środa, 31 października 2018

Mięśniaki macicy - czy to wina tylko genów?

Dziś zamiast refleksji nad sensem życia i śmierci, jakie miewam w okolicy Święta Zmarłych, moje myśli i praca zeszły w stronę mięśniaków macicy:) A to dlatego, że raz: Krzysio rozłożył mnie dziś porannym pytaniem "ile trzeba pokonać schodów żeby wejść do nieba" i dwa: dziś na pilatesie kobitki ponarzekały sobie nieco nad swoją dolą i niedolą związaną z mięśniakami i zapytały o jakieś skuteczne naturalne remedium. Uznałam, że odpowiedź na to pytanie będzie właściwsza do opisania niż refleksje filozoficzno-moralne, a zatem do dzieła!

Z problemem mięśniaków boryka się spora grupa kobiet. Jest to jedna z "najpopularniejszych" dolegliwości układu rodnego, bardzo powszechna a zarazem niezwykle uciążliwa. Objawia się zazwyczaj w wieku 35-45, a więc dojrzałości lub wczesnego przekwitania, kiedy zmniejsza się produkcja niektórych hormonów (min estradiol, prolaktyna), mówi się, że zazwyczaj ma podłoże genetyczne. Etiologii mięśniaków poszukuje się też w nierównowadze hormonalnej (dokładniej z nadmierną produkcją estrogenów). Geny genami - jak wiadomo tendencję się dziedziczy - ale w dużej mierze na taką dolegliwość, my kobiety, pracujemy sobie same. Ciekawe co powiem za kilkanaście lat biorąc pod uwagę ogromne mięśniaki u mojej babci i mamy, ale na dzień dzisiejszy próbuję przyjrzeć się im trochę z innej strony.

W ajurwedzie upatruje się przyczynę mięśniakowatości w nadmiernym wzroście kaphy, ale przy udziale innych dosz jako "kierujących" do miejsca, gdzie i jak ten wzrost ma się manifestować. Innymi słowy za dużo kaphy może być skumulowane w różnej postaci i w różnych miejscach w ciele - gdzie to będzie i w jakim wydaniu to kwestia konstytucji psychosomatycznej i energii wata jako tej, która "roznosi", "rozkłada po ciele". Dla przykładu kobiety o konstytucji kapha nadmiar kaphy będą odkładać postaci cyst, guzów, stłuszczeń w narządach odpowiadających kaphie np. żołądek, nerki; u kobiety pitta częściej zadomowią się mięśniaki w macicy; kobieta wata natomiast będzie miała nadżerki. Nadmiar kaphy jest wynikiem długofalowego powielania błędów żywieniowych, nieodpowiedniego stylu życia i przeciążenia układu limfatycznego - co do tego możemy być pewni. A zatem mając dwa czynniki sprawcze: tendencję wynikającą z konstytucji (genów) oraz wzrost energii kapha wynikający z powyższych przykładów należy podjąć stanowcze kroki zaradcze celem harmonizacji i wyrównania energii w ciele. Powiedziała, co wiedziała:):):):)

Krok pierwszy: nawyki żywieniowe - nie doprowadzaj do przegłodzenia organizmu, jedz małe, częste posiłki, stosuj zasady harmonizujące kaphę. Wzmacniaj ogień trawienny, nie doprowadzaj do jego rozchwiania. Niby banalne a tak trudne do osiągnięcia w codziennym życiu...
Krok drugi: unikaj estrogenów w diecie; szczególnie tych syntetycznych. Niestety jest ich wszędzie pełno, zwracaj uwagę na śmieciowe jedzenie, ale też na opakowania, w jakich kupujesz produkty. Unikaj plastiku.
Krok trzeci: jeśli z powodu rozrostu mięśniaków cierpisz na zatwardzenia i ból w lędźwiach koniecznie poproś nauczyciela jogi o dobranie odpowiednich ćwiczeń rozluźniających te rejony oraz uwalniających energię apana wata z rejonu dołu brzucha (np. setu bandha sarvangasana)
Krok czwarty: pamiętaj o ruchu - to tak dla przypomnienia; ALE w czasie bardzo obfitego krwawienia powstrzymaj się od wysiłku. Nie prowokuj, nie pobudzaj i tak dużej utraty krwi.
Krok piąty: w czasie bardzo obfitego krwawienia smaruj stopy masłem ghee, pij herbatkę z kwiatów malwy sudańskiej lub wodę kokosową z cukrem palmowym. Generalnie pij dużo:)
Krok piąty: z ajurwedyjskiej apteczki stosuj: Kanchanar Guggulu (jest dostępny w Polsce na stronie indyjskie recepty) oraz ashokarishta (znalazłam niestety tylko na Amazonie).
Krok szósty: wykonalny? nie stresuj się...przynajmniej aż tyle:)

P.S.Mam nadzieję, że skoro nie umiałam odpowiedzieć sensownie 6 letniemu synowi, udało mi się sklecić jakąś w miarę logiczną treść przynajmniej w tej kwestii...
I jeszcze ciekawe badania naukowe: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4649577/


Today, instead of reflecting on the meaning of life and death, which I have around the 1th of november, my thoughts and work went down to the uterus fibroids :) And this is because:
- once Krzyś has spread me this morning with the question "how much stairs have to be climbed to enter heaven" and
- two: today, on my pilates class, client have complained a bit about their myomas, fibroids and asked for some effective natural remedy. I decided that the answer to this question would be more appropriate to describe than philosophical and moral reflections, and therefore this is my work:

A large group of women struggle with the problem of fibroids. This is one of the "most common" ailments of the reproductive system, very common and at the same time extremely burdensome. It usually appears at the age of 35-45, ie maturity or early menopause, when the production of some hormones (min estradiol, prolactin) decreases, it is usually said to have a genetic basis. The aetiology of fibroids is also sought in hormone imbalance (more specifically with excessive production of estrogens).  Genes - as it is known, the tendency inherits - but to a large extent on this ailment, we women, we work alone. I wonder what I will say in a some years considering the huge myomas my grandmother and my mother, but today I try to look at them from a different angle.


In Ayurveda, the cause of muscularity in the excessive growth of kapha is seen, but with the participation of others doshas as "guiding" to the place where and how this increase is to manifest. In other words, too much kapha can be accumulated in various forms and in different places in the body - where it will be and in what condition is a question of the psychosomatic constitution and energy of the vata as the one that "spreads over the body". For example, a woman with a constitution kapha excess kapha will put down the form of cysts, tumors, steatosis in organs corresponding to kapha, e.g. stomach, kidneys; in a pitta woman, fibroids in the uterus will become more familiar; the vata woman will have erosions. Excess kapha is the result of long-term duplication of nutritional errors, inappropriate lifestyle and overloading of the lymphatic system - we can be sure about that. Thus, having two causative factors: the tendency resulting from the constitution (genes) and the increase in kapha energy resulting from the above examples, it is necessary  to harmonize and balance energy in the body. She said what she knew :) :) :) :)

Step one: eating habits - do not be hungry long time, eat small, frequent meals, apply the rules that harmonize the kapha. Strengthen the digestive fire, do not make it unstable. Seemingly trivial and so difficult to achieve in everyday life ...

Step two: avoid estrogen in the diet; especially synthetic ones. Unfortunately, there are plenty of them everywhere, pay attention to junk food, but also to the packaging in which you buy products. Avoid plastic.

Step three: if due to the growth of myomas you suffer from constipation and pain in the loins, you must ask the yoga teacher to choose the appropriate exercises to loosen the areas and release energy from the abdominal region (eg bandha sarvangasana set)

Step four: remember about the exercises; BUT, during heavy bleeding, refrain from exertion. Do not provoke, do not stimulate much blood loss.

Step five: during a very heavy bleeding, lubricate the feet with ghee butter, drink tea from Sudan mallow flowers or coconut water with palm sugar. Generally drink a lot :)

Step five: use the Ayurvedic first aid kit: Kanchanar Guggulu and Ashokarishta (I found unfortunately only on the Amazon).

Step six: doable? do not stress ... at least that much :)


P.S.I hope that since I could not answer sensibly to my 6-year-old son, I managed to put together some relatively logical content at least in this matter ...
Scientific material to know:  https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4649577/

piątek, 12 października 2018

Ostrożnie z ziołami. Carefully with herbs.

Wielokrotnie spotykam się ze stwierdzeniem: "a piję ziółka, bo przecież nie zaszkodzą..."

A no właśnie, czy naprawdę jest aż tak różowo z tymi ziołami? NIE, decydując się na taką czy inną kurację ziołową, zachowaj ostrożność i rozwagę. Wbrew obiegowej opinii zioła nie są pozbawione działań ubocznych, a niektóre z nich źle dobrane lub za długo stosowane mogą spowodować więcej szkody niż pożytku. W najgorszym razie mogą doprowadzić do uszkodzenia nerek lub wątroby. O czym należy pamiętać przy bezpiecznej fitoterapii:

* wiele roślin leczniczych zawiera również silne trucizny - jeśli nie jesteś pewien co do właściwości przyjmowanych przez siebie ziół skonsultuj się z zielarzem lub lekarzem

* wiele interakcji między ziołami a lekami syntetycznymi nie zostało jeszcze zbadanych - w przypadku gdy zażywasz na stałe leki syntetyczne koniecznie przed kuracją ziołami skonsultuj się z kimś, kto ma doświadczenie. Z pewnością nie łącz diuretyków z lekami moczopędnymi! 

* Przyjmując leki rozrzedzające krew nie stosuj ziół wydłużających czas krzepnięcia krwi jak czosnek, miłorząb, imbir czy kora wierzby

* Zioła, na które należy bardzo uważać to: nasercowe (powinny być używane pod okiem lekarza lub zielarza, tj. konwalia, naparstnica), obniżające ciśnienie (głóg, jemioła, kozłek), przeczyszczające (kruszyna, piołun, glistnik), tymianek i rozmaryn (po dłuższym czasie stosowania obciążają nerki).

