sobota, 11 lutego 2017

topinambur - uciekinier z Ameryki

Topinambur już dawno rośnie w moim ogródku i tak się rozrósł, że nie ma miejsca na noc innego:) musiałam zrobić nowy ogródek. Ale topinambur ma niesamowite właściwości, więc szanuję to, że się rozrósł i zostawiam go w spokoju. Do wykopków:) Już kilka razy poratował mi obiad tej zimy, mimo, że w smaku jest nudny jak mydło... 
To jednak doskonałe inuliny, która stanowi pożywkę dla flory bakteryjnej jelit. Przyśpiesza trawienie, ma działanie przeciwzapalne i obniżające cholesterol. Słonecznik bulwiasty, pod taką nazwą figuruje bowiem w botanice, ma niski indeks glikemiczny i jest polecany dla diabetyków. Zawiera dwa razy więcej witaminy B1 i C, niż ziemniak, ma też sporą ilość krzemionki, dzięki czemu doskonale wpływa na wygląd i kondycję skóry, włosów i paznokci. W teorii używany do łagodzenia napadów suchego kaszlu, ale szczerze powiedziawszy nie słyszałam o kimś, kto spróbowałby tego w praktyce:) Bulwy są bogate również w potas, który stoi na straży równowagi gospodarki elektrolitowej oraz to nieszczęsne żelazo, które jest potrzebne przy produkcji czerwonych krwinek. A nieszczęsne, bo nam kobietom, a w szczególności kobietom wegankom, wymykające się spod kontroli. Już kilka sztuk zaspokaja dzienne zapotrzebowanie na żelazo. W skład topinamburu wchodzą także witaminy z grupy B, witamina A i witamina E, miedź, magnez oraz cukry proste. I wszystko byłoby super, gdyby nie smakował mydłem... ale oceńcie sami!:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz