznych jest u nich największe. Dziecko z przewagą doszy pitta jest głodne w zasadzie równomiernie w ciągu dnia, przy czym najbardziej w okolicach południa – staraj się wtedy podać mu też największy i najbardziej wartościowy posiłek. Dzieci pitta często zupełnie rezygnują z kolacji. Odwrotnie dzieci z przewagą kapha – te trudno zmusić do śniadania, ale za to wieczorem zjadłyby dwie miseczki kaszy. Staraj się zatem, by bardziej obfity posiłek maluch kapha zjadł ok. 16, a potem tylko małą podwieczorkową przekąskę.
A teraz dla dużych niejadków:

- używaj dużo czarnego pieprzu stymulującego pracę układu trawiennego i pobudzającego pracę ślinianek
- cynamon też świetnie stymuluje apetyt
- by zwiększyć apetyt na 5 minut przed posiłkiem spożyj łyżeczkę miodu ze szczyptą sproszkowanych goździków i ¼ łyżeczki trikatu.
- imbir wzmaga ogień trawienny i produkcje enzymów trawiennym. Jedzony przed posiłkiem, przygotowuje przewód pokarmowy i pobudza apetyt. Może być skropiony sokiem z limonki lub posypany solą
dla poprawy apetytu możesz żuć lionkę posypaną szczyptą soli kamiennej.
- używaj dużo gorzkich ziół
- i wreszcie najlepsze, czyli gruszka! gruszka stymuluje apetyt:) 

poniedziałek, 12 września 2016

stresie stresie co ty ze mną zrobiłeś...

Jestem doskonałym przykładem tego, jak emocje potrafią wyniszczyć organizm. Pomimo super troski o dietę, codziennych treningów, mieszkania w lesie i w ogóle zdrowego trybu życia, ostatnie kilka miesięcy olbrzymich stresów, życia obowiązkami których dokładam sobie z dnia na dzień jeszcze więcej, spowodowało u mnie konkretny nadmiar pitty a w konsekwencji... wrzody żołądka! Bardzo piękna antyreklama:):)
W każdym razie przyczyn takowego stanu rzeczy jest kilka i wierzcie mi, że żadna z nich nie wiąże się z jedzeniem - wszystkie są wynikiem nagromadzonych emocji, którym przewodzi pitta: irytacji, bezsilności, gniewu, zdenerwowania, braku cierpliwości i chęcią ogarnięcia wszystkich spraw na raz.
Gdy pitta zdominuje twój umysł bardzo ciężko jest z powrotem znaleźć równowagę, bo pitta zawsze chce więcej. Rozszerza się jak ogień, chwytając wszystko na swojej drodze. I najgorsze jest to, że nie zna pokory ani lęku. Dopiero wiadro zimnej wody na głowę powoduje, że ogień trochę się zatrzyma a ty widzisz ile za sobą pokonałeś. Albo ile spaliłeś biegnąc gdzieś płomiennie do przodu.
U mnie wiadro zimnej wody osiągnęło apogeum w piątkową noc, kiedy kolejny dzień zwijając się z bólu uświadomiłam sobie, że trochę chyba zagalopowałam w tym wszystkim. Ciekawe na ile wystarczy:)
W każdym razie wrzody są symptomem nierównowagi paczakapitty. Substancje regulujące i przywracające balans to: kolendra, kmin, kurkuma, koper włoski, koper ogrodowy, mięta pieprzowa, aloes. Ja od razu sięgnęłam po aloes, gojący wewnętrzne rany i już na drugi dzień było lepiej. Namiętnie piję tez wodę z kurkumą oraz siemię lniane, które doskonale łagodzi podrażnioną śluzówkę. Skończyłam jedzenie w pośpiechu między kupą Młodej a siku Krzysia, telefonem i kipiącą kaszą - lepiej będzie jak nie będę jeść w ogóle niż tak na jednej nodze:) (choć z drugiej strony czasem w 5 minut muszę zmieścić kilka czynności na raz a rano baaaaardzo mi się chce jeść:):)
Ku przestrodze dla innych zapracowanych pitt - chyba jednak lepiej z czegoś zrezygnować niż popaść w stan niełaski żołądkowej:)