* jeśli jesteś alergikiem uważaj na preparaty skomponowane z kwiatów, kwiatostanów i koszyczków 

* nigdy nie stosuj żadnego zioła bez przerwy (z przykładów zbyt długiego stosowania rumianek może powodować kontaktowe zapalenie skór, pokrzywa opuchliznę a skrzyp może prowadzić do niedoborów wit B1)

Many times I meet with the statement: "I take herb because it does not hurt ..."

And really, is it so good with these herbs? NO, be careful and considerate when deciding on one or another herbal treatment. Contrary to common belief, herbs are not devoid of side effects, and some of them wrongly chosen or too long used can cause more harm than good. In the worst case, they can damage the kidneys or liver. What to remember about safe herbal medicine:

* many medicinal plants also contain strong poisons - if you are not sure about the properties of your herbs, consult an herbalist or doctor

* many interactions between herbs and synthetic medicine have not yet been investigated - if you are taking permanent synthetic medicines necessarily before treatment with herbs, consult with someone who has experience. Certainly do not connect diuretics with diuretics!

* When taking blood thinners, do not use herbs that prolong blood clotting time like garlic, ginkgo, ginger or willow bark

* Herbs to be very careful are: cardiac (should be used under the supervision of a doctor or herbalist, ie lily of the valley, foxglove), lowering pressure (hawthorn, mistletoe, valerian), laxative (buckthorn, wormwood, celandine), thyme and rosemary (after a prolonged period of use, they load the kidneys).

* if you are allergic, watch out for preparations composed of flowers, inflorescences and baskets

* never use any herbs without a break (examples of excessive use of chamomile may cause contact dermatitis,nettle - swallows and horsetail may lead to vitamin B1 deficiencies)

środa, 26 września 2018

kłoPOTliwty problem:) Troublesome problem

W zasadzie miałam o tym napisać na fali upałów, ale trochę mi umknęło. Nie wiedzieć czemu przypomniałam sobie dziś, choć może mniej aktualne jeśli chodzi o pogodę, to jednak tak samo drażliwe. Mowa o dezodorantach i antyperspirantach. Nie żebym była jakaś staroświecka, są momenty, kiedy trzeba się na takie wynalazki zdecydować, ale chodzi mi o codzienne używanie. Słuchając reklam w radiu w czasie upałów mam wrażenie, że firmy kosmetyczne produkujące antyperspiranty licytują się o to, która da więcej. Więcej czasu bez potu. Czytaj więcej czasu kiedy sam/a zatruwasz swój organizm tym, co powinno być wyrzucone na zewnątrz w trybie natychmiastowym. Pot jest po to, żeby wraz z nim usunąć z organizmu toksyny, zbędne odpady procesu przemiany materii. Jest to też element termoregulacji - jeśli jest gorąco organizm wydalając pot ochładza się. Tak więc nie jest to jakiś wybryk Stworzyciela, tylko produkt, który ma konkretne zadanie:):):) Stosując antyperspirant, który blokuje ujście potu, zatrzymujesz całe fe i fuj w sobie. Nie brzmi to za dobrze. Na pewno odbije się to tez na twojej skórze, bo gdzieś to przecież musi wyjść:) Może kilka słów, które ma do powiedzenia ajurweda:
Generalnie osoby o konstytucji wata są mało potliwe. Nawet jeśli się pocą, to bardzo skąpo i tylko blisko ujścia gruczołów potowych. Ich pot nie ma zazwyczaj silnego zapachu, także problem jest w zasadzie niewielki. Wystarczy koszulka termoaktywna lub herbata miętowa przed wyjściem i do przodu:)
U kaphy ten problem też nie jest dramatyczny. Osoby o konstytucji kapha pocą się zazwyczaj dopiero po wykonaniu jakiegoś wysiłku fizycznego, w pachwinach i innych miejscach ukrytych, do tego przystosowanych:) Chyba, że kapha zwyciężyła i osoby o potencjale kapha stały się kapha kapha, czyli po prostu grube:) Wtedy będą rzeczywiście pocić się wszędzie i obficie. Wtedy i koszulka termoaktywna niewiele da, raczej częsty i krótki prysznic w chłodnej wodzie. 
Kapha ma realny problem - nadmierna potliwość stóp i dłoni. Na rynku dostępnych jest wiele kremów i olejków mających za zadanie uporać się z ciągle nawracającą potliwością skóry dłoni i stóp, jednak niewiele z nich jest w pełni naturalnych i z recepturą sięgającą kilku tysięcy lat. Ajurwedyjski olejek na potliwość zawiera olejki eteryczne z lawendy, szałwi, cyprysu i jałowca i jest naprawdę bardzo skuteczny.
I wreszcie pitta, gorąca i kwaśna, z potem o przykrym zapachu. To jest naprawdę kłopotliwy problem, bo osoba o konstytucji pitta poci się dosłownie wszędzie. Nawet na czubku głowy:) To jest sposób na ochłodzenie, często też na pozbycie się nadmiaru kwaśnej pitty. Kurację należy zacząć od zdecydowanej diety anty-pitta, unikając kwaśnych, słonych i ostrych smaków. Również alkoholu oraz mięsa. Generalnie w diecie powinny natomiast znajdować się produkty o gorzkim lub cierpkim wychładzającym smaku, np sałaty, zioła, neem, aronia itd. Polecam pastę składająca się z 3 ziół :bibhitaki, kurkuma, drzewo sandałowe, w równych proporcjach. Ta pasta nie tylko leczy i zapobiega nawrotom infekcji skóry takim jak zapalenia, pryszcze, wągry, wysypki, pokrzywki itp. ale też pomaga pozbyć się łojotoków i reguluje pracę gruczołów potowych. Można też chodzić po świeżo zerwanych liściach mięty - ma to działanie silnie wychładzające. Do kąpieli można dodawać wychładzających olejków, balansujących pittę; są ściągające, redukują ilość wydzielin,wysuszają, wiążą tkanki ciała, zatrzymują krwawienia i sprzyjają leczeniu ran: cajuputi, nagietek, cytryna, szafran, kurkuma, krwawnik.

In fact, I was supposed to write about it on august, but I missed a bit. I do not know why I remembered today. Maybe less current when it comes to weather, but still irritable. I mean deodorants and antiperspirants. Not that I'm an old-fashioned one, there are situations when you have to decide on such inventions, but I mean everyday use. Listening to ads on the radio in hot weather, I get the impression that cosmetic companies producing antiperspirants are bidding for more. More time without sweat. Read: more time when you poison your body yourself with what should be thrown out imediatelly. Sweat is to remove toxins from the body, unnecessary waste from the metabolic process. It is also an element of thermoregulation - if it is hot, the body expelling the sweat, cools down. So it is not a freak of the Creator, only a product that has a specific task :) :) :) By using an antiperspirant that blocks the mouth of sweat, you stop the whole toxin stuff in yourself. It does not sound good. For sure it will also affect your skin, because it must go somewhere :) 
Maybe a few words that Ayurveda has to say:
Generally, people with a vatta constitution are hardly sweet. Even if they sweat, they are very scantily and only near the mouth of the sweat glands. Their sweat does not usually have a strong smell, and the problem is basically small. Just a thermoactive shirt or mint tea before going out and it is done :)
For Kaphas, this problem is not dramatic either. People of the kapha constitution usually sweat after doing some physical exercise, in the groins and other hidden places, adapted to it:) Unless kapha won and people with the potential of kapha became kapha kapha, mean simply thick :) Then they will actually sweat everywhere and abundantly. Then and a thermoactive shirt will not give much, a rather frequent and short shower in cold water.
Kapha has a real problem - excessive sweating of the feet and hands. There are many creams and oils available on the market to deal with the constantly recurrent sweating of hands and feet, but not many of them are fully natural and with a recipe dating back several thousand years. Ayurvedic sweating oil contains essential oils of lavender, sage, cypress and juniper and is really very effective.
And finally pitta, hot and sour, with a unpleasant sweat. This is a really embarrassing problem, because a person with a pitta constitution is literally sweating everywhere. Even on the top of your head :) This is a way to cool down, often to get rid of excess acid pitta. The treatment should start with a strong anti-pitta diet, avoiding sour, salty and spicy flavors. Also alcohol and meat. In general, however, in the diet you should have products with bitter or raw flavor, for example lettuce, herbs, neem, aronia, etc. I recommend a paste consisting of 3 herbs: bibhitaki, turmeric, sandalwood, in equal proportions. This paste not only heals and prevents the recurrence of skin infections such as inflammation, pimples, blackheads, rashes, urticaria etc. but also helps to get rid of seborrhea and regulates the work of sweat glands. You can also walk on freshly picked mint leaves - it has a strongly cooling effect. You can add cooling oils to the bath, balancing pita; they are astringent, reduce the amount of secretions, dry, bind body tissues, stop bleeding and promote wound healing: cajuputi, calendula, lemon, saffron, turmeric, yarrow.

sobota, 22 września 2018

sacha inchi - "eliksir życia". Sacha inchi oil - "elixir of life":)


