poniedziałek, 12 września 2016

stresie stresie co ty ze mną zrobiłeś...

Jestem doskonałym przykładem tego, jak emocje potrafią wyniszczyć organizm. Pomimo super troski o dietę, codziennych treningów, mieszkania w lesie i w ogóle zdrowego trybu życia, ostatnie kilka miesięcy olbrzymich stresów, życia obowiązkami których dokładam sobie z dnia na dzień jeszcze więcej, spowodowało u mnie konkretny nadmiar pitty a w konsekwencji... wrzody żołądka! Bardzo piękna antyreklama:):)
W każdym razie przyczyn takowego stanu rzeczy jest kilka i wierzcie mi, że żadna z nich nie wiąże się z jedzeniem - wszystkie są wynikiem nagromadzonych emocji, którym przewodzi pitta: irytacji, bezsilności, gniewu, zdenerwowania, braku cierpliwości i chęcią ogarnięcia wszystkich spraw na raz.
Gdy pitta zdominuje twój umysł bardzo ciężko jest z powrotem znaleźć równowagę, bo pitta zawsze chce więcej. Rozszerza się jak ogień, chwytając wszystko na swojej drodze. I najgorsze jest to, że nie zna pokory ani lęku. Dopiero wiadro zimnej wody na głowę powoduje, że ogień trochę się zatrzyma a ty widzisz ile za sobą pokonałeś. Albo ile spaliłeś biegnąc gdzieś płomiennie do przodu.
U mnie wiadro zimnej wody osiągnęło apogeum w piątkową noc, kiedy kolejny dzień zwijając się z bólu uświadomiłam sobie, że trochę chyba zagalopowałam w tym wszystkim. Ciekawe na ile wystarczy:)
W każdym razie wrzody są symptomem nierównowagi paczakapitty. Substancje regulujące i przywracające balans to: kolendra, kmin, kurkuma, koper włoski, koper ogrodowy, mięta pieprzowa, aloes. Ja od razu sięgnęłam po aloes, gojący wewnętrzne rany i już na drugi dzień było lepiej. Namiętnie piję tez wodę z kurkumą oraz siemię lniane, które doskonale łagodzi podrażnioną śluzówkę. Skończyłam jedzenie w pośpiechu między kupą Młodej a siku Krzysia, telefonem i kipiącą kaszą - lepiej będzie jak nie będę jeść w ogóle niż tak na jednej nodze:) (choć z drugiej strony czasem w 5 minut muszę zmieścić kilka czynności na raz a rano baaaaardzo mi się chce jeść:):)
Ku przestrodze dla innych zapracowanych pitt - chyba jednak lepiej z czegoś zrezygnować niż popaść w stan niełaski żołądkowej:)

2 komentarze:

  1. A ja jestem vatta - mama 9 miesięcznego smyka i chuda, oj chuda, bo od nadmiaru spraw nie chce mi się jeść. Aby mieć energię pije kawę litrami i wiem ze źle robię. Ale jak wzmocnić apetyt, którego praktycznie nie ma w ogóle w ciągu dnia :(

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jestem vatta - mama 9 miesięcznego smyka i chuda, oj chuda, bo od nadmiaru spraw nie chce mi się jeść. Aby mieć energię pije kawę litrami i wiem ze źle robię. Ale jak wzmocnić apetyt, którego praktycznie nie ma w ogóle w ciągu dnia :(

    OdpowiedzUsuń