czwartek, 8 września 2016

uuuupppsss, coś się wymskło:) czyli trawienie strączków

Warzywa strączkowe to niezmiernie istotna dla prawidłowego żywienia dzieci grupa. W Polsce jadamy mało strączków w porównaniu do krajów Wschodu, a są one naprawdę kopalnią białka (łatwo przyswajalne i lekkostrawne), minerałów (żelazo, potas, fosfor, wapń) i witamin (min z grupy B). Zasuszone strączki są dostępne przez cały rok, jednak najlepiej spożywać je po zbiorach do późnej wiosny. Strączki mają niski indeks glikemiczny, zawierają cukry złożone i dużo błonnika (uwalniają cukier stopniowo, co nie powoduje niezdrowych wyrzutów insuliny) i są bardzo sycące. W przeciwieństwie do białka pochodzenia zwierzęcego, puryny znajdujące się w warzywach strączkowych nie powodują wydzielania dużej ilości kwasu moczowego (puryny zawarte naturalnie w wielu produktach żywnościowych, przy czym w większości tych z dużą ilością białka, w trakcie wielu skomplikowanych przemian organizm przetwarza na kwas moczowy wydalany wraz z moczem), a więc tym samym nie obciążają nerek dziecka i nie powodują niebezpiecznego odkładania kwasu moczowego w formie kamieni lub małych grudek w stawach. Resztki niestrawionych strączków są doskonałą pożywką dla dobrych bakterii żyjących w naszych jelitach. Spośród tylu dobrych dla naszego organizmu wartości mają niestety minus w postaci produkcji dużej ilości gazów podczas trawienia. Aby temu zapobiec należy długo je namaczać, odlać wodę i zagotować w nowej (namaczanie jest niezwykle istotne ze względu na wypłukiwanie kwasu fitynowego ograniczającego przyswajalność minerałów; najlepiej zalać strączki letnią lub ciepłą wodą). Potem tą wodę także odlać i gotować w nowej wodzie już z dodatkiem glonów lub przypraw ułatwiających trawienie i uwalniających gazy: polecam kmin, kminek, koper włoski i ogrodowy, majeranek, tymianek, ajwan, kolendra, asafetyda (najsilniejsza przyprawa w kuchni indyjskiej; używa się jej zaledwie po szczypcie i doskonale redukuje ilość wydzielanych gazów). Wszystkie strączki gotujemy bez przykrycia w dużej ilości wody, sól dosypując kiedy są już wystarczająco miękkie (w wodzie z solą warzywa te nie ugotują się podobnie jak w kwaśnej wodzie np. z dodatkiem pomidora). Fasoli i grochu nie można łączyć z owocami, serem, jajkami, rybą, mlekiem, mięsem, jogurtem.


Łagodne strączki – fasolę żółtą mung, żółtą soczewicę lub fasolkę szparagową bez włókien można podawać dzieciom już od 7-8 miesiąca życia, o ile wcześniej były przyzwyczajane do substancji w nich zawartych wraz ze spożywanym mlekiem matki. Moja 8 miesięczna córa je już chyba wszystkie z wymienionych. Potem przychodzi czas na czerwoną i zieloną soczewicę, fasolę adzuki, żółty i zielony groch, bób czy fasolę pinto. Ciężkich lub ciemnych strączków, takich jak kidney, biały jaś, czarna fasolka, czarna i brązowa soczewica, soja czy cieciorka w teorii nie podaje się dzieciom do ukończenia drugiego roku życia, aczkolwiek moje dziecko dostaje wszystkie (prócz soi) odkąd skończył rok. Trawienie strączków jest dla dziecka trudne, należy zatem wprowadzać strączki stopniowo i dodawać do ich gotowania dużo ułatwiających późniejsze wydalanie gazów zioła. Może zdarzyć się, że podane w zbyt dużej ilości warzywo strączkowe spowoduje ból brzucha u dziecka, który ono zapamięta i nie będzie więcej chciało zjeść tego smaku (u mojego syna stało się tak z żółtym grochem). Dzieci z przewagą wata w konstytucji często intuicyjnie odrzucają warzywa strączkowe, jako trudne do strawienia i wzdymające ich małe brzuszki, a dzieci pitta odwrotnie, będą do nich chętnie zasiadać. Dla dzieci z przewagą bioenergii kapha może nie będzie to ulubiony smak, ale powinny zjadać dużo strączków z racji zawartości w nich dużej ilości sycących cukrów złożonych i białka. Wszystkie strączki poza cieciorką wysuszają śluz i ściągają wodę z organizmu, to też jest niezmiernie ważne przy żywieniu dziecka o dominacji kapha.