Trochę z innej części świata i trochę bardziej ekskluzywny niż proste i łatwo dostępne ajurwedyjskie produkty. Ale nieporównywanie najlepszy na świecie, sprawdziłam na wielu moich pacjentach, na mnie i moich dzieciach:)
Sacha inchi to jeden z najcenniejszych na świecie olejów roślinnych. Pozyskiwany jest z orzechów rośliny Plukenetia Volubilis, rodem z tropikalnych rejonów Ameryki Południowej, w szczególności Peru. Przez tysiące lat orzechy, z których jest wyciskany, służyły za pokarm dla ludów indiańskich, ale jego cudowne właściwości docenili przede wszystkim Inkowie. Może nie znali koła, ale na ziołolecznictwie znali się dobrze:) 
Olej,który stanowi ponad 60% całego orzecha,  ma najwyższą zawartość niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych ze wszystkich olejów świata -  ogółem zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych może sięgać nawet do 98% masy. Zawiera także bardzo dużo kwasów Omega-3 sięgającą nawet do ok. 50%, przy jednoczesnej trwałości (około 13 razy więcej niż łosoś). Przy podobnej zawartości kwasów omega-3 jak w oleju lnianym ma znacznie dłuższy termin przydatności do spożycia i smakuje nieporównywalnie lepiej - dzieciom olej lniany wciskam z wielką awanturą, olej sacha inchi piją łyżeczką:) Jest to wynik wysokiego stężenia witaminy E w postaci kompletu tokoferoli (1.5-2g/kg), z czego około połowy stanowi forma witaminy E o silnym działaniu antyoksydacyjnym. Badania wykazują, że olej obniża zawartość złego cholesterolu, zapobiega powstaniu miażdżycy, reguluje ciśnienie krwi, wspomaga działanie mózgu i pamięć (dlatego tak ważny jest w diecie ciężarnych kobiet, dzieci i osób starszych), a także obniża ryzyko wystąpienia nowotworów dzięki świetnej proporcji kwasu omega 3 w stosunku do omega 6. Do otrzymania efektów wystarczy łyżka dziennie. Lista pozostałych zalet (jest ich za dużo do opisania:) tutaj
Korzyści, jakie daje spożywanie sacha inchi wykraczają poza stosowanie doustne. Dzięki zawartości witamin A i E oraz kwasów tłuszczowych olej z nasion Sacha Inchi jest też doskonałym kosmetykiem, gdyż pomaga odbudować cement międzykomórkowy, zapobiegając utracie wody, chroni przed czynnikami atmosferycznymi skórę, paznokcie oraz włosy, wspiera naturalne procesy regeneracyjne (a nawet inicjuje regenerację płytkich blizn i przebarwień, np. tych powstałych w wyniku trądziku). Będąc silnym antyoksydantem, niszczy wolne rodniki, opóźniając procesy starzenia. Polecam go szczególnie osobom o konstytucji pitta, szczególnie w walce z łupieżem, łojotokiem (reguluje produkcję sebum) czy atopowym zapaleniem skóry. Co więcej, rozciąga skórę na tyle, że zapobiega powstawaniu rozstępów - genialny dla kobiet w ciąży (szkoda, że go wtedy jeszcze nie znałam:)) 


Somewhat from another part of the world and a little more exclusive than simple and easily accessible ayurvedic products. But for me: incomparably the best in the world. I checked on many of my patients, me and my children :)

Sacha inchi is one of the world's most valuable vegetable oils. It is obtained from nuts Plukenetia Volubilis plants, native to the tropical regions of South America, in particular Peru. For thousands of years, the nuts from which it is squeezed, served as food for the Native American people, but its wonderful properties were appreciated above all by the Incas. 

Oil, which is more than 60% of the whole nut, has the highest content of essential fatty acids from all the world's oils - in total, the content of unsaturated fatty acids can reach up to 98% by weight. It also contains a lot of Omega-3 acids that reach up to about 50%, (about 13 times more than salmon). With a similar content of omega-3 acids as in linseed oil, sacha inchi oil has a much longer  life and tastes incomparably better  (children don't like the flavour of flaxseed oil while sacha inchi drink with a spoon :) This is a result of high concentration of vitamin E in the form of tocopherols ( 1.5-2g / kg), of which about half is a form of vitamin E with a strong antioxidant effect. Studies show that the oil reduces the content of bad cholesterol, prevents atherosclerosis, regulates blood pressure, supports brain function and memory (that is why it is so important in the diet of pregnant women, children and the elderly), and also reduces the risk of cancer thanks to the excellent proportion of omega 3 in relation to omega 6. To obtain the effects, a spoon is enough a day. List of other advantages (there are too many to describe :) here.

The benefits of eating sacha inchi go beyond oral use. Thanks to the content of vitamins A and E and fatty acids, Sacha Inchi seed oil is also an excellent cosmetic because it helps rebuild intercellular cement, prevents water loss, protects skin, nails and hair against weather conditions, supports natural regeneration processes (and even initiates the regeneration of shallow scars) and discolorations, e.g. those resulting from acne). Being a strong antioxidant, it destroys free radicals, delaying the aging process. I recommend it especially to people with the pitta constitution, especially in the fight against dandruff, seborrhea (regulates the production of sebum) and atopic dermatitis. What's more, it stretches the skin enough to prevent the formation of stretch marks - a genius for pregnant women (it's a pity I did not know it at the time :))

poniedziałek, 17 września 2018

Miej głowę do sportu! Thoughtfully with sport!

Biegam dzisiaj rano a tu taka sytuacja: spotykam biegnącego z naprzeciwka znajomego, który od jakiegoś czasu wkręcił się w ten rodzaj aktywności aż za nadto. Rozmowa przebiegała mniej więcej tak:
- Cześć, co Ty tu robisz? - pyta znajomy zdyszany
- relaksuję się - odpowiadam bo przecież widzi, że biegnę, więc co innego mogę robić?
- czemu tak powoli? - próbuje żartować
- bo jestem długodystansowcem, wystarczy, że biegnę 12 km/h - odpowiadam spokojnie, choć już wiem, że ta rozmowa do niczego nie prowadzi
- taaaak? A długo już tak biegasz? - kontynuuje znajomy
- jakieś 19 lat 
- taaaak? To czemu nie bierzesz udziału w zawodach? 
- po co? - pytam najgrzeczniej jak potrafię
- żeby się pokazać, żeby wszyscy wiedzieli, że biegasz, żeby się sprawdzić, żeby mieć motywację! - wylicza z entuzjazmem
- po co? - pytam dalej
- no jak to po co? Dołączysz do naszej paczki, będziesz zbierać punkty na aplikacji...
- Stary ja biegam dla zdrowia, nie dla aplikacji - przerywam mu to bezsensowne wyliczanie - jestem sama dla siebie motywatorem i najsurowszym sędzią. Nagrody też sobie funduję. Biegnijmy dalej!

Nic dodać nic ująć - pitta. Pitta przemawiająca za tymi argumentami aż mnie poraziła. Pitta niezbalansowana, hołubiąca, oczekująca wiecznego poklasku. Duma ze zbierania punktów na aplikacji, medali i najdroższych butów oasics...po to, by podziwiali to inni ludzie. Taka postawa nie prowadzi do niczego dobrego, raczej do ciągłej żądzy więcej, więcej, więcej! Lepiej, szybciej, za wszelką cenę. Wygram, będę najlepszy, pokonam siebie! Tyle, że pokarmię moją pittę agresją, chciwością, żądzą, nienawiścią i innymi cechami, które właśnie w ten sposób rozbudowuję... Pitta nie umie powiedzieć sobie dość, gdy wejdzie na tą ścieżkę, zawsze jest jej mało, zawsze jest kolejny szczebelek do pokazania innym, że jestem lepszy.
Czy na tym to wszystko polega? Na zmaganiu się z możliwościami ludzkiej natury i swojego organizmu kosztem swojego zdrowia, psychiki, kosztem rodziny, często przyjaciół czy pracy?

Współzawodnictwo jest ok ale do pewnego stopnia i nie dla wszystkich. Dla kaphy, kahpy-pitty czy waty-pitty jest to świetna forma mobilizacji i budowania swojej własnej wartości. Daje pozytywne rezultaty i tworzy dobrą atmosferę. Każde zwycięstwo i każda porażka to nowe doświadczenie, z którego te typy wyciągną wnioski. Wata jest za wrażliwa na różnego rodzaju porównania, zawody. Łatwo się zniechęca i przeżywa każdą porażkę. Może nawet być agresywna w stosunku do siebie! Z kolei pitta każdą porażkę wobec założeń jakie sobie postawiła, przeżywa silną agresją, zdenerwowaniem czy gniewem, który wyładowuje na innych. Pitta nie potrzebuje zewnętrznej motywacji - jest motywatorem sama dla siebie, ma bardzo silną wolę. Stawia sobie wysoko poprzeczkę, często dążąc do niej ponad możliwości własnego organizmu. Dlatego pitta nie powinna uczestniczyć w zawodach, a pracować więcej nad ujarzmianiem swojej pitty!

Drogi użytkowniku sportu: sport jest lekarstwem. A zatem jak z lekarstwem przed użyciem powinnaś/eś skontaktować się z trenerem lub terapeutą, gdyż każdy sport niewłaściwie stosowany zagraża twojemu życiu lub zdrowiu. 
Każde uprawianie sportu powinno być skonsultowane ze specjalistą, aby ocenić właściwą postawę podczas treningu, właściwe parametry do wykonywania ćwiczeń, właściwe obciążenia do możliwości, właściwy oddech itd. Bez tego możesz sobie zrobić więcej szkody niż pożytku!

Jako instruktor widzę błędy jakie popełniają nieświadomi ludzie i jakie mają tego konsekwencje. Nie mam tu na myśli tylko dysfunkcji stawów biodrowych, problemów z kręgosłupem, obciążonych stawów kolanowych czy napiętych mięśni. Sprawa sięga bardzo głęboko, wnętrza niedotlenionych tkanek, gdzie zachodzą beztlenowe rakotwórcze procesy! 
Aby bezpiecznie ćwiczyć, trzeba dobrze oddychać (czyli nie doprowadzać do zachodzenia procesów beztlenowych), ustawić odpowiednią, bezpieczną pozycję podczas ćwiczeń i współpracować ze swoim ciałem, odbierać znaki, jakie ono daje, być świadomym użytkownikiem własnego ciała - to są podstawy, od których mamy zaczynać. Nie od kupienia wypasionego stroju sportowego, butów za tysiaka i zainstalowania apki...

I run this morning and this is the situation here: I meet a friend running from the opposite direction, who has become involved in this kind of activity too much. The conversation was more or less like this:

- Hi, what are you doing here? - a friend asks

- I relax - I answer 

- why so slowly? - he is trying to joke

- because I am a long-distance runner, it's enough that I run 12 km / h - I answer calmly, although I already know that this conversation does not lead to anything

- Yeah? Are you running for long time? - continues a friend

- about 19 years.

- Yeah? So why do not you take part in the competition?

- for what? - I ask you as politely as I can

- to show yourself, let everyone know that you are running, to check, to have motivation! - he enumerates enthusiastically

- for what? - I'm asking further

- what for? You will join our package, you will collect points on the application ...

- I run for health, not for the application - I stop him by this senseless enumeration - I am the motivator and the strictest referee for me. Let's run!

Nothing more to add - pitta. Pitta arguing for these arguments has upset me. Pitta unbalanced, cherishing, waiting for eternal applause. The pride in collecting points on the app, medals and the most expensive shoes oasics ... to be admired by other people. Such an attitude does not lead to anything good, more to continuous desire more, more, more! Better, faster, at all costs. I will win, I will be the best, I will defeat myself! It's just that I feed my pita with aggression, greed, lust, hatred and other traits that I am developing in this way ... Pitta can not say enough when she enters this path, there is always her little, there is always another rung to show other that I'm better.

Is this all about it? On the struggle with the possibilities of human nature and your body at the expense of your health, your psyche, at the expense of family, often friends or work?

The competition is ok but to some extent and not for everyone. For kapha, kahpa-pitta or Vatta -pitta, this is a great form of mobilization and building your own worth. It gives positive results and creates a good atmosphere. Every victory and every defeat is a new experience, from which these types will draw conclusions. Vatta is sensitive to all kinds of comparisons and professions. It is easily discouraged and survives any failure. It can even be aggressive towards yourself! In turn, pitta every failure experiences strong aggression, nervousness or anger, which she unloads on others. Pitta does not need external motivation - she is the motivator for herself, she has a very strong will. She sets the bar high, often striving for it beyond the capabilities of his own body. Therefore, pitta should not participate in competitions, and work more on taming your pitta!

Dear sport user: sport is a medicine. So you should contact your trainer or therapist before the treatment, because every sport that is not properly used jeopardizes your life or health.

Every sport should be consulted with a specialist to assess the correct posture during training, the right parameters to perform the exercises, the right loads to the ability, proper breathing, etc. Without this you can do more harm than good!

As an instructor, I see many mistakes made by unconscious people and what are consequences. I do not mean only the dysfunctions of the hip joints, back problems, weighted knee joints or strained muscles. The case reaches very deeply, the interior of hypoxic tissues where anaerobic carcinogenic processes occur!

To safely exercise, you need to breathe well (that is, do not lead to anaerobic processes), set an appropriate, safe position during exercise and cooperate with your body, receive the signs it gives, be a conscious user of your own body - these are the basics from which we have begin. Not from buying a sports outfit, shoes for a thousand and installing the app ...


sobota, 8 września 2018

Wątroba - główny odtruwacz organizmu. Liver - the main body detox.

Miałam dziś konsultację z panią, u której zobaczyłam całe mnóstwo plamek wątrobowych rozsianych po całej tęczówce i języku. Długo rozmawiałyśmy na tematy wątrobowe:) 

W wielkim skrócie postanowiłam streścić, co najważniejsze:

Wątroba kontroluje niezakłócony przepływ prany i krwi, odpowiedzialna jest za odtruwanie organizmu i produkowanie żółci niezbędnej w procesie trawienia. Produkuje i przechowuje witaminy, minerały i glukozę. Jej zadanie według ajurwedy polega na „trawieniu” pięciu żywiołów, wyciągniętych z pokarmu i transformację ich w formę, w której mogą być użyte przez organizm. Może odbywać się to dzięki Bhuta-Agnis – pięć ogni wątroby, które „trawią” żywioły. Wątroba jest narządem pitty, stąd też pojęcie pitta tłumaczy się niekiedy jako żółć. Wątroba, poprzez pittę, jest na stałe związana z wyglądem skóry oraz pracą jelita cienkiego, oczami, budową składu i jakością krwi. W niej znajduje się siedziba randżakapitty, poddoszy pitty wytwarzającej komórki krwi i równoważącą składniki krwi. Symptomy nierównowagi randżakapitty są: złość, wrogość, zapalenia skóry, dysfunkcje wątroby, żółtaczka, choroby krwi, anemia, niskie ciśnienie krwi.
Wątroba jest bardzo wrażliwa na stan emocjonalny - podrażnia ją gniew, zazdrość, nienawiść i branie na siebie zbyt dużej odpowiedzialności. Te emocje mogą przyczyniać się do zaburzeń w jej pracy!

Substancje przywracające harmonię w pracy wątroby to: róża, drzewo sandałowe, rumianek, mirt, lawenda, kolendra, neem, krwawnik, chryzantema, kurkuma, szafran, wiciokrzew.

Smak gorzki powinien zagościć w diecie, gdyż oczyszcza i wysusza organizm, ściąga nadmiar wody i płynów, balansuje wszystkie trzy dosze, czyści wątrobę, wzmaga apetyt i powstrzymuje zakażenia skóry. A zatem dobre będą np. zioła, sałaty, neem, jarmuż, skórka cytrynowa, botwinka, dandelion, liście warzyw podziemnych, kakao, boćwina, asafetyda. 

Polecam zupę z fasoli mung: jest ona bogata w białko i naturalnie detoksyfikująca – czyści wątrobę, woreczek żółciowy i system naczyniowy ze wszelkich złogów. Alternatywą dla zupy jest mung dal kichidi lub zupa warzywna robiona na podobnej zasadzie jak z fasoli. Zarówno zupę jak i kichidi można jeść w momencie głodu, ale nie wcześniej niż 3-4 godziny od ostatniej porcji (tak, by wszystko zostało dokładnie strawione). 

Z innych ajurwedyjskich zaleceń dotyczących wątroby: 

* 2 gruszki spożywane rano czyszczą wątrobę i pomagają w usuwaniu kamieni żółciowych i kamieni w nerkach. Nie wolno pić i jeść co najmniej 2 godziny po ich skonsumowaniu. 
* Rzodkiewki pomagają zredukować gazy, czyszczą wątrobę i pomagają uporać się z pasożytami w obrębie jelit. 
* Garść rodzynek dziennie pomoże w leczeniu anemii, przerośniętej wątroby lub śledziony i w zaparciach. 
* Na dysfunkcję wątroby można spróbować pić 2 łyżeczki soku z rzodkiewki ze szczyptą sproszkowanej kolendry. 
* Ostry czarny pieprz czyści przewód pokarmowy z niestrawionych resztek i toksyn i stymuluje do pracy, przede wszystkim wątrobę. Jest doskonałym remedium na brak apetytu oraz użyteczny w walce ze zbędnym tłuszczem ponieważ poprzez swoje silnie rozgrzewające właściwości przyspiesza metabolizm. Warto jeść pieprz w postaci odżywczego połączenia z miodem – siedem ziarenek pieprzu należy dobrze zmielić, dodać do nich łyżeczkę miodu i ssać na języku. Ta sama mikstura pozwala zwalczyć pierwsze objawy grypy i przeziębienia. 
* Cynamon również oczyszcza wątrobę i poprawia jej funkcjonowanie. 
* spanie na lewej stronie odciąża wątrobę i sprzyja dobremu trawieniu. 
* Olej z awokado jest słodki i rozgrzewający, nawilża, odżywia skórę i poprawia kondycję osłabionych tkanek. Doskonały dla wątroby choć stymuluje pittę.
* no i generalnie próbować aż tak bardzo się nie wczuwać jak to mawia mój mąż... Zostaw to wszystko, nie angażuj się zbytnio w to, co się nie może udać a wyjdzie ci to na zdrowie. Świata nie uratujesz... a jak już musisz to kup sobie worek treningowy i wyładuj tą całą złość na świat i wszystkich dookoła na nim, a nie kumuluj jej w wątrobie:)


I had a consultation today with a lady with whom I saw a whole host of liver spots spread throughout the iris and tongue. We talked about liver for a long time.

 I decided to summarize what is most important:

The liver controls undisturbed flow of the prana and blood, is responsible for detoxifying the body and producing bile necessary for the digestive process. It produces and stores vitamins, minerals and glucose. The liver task according to Ayurveda is to "digest" the five elements extracted from food and transform them into a form in which they can be used by the body. It can be done thanks to Bhuta-Agnis - five fires of the liver that "digest" the elements. The liver is a pitty organ, hence the term pitta sometimes translates as a bile. The liver, through pitta, is permanently associated with the appearance of the skin and the work of the small intestine, eyes, composition and blood quality. In it there is the residence of a ranjakapitta, a part of pitta that produces blood cells and balances blood components. There is a few symphtoms of ranjakapitta imbalances: anger, hostility, dermatitis, liver dysfunction, jaundice, blood disorders, anemia, low blood pressure.
The liver is very sensitive to the emotional state - it irritates anger, jealousy, hatred and taking on too much responsibility. These emotions can contribute to disturbances in its work!

The substances that restore harmony in the work of the liver are: rose, sandalwood, chamomile, myrtle, lavender, coriander, neem, yarrow, chrysanthemum, turmeric, saffron, honeysuckle.

Bitter taste should come into the diet, as it cleanses and dries the body, pulls off excess water and fluids, balances all three of the doshas, cleans the liver, increases appetite and prevents skin infections. So, for example, herbs, lettuces, neem, kale, lemon peel, beetroot, dandelion, underground vegetable leaves, cocoa, chard, and asafoetida will be good.

I recommend mung bean soup: it is rich in protein and naturally detoxifying - it cleans the liver, gallbladder and vascular system from all deposits. An alternative to the soup is mung dal kichidi or vegetable soup made on a similar principle to beans. Both soup and kichidi can be eaten at the moment of starvation, but not earlier than 3-4 hours from the last portion (so that everything is digested).

From other Ayurvedic recommendations for the liver:

* 2 pears eaten in the morning clean the liver and help in removing gallstones and stones in the kidneys. Do not drink and eat at least 2 hours after consuming them.
* Radishes help to reduce gas, clean the liver and help to deal with parasites in the intestines.
* A handful of raisins a day will help to treat anemia, overgrown liver or spleen and constipation.
* For liver dysfunction, you can try to drink 2 teaspoons of radish juice with a pinch of powdered coriander.
* Sharp black pepper cleans the digestive tract from undigested debris and toxins and stimulates to work, primarily the liver. It is a great remedy for the lack of appetite and useful in the fight against unnecessary fat because through its strongly warming properties accelerates metabolism. It is worth eating pepper in the form of a nutritious combination with honey - seven grains of pepper should be well ground, add a teaspoon of honey and suck on the tongue. The same mixture helps fight the first symptoms of flu and cold.
* Cinnamon also cleanses the liver and improves its functioning.
* sleeping on the left side relieves the liver and promotes good digestion.
* Avocado oil is sweet and warming, moisturizes, nourishes the skin and improves the condition of weakened tissues. Perfect for the liver, although it stimulates the pitta.
* and generally try not to fight with whole world as my husband says ... Leave it all, do not get too involved in what can not be done. You will not save the world ... or you have to buy a punching bag and take out all the anger on the world we have instead of accumulating it in the liver :)

czwartek, 6 września 2018

Szkolenie "Udane partnerstwo z ajurwedą"


                                        „Partnerstwo z ajurwedą”

Kochacie się , jesteście parą, małżeństwem albo po prostu bliskimi przyjaciółmi. Czasem nad waszym związkiem wiszą chmury, czasem widzicie świat przez różowe okulary. Patrzycie na siebie i zastanawiacie się co w nim/niej lubię a czego nie mogę zrozumieć. Zastanawiacie się, dlaczego ta druga połówka jest taka uparta i jak ją przekonać do własnych racji. Nie wiecie do końca jak zadowolić partnera, jakich środków użyć, by wasza sypialnia byłą miejscem do którego chcecie wracać jak najczęściej. I chcielibyście się dowiedzieć jak przetrwać trudne dni z partnerem o takim charakterze...

Przygotowałam specjalnie dla Was jedyne takie wydarzenie w świecie ajurwedy! Szkolenie „partnerstwo z ajurwedą”, da Wam odpowiedź na najważniejsze pytania z zakresu: typy związków i potencjalne problemy, zapotrzebowanie seksualne poszczególnych typów psychosomatycznych, podejście mentalne do miłości, rozmowa z partnerem, sposoby na rozluźnienie emocji, pozycje seksualne w ajurwedzie, afrodyzjaki i wiele innych ciekawych zagadnień związanych z partnerstwem pod kątem ajurwedy.

Zdaję sobie sprawę z niechęci panów do tego typu eventów, więc szkolenie otwarte jest zarówno dla par jak i pojedynczych osób chcących uzupełnić swoją wiedzę w tej dziedzinie.

Kameralne szkolenie odbędzie się w położonym w Górach Świętokrzyskich klimatycznym gospodarstwie agroturystycznym „Zacisze pod Gołyską” w terminie 4 - 9.02.2019

W programie: diagnoza przeważającej doszy, indywidualne konsultacje 1,5 h, zajęcia pilates lub jogi 1 h dziennie, wykłady 3 h dziennie. Zajęcia zorganizowane 8:00 do 13:30 (w dniu bez konsultacji) – możliwość spędzenia pozostałej części dnia na stoku narciarskim, zwiedzaniu, pobycie w saunie itd.
Cena: 1350 zł/osoba
bez noclegu i wyżywienia: 400 zł/os

6-cio dniowy plan szkolenia obejmuje:
poniedziałek, 4.02.19:
13:00 obiad ajurwedyjski
14.00 diagnoza część I
16.00 joga/pilates
17:00 diagnoza część II
18.30 kolacja

Wtorek; 5.02.2019
8.00 śniadanie
9:00 wykład: typy związków w ajurwedzie i potencjalne problemy. Jak je rozwiązywać?
12:00 pilates/joga
13:00 obiad ajurwedyjski
13.30 konsultacje indywidualne
18.30 kolacja

Środa, 6.02.2019
8:00 śniadanie
9:00 wykład: jak przetrwać w związku, który ma wady.
12:00 pilates/joga
13.00 obiad ajurwedyjski
13:30 konsultacje indywidualne
18.30 kolacja

Czwartek; 7.02.2019
8:00 śniadanie
9:00 wykład: fizjologia i anatomia narządów płciowych, wybrane pozycje seksualne.
12:00 pilates/joga
13.00 obiad ajurwedyjski
13:30 konsultacje indywidualne
18.30 kolacja

Piątek; 8.02.2019
8:00 śniadanie
9.00 wykład: trzymaj emocje na wodzy, ucz się rozmawiać i słuchać
12:00 pilates/joga
13.00 obiad ajurwedyjski
13.30 konsultacje ajurwedyjskie
18.30 kolacja

Sobota, 9.02.2019
8:00 śniadanie
9.00 rozmowa podsumowująca
11:00 joga/pilates
12:00 konsultacje indywidualne

Zapraszam:)
783777080
kontakt@e-medea.pl


czwartek, 30 sierpnia 2018

Problemowe zęby. Problematic teeth.

Razem z dzieciakami pijemy codziennie rano zielone soki. Oprócz niewątpliwie wspaniałych zalet naszych ogródkowych zielonych koktajli, jedna ich wada kończy się dla mnie rok w rok bolesnym czyszczeniem zębów:( Nie wszyscy tak mają, ale ja akurat tak: pod wpływem żelaza, które znajduje się w zielonych sokach na szkliwie tworzy się brzydki czarno siny osad. Dodatkowo kwaśne soki, które mi czasem wychodzą powodują ubytki szkliwa. Dodać do tego przebyte ciąże i karmienie piersią, weganizm i ciągłą walkę o prawidłową podaż wapnia i paradontoza gwarantowana:) Z jednej strony ubytki szkliwa są u mnie duże, a piaskowanie zębów je pogłębia, z drugiej strony jedzenie i picie (nawet przez słomkę) produktów zawierających żelazo powoduje u mnie silne gromadzenie osadu... między młotem i kowadłem. Biorąc pod uwagę moją pracę i stały kontakt z ludźmi, czarne zęby nie są najlepszą reklamą zatem wybieram mękę przez katusze i czyszczenie tego diabelstwa. Niemniej jednak postanowiłam dziś przedstawić ajurwedyjskie podejście do sprawy pielęgnacji zębów, które u mnie niestety nie za bardzo się sprawdza:(
Generalnie słabe uzębienie i duże problemy ze zgryzem mają osoby typu wata. To one zazwyczaj mają krzywe i kruche zęby, wymagające aparatu.
Problemy z przebarwieniami zębów i słabe szkliwo to domena gorących pitt. Niestety powinny się przyzwyczaić do żółtego zabarwienia zębów mimo stosowania wybielających past i czyścideł.
Mocne i białe zęby cechują osoby o konstytucji kapha. Kapha nie mają zasadniczych problemów z uzębieniem a ich uśmiechy są piękne jak z obrazka. Tylko pozazdrościć...
Zaczynając od najprostszych ajurweda zaleca:
- spożywanie w godzinę po posiłku jabłka. Ma to za zadanie wyczyścić zęby i przestrzenie międzyzębowe z resztek jedzenia. Nie poleca się osobom, które już mają zdarte szkliwo, bowiem kwasy dodatkowo je uszkadzają,
- żucie nasion kminku lub zielonego kardamonu, które czyszczą całą jamę ustną 
- żucie fig suszonych na wzmocnienie dziąseł 
- żucie wysuszonych pestek winogron zmiksowanych z jadalną kamforą do czyszczenia zębów i odbudowy szkliwa 
- mycie zębów pastą z dodatkiem kardamonu lub cynamonu przy bólach zębów lub krwawieniu dziąseł
- spożywanie płatków owsianych lub kaszy jaglanej z kardamonem w celu zapobiegania powstawania ubytków w zębach
- stosowanie pasty do zębów z neem lub cynamonem działających antybakteryjnie i czyszcząco
- stosowanie olejku goździkowego w stanach zapalnych jamy ustnej i chorobach w jej obrębie

Moje ostatnie odkrycie to pasty lavera. Pasty do zębów dabura ( szczególnie z neem) są również dobre, ale miętowa pasta lavera daje radę:) 

We drink green juices every morning with my kids. Undoubtedly there is a lot of great advantages of our garden green cocktails, but one of their disadvantages ends for me year after year with painful cleaning teeth :( Not everyone has it, but for me it is a never ending problem: under the influence of iron, which is in green juices creates, on my teeth there is an ugly black coating. In addition, sour juices, which sometimes come out, cause enamel losses. Add to this past pregnancies and breastfeeding, veganism and constant struggle for the correct supply of calcium = paradontosis guaranteed :) I have strong enamel defects, and the sandblasting of teeth deepens them. On the other hand, eating and drinking (even through a straw) products containing iron causes strong sediment accumulation ... between the hammer and the anvil. Given my work and constant contact with people, black teeth are not the best advertisement, so I choose the torment of torture and cleaning this devilish thing. Nevertheless, today I decided to present an ayurvedic approach to the matter of teeth care, which unfortunately does not work very well for me :(

Generally, the weak teeth and big bite problems have the type of vata. They usually have curves and brittle teeth requiring the cure.

Problems with discolored teeth and weak enamel are the domain of "hot" pittas. Unfortunately, they should get used to the yellow color of the teeth despite the use of bleaching pastes and cleaners.

Strong and white teeth are characteristic of people with the constitution kapha. Kapha do not have any major problems with teeth and their smiles are beautiful as in the picture. oh..

What ayurveda recommends:

- eating apples an hour after meal to clean the teeth and interdental spaces of food leftovers. It is not recommended for people who have already had a decayed enamel, because acids also damage them,

- chewing cumin seeds or green cardamom that clean the entire mouth

- chewing dried figs to strengthen the gums

- chewing dried grape seeds mixed with edible camphor for cleaning teeth and restoring enamel

- brushing with toothpaste with cardamom or cinnamon for toothaches or bleeding gums

- eating oatmeal or millet cereals with cardamom to prevent cavities

- the use of toothpaste with neem or cinnamon acting antibacterial and cleaning

- the use of clove oil in inflammation of the mouth and diseases within it



My last discovery is the Lavera (name of company) paste. Toothpastes from Dabur (especially with neem) are also good, but the mint lavera paste is sooooo goood :)


piątek, 13 lipca 2018

dlaczego trening powinien odbywać się na świeżym powietrzu a nie w klimatyzowanym pomieszczeniu? Why we should train outdoors instead of in an air-conditioned rooms?

Dziś byłam wściekła na wszystko. Najlepszą metodą na rozładowanie emocji pitty jest zmęczenie fizyczne, a bieg świetnie spełnia tę rolę. Ponieważ padał deszcz, a trochę kaszle, zdecydowałam się pobiec na bieżni zamiast na świeżym powietrzu. I z każdym kilometrem żałowałam tej decyzji. Żeby pobiec zaplanowane kilometry pogrążyłam się w myślach o wadach i zaletach treningu na siłowni. Wróciłam myślami do moich dywagacji warsztatowych/ wykładowych, podczas których dziewczyny pytały mnie czy lepiej podczas smogu i w czasie silnych zanieczyszczeń w mieście ćwiczyć na powietrzu czy w klimatyzowanej salce z oczyszczaczem powietrza. Zatem przedstawiam moje dzisiejsze przemyślenia w wersji punktowej:
1) osobiście w pomieszczeniu "duszę się", brakuje mi tlenu. Myślę, że wiele osób tak ma. W zamkniętym pomieszczeniu wydajność treningu jest o wiele mniejsza ze względu na małą ilość tlenu. Zrób test i przebiegnij tą samą odległość w takim samym tempie na powietrzu i w zamkniętym pomieszczeniu. Kiedy zmęczysz się szybciej? 
2) Z kolei podczas upalnej pogody lub na zanieczyszczonej spalinami/dymami trasie zmęczysz się szybciej lub porównywanie do klimatyzowanego pomieszczenia. Wniosek: biegaj w lesie lub parku o poranku lub wieczorem, chyba, że jesteś alergikiem...
3) Alergicy na pyłki i roztocza powinni unikać nadmiernej aktywności na powietrzu w czasie pylenia, z drugiej strony alergicy na pleśnie powinni stronić od klimatyzowanych sal.

Główne grzechy alergików podczas uprawiania sportu:
  • niewiedza o tym, co uczula,
  • nieświadomość wartości stężenia pyłków (najwięcej w powietrzu między 6 a 9 oraz wieczorem)
  • brak ochronnej maseczki filtrującej pyłki
  • niezwracanie uwagi na czynniki atmosferyczne
  • nieodpowiednio dobrana aktywność – jednostajne ruchy obniżają dyskomfort
4) Z potem wydalamy toksyny, lepiej, żeby zostały w powietrzu niż na skórze ćwiczącego obok kolegi. W klimatyzowanym pomieszczeniu, rzadko wietrzonym, kumulacja lotnych toksyn jest ogromna! Nie chciałabym pochłaniać obcych odpadków, wystarczająco dużo mam swoich do wyrzucenia:) Pomyślałeś o tym, że po przyjściu z siłowni głowa może boleć cię nie tylko z braku tlenu ale też z zanieczyszczenia ciała obcymi toksynami?
5) Skupienie, koncentracja to klucz do sukcesu. Czy jesteś w stanie skoncentrować się gdy naokoło jest wiele ludzi, gra głośna muzyka, oglądasz film. Wprowadzasz za dużo waty do treningu - to nie służy niczemu dobremu. Każdy trening, prócz swoich oczywistych walorów prozdrowotnych i kondycyjnych, ma służyć też uspokojeniu umysłu. Łatwiej zrobić to w lesie czy w parku biegając nawet w kółko niż na siłowni.
6) Poziom endorfin wydzielanych podczas wysiłku będzie większy gdy będziesz rozkoszował się piękną okolicą, widokami zapierającymi dech w piersiach lub po prostu gdy pobiegniesz polną drogą zamiast patrzeć w tą samą ścianę.
7) Jeśli musisz wyznaczaj sobie cele - nacieszysz swoją pittę. Na siłowni masz możliwość dorzucania sobie ciężarów, zmiany urządzeń itd. Ale na powietrzu masz ogromne możliwości jakie daje praca z własnymi kilogramami. Kalistenika daje proporcjonalny przyrost masy mięśniowej do elastyczności i możliwości aparatu szkieletowego. To najlepszy możliwy trening siłowy, który swobodnie możesz wykonywać w parku na macie. Biegając czy jeżdżąc na rowerze masz teraz mnóstwo możliwości do obserwowania swoich wyników (np. endomondo) nie musisz więc kurczowo trzymać się rączek bieżni, żeby sprawdzać puls, tempo czy liczbę spalonych kalorii:) Organizm sam przyzwyczaja się do podnoszenia sobie poprzeczki, nie martw się, to mądra bestia:)
8) Co z tą nawierzchnią? Nikt chyba mi nie powie, że bieganie na bieżni jest lepsze niż po ziemi. Owszem, pasy bieżni są coraz lepiej dostosowane do stopy a największą rolę odgrywają buty, ale nadal leśna ścieżka wygrywa ten pojedynek. Bieżnia może wygrać jedynie z asfaltem. 
9) Nawet najlepiej dobrany program na bieżni nie odzwierciedli rzeczywistych układów wzniesień i spadków. Inaczej biegniesz pod rzeczywistą górkę a inaczej pod inklinację nr 5. To nawet inny układ stawów.
10) z bieżni możesz spaść jak się zagapisz:):):)  


Today I was mad at everything. The best method to relieve the emotions of pitta is physical fatigue, and the run perfectly fulfills this role. Because it was raining today, I decided to run on the treadmill instead of in the open air. And I regretted this decision with more and more kilometers... To run the planned kilometers, I became absorbed in the thoughts about the pros and cons of training at the gym. I returned my thoughts to my workshop / lecture discussions, during which the girls asked me if it was better exercise outdoors or in an air-conditioned room with an air purifier during smog. Therefore, I present my present thoughts in the point version below:

1) personally in the room I lack oxygen. I think many people have it. In a closed room, the training performance is less effective due to the small amount of oxygen. Would you like to test? Run the same distance at the same rate in the air and in a closed room. When will you get tired faster?

2) In hot weather or on a polluted route, you will get tired faster than into an air-conditioned room. Conclusion: run in the forest or park in the morning or evening, unless you are allergic ...

3) Pollen allergens and dust mites should avoid excessive activity in the air during pollination, on the other hand molds allergy sufferers should avoid the air-conditioned rooms.

The main sins of allergy sufferers during sports:

- ignorance of what they are sensitizing,

- unawareness of pollen concentration (the highest in the air between 6 and 9 and in the evening)

 - lack of protective mask filtering pollen

- indifference to whether

- incorrectly selected activity - monotonous movements reduce discomfort

4) With sweat, we expel toxins. It's better that they spread in the air than on the skin of friend practicing next to us. In an air-conditioned room, rarely ventilated, the accumulation of volatile toxins is enormous! I do not want to "consume" foreign debris, I have enough to throw away :) Did you think about the fact that after coming from the gym, you may have headache not only from lack of oxygen but also from foreign body toxins?
5) Focus, concentration is the key to success. Are you able to concentrate when there are many people around, play loud music, watch a movie? You put too much vata into training - it does not do anything good. Each workout, apart from its obvious pro-health and fitness values, is also to calm the mind. It's easier to do it in the woods or in the park, running even in circles, than at the gym.
6) The level of endorphins during exercise will be greater when you enjoy the beautiful surroundings, breathtaking views or just when you run a field road instead of looking at the same wall.
7) If you have to set goals - do it and enjoy your pitta. At the gym, you have the opportunity to add loads, change equipments, etc. But in the air you have the great opportunities that work with your own kilos. Kalistenika gives a proportional gain in muscle mass to the flexibility and capabilities of the skeletal apparatus. This is the best possible strength training that you can freely do in the park on the mat. When running or riding a bike, you now have plenty of possibilities to observe your results (eg endomondo) so you do not have to hang onto your treadmill to check your pulse, rate or calories burned :) 
8) Nobody will tell me that running on the treadmill is better than on the ground. Yes, the treadmills are more and more adapted to the foot and shoes play the most important role, but still the forest path wins the duel. The treadmill can only win with asphalt.
9) Even the best-chosen program on the treadmill will not reflect the actual layout of hills and slopes. in another way you run to the actual hill, and differently to the inclination No. 5. It's even a different arrangement of joints.
10) from the treadmill you can fall :) :) :)



sobota, 16 czerwca 2018

choroby wieku dziecięcego - co na to ajurweda. Childhood diseases in ayurveda.


Większość chorób wieku dziecięcego, takie jak ospa, odra, świnka, koklusz są w ajurwedzie uważane za niezwykle istotne w budowaniu silnego układu odpornościowego. Należą one do chorób „oczyszczających” ciało poprzez towarzyszące im symptomy: biegunkę, wymioty, katar, gorączkę, zapalenia, swędzenie czy przekrwienie. Jest to niezwykle istotne, bowiem organizm w ten sposób samoistnie oczyszcza się ze skumulowanych zanieczyszczeń i złogów (należy pamiętać, że małe dzieci jedzą dużo śluzotwórczych pokarmów i nie mają jeszcze niektórych enzymów potrzebnych do prawidłowego trawienia). W ajurwedzie przejście chorób wieku dziecięcego uważa się za pewnego rodzaju krok w stronę dorosłości poprzez „oderwanie się” od bariery ochronnej stworzonej przez matkę i jej system immunologiczny. Teraz organizm musi nauczyć się sam walczyć z drobnoustrojami i budować własny system obrony. Oczywiście to wszystko jest pewnym uproszczeniem, bowiem wszystko zależy jak dziecko przejdzie taką infekcję i jak jest silne. Przesłanie jest jednak jasne, a wynika z niego, że choroby przebiegające gwałtownie z wysoką gorączką, biegunką, wymiotami czy silnym katarem działają jak naturalna panczakarma! To, co mnie utwierdza w tym przekonaniu to fakt, że po praktycznym wyeliminowaniu poprzez szczepionki niektórych chorób np. ospy czy odry, tworzą się zmutowane wersje innych wirusówek, jeszcze gwałtowniejsze w przebiegu np. rumień zakaźny. Nie unikniemy tego typu chorób zakaźnych, choćby nie wiem co. Obecnie szerzą się rotawirusy, adenowirusy i różne inne szmatławce, które zawsze w takiej czy innej formie będą atakować nas i nasze dzieci. To prawo natury. Zamiast podawać dziecku kolejną szczepionkę (poza tymi obowiązkowymi) na to czy owo radziłabym się raczej skupić na wzmacnianiu systemu odpornościowego, tak by przejść taką chorobę jak najbardziej łagodnie. Efekt taki sam a mniej problemów:)

Most childhood diseases such as smallpox, measles, mumps and whooping-cough are considered as a way to build a strong immune system. Those diseases clean the body through accompanying symptoms: diarrhea, vomiting, runny nose, fever, inflammation, itching and congestion. This is extremely important, because in this way the body spontaneously cleans itself of accumulated impurities and toxins (it should be remembered that small children eat a lot of mucus-producing foods and do not have some enzymes needed for proper digestion). In Ayurveda, the passage of childhood diseases is considered a kind of step towards adulthood through "detachment" from the protective barrier created by the mother and her immune system. Now the body has to learn how to fight for microbes and build its own defense system. Of course, is a kind of simplification, because everything depends how a child will go through such an infection and how strong it is. The message, however, is clear: diseases that go violently with high fever, diarrhea, vomiting or severe runny nose are like a natural panchakarma! What strengthens me in this belief is the fact, that after eliminating some diseases, for example smallpox or measles, by vaccines, mutated versions of other viruses are created, even more violent eg. erythema infectious. We will not avoid such infectious diseases. Currently rotavirus, adenovirus and various other rags are spreading, which will always attack us and our children in one form or another. It's the law of nature. Instead of giving the child another vaccine (apart from the obligatory ones), I would rather focus on strengthening my immune system to pass the disease as gently as possible. The effect is the same and fewer problems :)


niedziela, 3 czerwca 2018

oczy odbiciem zdrowia

Jestem zafascynowana od jakiegoś czasu możliwościami jakie daje analiza oka. Zrobiłam kurs irydologiczny i mogę zaprezentować dyplom, ale przede mną jeszcze kilka tysięcy oczu do obejrzenia, żebym nabrała wprawy. Niemniej jednak tego właśnie brakowało mi w moim wydaniu ajurwedy - kompletnej analizy, szczegółowej. Teraz, dzięki możliwościom jakie daje mi znajomość zmian na tęczówce jestem o wiele dokładniejsza w analizie i tzw. "badaniu przesiewowym". Co ciekawe, jest BARDZO DUŻO podobieństw między irydologią a ajurwedą:
1) obydwie te dziedziny uznają indywidualną konstytucję jako podstawę do diagnostyki
2) obydwie dzielą typy konstytucyjne na trzy (w ajurwedzie vata pitta kapha, w irydologii typ limfatyczny, mieszany i hematogenny) o niezwykle podobnych cechach!
3) operują na tych samych podobieństwach, cechach
4) tak samo dążą do podejścia holistycznego
5) nadrzędnym celem jest profilaktyka:)
6) mimo, że nigdzie nie jest to powiedziane wprost uważam, że podstawy współczesnej irydologii wywodzą się z założeń....ajurwedy!
A więc zapraszam do mnie na analizę wszystkich, którzy poszukują dla swoich problemów alternatywnego rozwiązania:) A szczególnie mile widziane dzieci:)

czwartek, 31 maja 2018

Okresowe obżarstwo. Gluttony during the period.

Nienawidzę tego czasu, pewnie wiele z was tak też ma. Za każdym razem i każdorazowo co miesiąc obiecuję sobie, że to OSTATNI RAZ kiedy tak robię. I kolejnego miesiąca nie dotrzymuje słowa:( Może ze względu na późną porę pracy, może kolejny dzień z maratonem zadań do wykonania, a może po prostu przez ten zespół napięcia przedmiesiączkowego???
Pierwszego dnia okresu, odkąd pamiętam, dopada mnie chęć nieposkromionego zjedzenia wszystkiego, co staje mi na drodze. No może bez przesady:) Nie zjem tego, co na co dzień i tak nie jem, ale jeśli są tylko zapasy jakiś słodkich przekąsek lub nawet sucharka z masłem ghee to wcisnę. Wciągnę nawet banana, którego na co dzień nie trawię. Jeśli pojawi się w zasięgu mojej ręki czekolada na ksylitolu albo stewii również wyląduje w moich trzewiach. W zasadzie to wszystko, co jest do zjedzenia w ten dzień powinno zmykać do lodówki i zamknąć się na trzy spusty, bo wpadnie w moje łapska. A potem następny przykry dzień detoksu:)
Czemu tak się dzieje? Dlaczego mimo wszelkich wysiłków nie mogę poskromić tej chęci jedzenia, mimo mojej pitty, mimo chłodnego rozumowego podejścia i co najgorsze świadomości, że będę musiała to odpracować fizycznie i emocjonalnie? WHY?
Wszystko przez te estrogeny w dużej ilości. Poziom seratoniny spada, a tym samym spada nasze zadowolenia, pogoda ducha i ciepły nastrój. Przygnębienie, taka fizyczna i psychiczna niemoc to zwykłe objawy spadku seratoniny - jak to rzeką, bez kija do baby nie podchodź! Przynajmniej do mnie:) Oj ciężko mnie znieść, naprawdę podziwiam męża i dzieci, że mi nie dają jakiś biletów do spa na te dni...
No i co kobieta robi? Ano sięga po cukier, węglowodany, glukozy nam trzeba. Kawał (ek) czekolady, słodkości  i od razu nam lepiej. A może jeszcze trochę? Oj co tam, nie szkodzi jutro to spalę.... Błędne koło - bo tego akurat nie spalę tak łatwo. Kobieta w ciągu tych kilku okropnych dni potrafi przybrać aż 2 kg z samego naddatku energii z pożywienia! Jednym słowem masakra. Zrzucenie tych 2 kg to kilka godzin biegu, zatem warto postawić sobie przed oczyma siebie biegnącą półmaraton co najmniej ze 2 razy i pomyśleć czy warto:)
Waga to jedno, gromadząca się woda w organizmie i poczucie dokuczliwej ciężkości to drugie. Nie chce nam się ruszać w te dni, nie oszukujmy się. Mi też ciężko się pracuje jako instruktorowi z wydęty brzuchem i nalanymi policzkami i najchętniej poczytałabym książkę zamiast się produkować na macie. To wszystko przekłada się na cholernie złe samopoczucie psychiczne i fizyczne każdego miesiąca. A przecież okres jest tak ludzką rzeczą, że nie powinien sprawiać jakiegokolwiek dyskomfortu!
Pisząc dla was w zdenerwowaniu ten post, zdążyłam od 22  do 23 52 zjeść 2 batoniki z ziarnami, kilka moich nachosów z cibory, 2 kawałki czekolady na stewii, paczkę sucharków z masłem migdałowym i o zgrozo dwie lampki wina - jakieś 1500 kcal ponad to, co powinnam dziś zjeść i na pewno nie o tej porze! W konsekwencji jutro nie będę jeść do obiadu i zapewne mimo ogromnej niechęci jak to w drugi dzień okresu, pójdę biegać, żeby to spalić. Bez sensu.
Zamiast jeść normalnie i regularnie. Zaspokajać wybuchy napadu wilczego głodu sałatą z sosem chilli albo ogórkami albo cukinią...albo nawet wiśniami. Wedle ajurwedy  10 wisni, spożywanych na tydzień przed planowanym czasem menstruacji na pusty żołądek pomoże zredukować syndromy zespołu napięcia przedmiesiączkowego, szczególnie te związane z energią wata (nadmierne łaknienie) i kapha (duża ilość płynów menstruacyjnych, bolesność, skurcze, retencja wody, biała wydzielina). 
Zamiast pójść spać - to druga opcja, możliwa, jeśli nie masz tak dużo pracy jak ja i tak małych dzieci, że możesz zrobić wszystko, co masz do zrobienia o normalnej porze. Wysypianie się to skarb. A szczególnie przesypianie okresowych napadów głodu.
Zamiast przytulić się do męża. Tak, to też jest rozwiązanie podnoszące poziom seratoniny. Można się po prostu przytulić i zapomnieć o tym, że ma się chęć na czekoladę. Niestety mój mąż zasnął dziś wcześniej niż dzieci...
Zamiast obejrzeć jakąś dobrą komedię. Tak, tym też możesz poprawić sobie nastrój bez sięgania po smakołyki. 
Zamiast spojrzeć W LUSTRO:) i pomyśleć: tyle do zrzucenia a tu jeszcze nowych kilogramów dodaję...
Zamiast sięgnąć po herbatkę z lukrecji, kopru włoskiego albo lampkę wytrawnego białego wina, które pomogą w walce z tymi zachciankami
Zamiast coś poćwiczyć, potańczyć, zabawić się, zapomnieć:)
Zamiast wziąć się w garść i powiedzieć stanowcze raczej nie temu całemu kuszeniu:)

Życzę Wam dotrzymania postanowienia poprawy przy następnym okresie. Ja po prostu pójdę spać i nie będę nic dla was w tym czasie pisać, a tym samym nie zjem kolejnych 1500 kcal bez sensownie. Chyba za dużo pracuję::):)

I hate this time, probably not only me:) Every time and every month I promise myself that it's  LAST ONCE when I do that. And the next month repeat:( Maybe due to late work, maybe another day with a marathon of tasks to do, or maybe just because of this premenstrual syndrome ???

On the first day of the period, since I can remember, I get the urge to eat everything that is in my way. Well, maybe without exaggeration :) I do not eat what I do not eat every day, but if there are only some sweet snacks I will take it. If it appears within my reach, chocolate on xylitol or stevia will also land in my gut. Basically, all that is to eat on this day should go to the fridge and close on three triggers, because it will fall into my hands. And then the next nasty day of detox :)
Why is this happening? Why, despite all my efforts, I can not defeat this willingness to eat, despite my pitta, despite the cold rational approach and what's the worst thing that I will have to do it physically and emotionally? WHY?

All through these estrogens in large quantities. The level of seratonin falls, and thus our satisfaction, and the good mood fall. Depression, physical and mental weakness are the usual symptoms of a decrease in seratonin.  It's hard to bear me, I really admire my husband and children, that they do not give me any spa tickets for these days ...

Well, what does a woman do?  You can get sugar, carbohydrates and glucose. A piece of chocolate, sweetness and immediately better. Or maybe a little bit more? Oh, whatever, it does not matter tomorrow I will burn .... A vicious circle - because I will not burn that easily. During these few awful days, a woman can take up to 2 kg of energy alone from food!. Shedding these 2 kg is a few hours of running, so it is worth to put in front of you running a half-marathon at least twice and think whether it's worth it :)

Weight is one, accumulating water in the body and a sense of nagging heaviness is the other. We do not want to move on these days, let's face it. I also find it difficult to work as an instructor with a belly and cheekbones, and I would rather read a book instead of producing on a mat. It all translates into a damn mental and physical feeling every month. And yet the period is such a human thing that it should not cause any discomfort!

Eating normally and regularly is the best way to be health. If you have "wolf attacksof hunger" eat  lettuce with chilli sauce or cucumbers or zucchini ... or even cherries. According to Ayurveda, 10 cherries consumed one week before the planned menstruation time on an empty stomach will help to reduce premenstrual syndrome syndrome, especially those associated with energy of vatta (excessive appetite) and kapha (large amount of menstrual fluid, pain, cramps, water retention, white discharge) .

Go to sleep - this is the second option, it is possible if you do not have as much work as I do and so little children that you can do everything you have to do at the normal time. Sleeping is a treasure. Particularly you can miss periodic hunger attacks.

Hug your husband. Yes, this is also a solution that raises the level of seratonin. You can just hug and forget that you have a desire for chocolate. Unfortunately, my husband fell asleep earlier today than children ...

Watch some good comedy. Yes, you can also improve your mood without reaching for delicacies.

Look in the MIRROR :) and think: so much to drop and I add new pounds here ...

Reach for tea with licorice, fennel or a glass of dry white wine that will help in the fight with these desires.

Do some practical o just dance, play, forget :)


I wish you to keep the word about the next period. I will just go to sleep and I will not write anything for you at the time, and thus I will not eat another 1,500 kcal without making sense. I think I work too much: :) :)

piątek, 18 maja 2018

gnidy i inne pchły to przy nich pryszcz - kleszcze w natarciu. Chela on the attack!

Mieszkamy z rodziną prawie w lesie. Nie powiem, jest pięknie. Mamy wielki ogród, zarośnięty stary sad, miejsce do pobiegania po trawce i ogólnie dużo przestrzeni do pielęgnacji (sic!). Wszyscy znajomi nam zazdroszczą a ja stukam się w czoło wymieniając im minusy takiego położenia. Pierwszym z nich, bezpośrednio zagrażającym naszemu zdrowiu i życiu (oczywiście mieszkając przy ruchliwej trasie prawdopodobieństwo jest takie samo) są kleszcze, których jest u nas cała masa. Ci, którzy obserwują mojego bloga wiedzą, że mam dwójkę maluchów. Mój syn pierwszego kleszcza miał w wieku miesiąca a w sumie w ciągu życia (ma 5 lat) miał ich śmiało ponad 50. Może nawet więcej. Od początku kwietnia do końca października każdego dnia skrupulatnie przeszukujemy całe ciało z olbrzymią latarką. To już rytuał, odbywa się czasem dwa razy dziennie. Sprawdzamy wszędzie, szczególnie w pachwinach, na szyi, za uszami, we włosach, a i tak w większości znajdujemy na rękach, nogach, pod kolanami. Kleszcze swoje ofiary odnajdują po zapachu potu, temperaturze ciała, wydzielanych przez ciało substancjach. Lubią ciepło i wilgotno, dlatego też gnieżdżą się najczęściej w miejscach, w których to ciepło się z ciała wydobywa, ale nie jest to regułą. Czasem znajdowaliśmy kleszcza nawet na stopie. 
Sama miałam boleriozę. Nie leczyłam jej antybiotykami tylko prądami oraz czystkiem. Prąd w leczeniu boleriozy stosowałam bez mała 2 lata, ale na tyle skutecznie, że przeciwciała IGG z prawie 80 spadły poniżej 10. Nigdy nie zapomnę jak na drugim roku studiów nagle przestałam chodzić, ból kolan był tak silny, że nie mogłam postawić ani kroku. Trwało to ok. 2 tygodni, do momentu silnej i długotrwałej terapii prądem. Było tak traumatyczne przeżycie, że widząc teraz kleszcza wbitego w moje dzieci zamieram. Nie wspomnę już jak za każdym razem kiedy miałyśmy ja lub siostra kleszcza, moja mama kazała mi się kłaść na podłodze i dotykać brodą do klatki piersiowej sprawdzając czy nie mamy zapalenia opon mózgowych (moim rodzice są leśnikami i pracują w lasach do tej pory, więc mieszkaliśmy w leśniczówkach, stąd mnogość kleszczy). Teraz ja robię to samo, tylko już uświadomiona, dopiero za kilka dni (proces powstawania takiego zapalenia trwa nawet do 2 tygodni).
Co innego naczytać się o skutecznych metodach odstraszania kleszczy a co innego stosować je na co dzień w praktyce. Moje dzieci nie wypiją ani czystka ani piołunu. Ja też już od czystka na sam zapach miewam mdłości. Teoretycznie dawkę wit B1, której kleszcze nie lubią, w pożywieniu dostajemy odpowiednią. Codziennie pijemy z dziećmi soki wielowarzywne z dodatkiem czosnku - to chyba uważam za najskuteczniejszą metodę, gdyż do tej pory w tym roku odkąd wprowadziliśmy ten zwyczaj mieliśmy na razie po jednym kleszczu podczas gdy w ubiegłych latach o tej porze roku już po 10:) Nie psikamy się chemią, bo po pierwsze byśmy zwariowali psikając się za każdym razem wychodząc na dwór, a po drugie nie będę truć dzieci. Czasem smaruje je rozcieńczonym olejkiem lawendowym, ale już jak widzą, że zbliżam się z buteleczką Krzyś mówi, że woli nie śmierdzieć tylko obejrzeć się wieczorem. Więc proponuję olejek z rozmarynu, tymianku, drzewa herbacianego, mięty pieprzowej eukaliptusa... cokolwiek... nie da się namówić. Próbowałam już zakładać im na nogi obroże przeciwpchelne dla zwierząt - nie pomogło, bo i tak mamy dużo drzew i krzaków. 
W ajurwedzie, prócz olejków, nie znalazłam jak dotąd innego wsparcia. Pozostaje mi cotygodniowe "golenie" podwórka, tak, by trawa była jak najmniejsza i codzienna obserwacja dzieci, szczególnie ukąszonych miejsc, czy nie pojawia się rumień lub jakieś niepokojące zaczerwienienie.. 
Jeśli mieszkacie w mieście i myślicie, że was problem nie dotyczy, to przytoczę statystyki: najwięcej chorych na boleriozę to właśnie mieszkańcy dużych miast i dzieci! Dlaczego? bo nie kojarzą momentu ugryzienia, bo uważają, że kleszcza można złapać tylko w lesie, podczas, gdy jest ich mnóstwo na placach zabaw, w parkach, terenach zielonych, ogródkach działkowych i innych miejscach, gdzie mają zawsze pod dostatkiem świeżej krwi miejskich psów i mieszkańców parków (np. wiewiórek). Obserwujcie swoje dzieci - może nie tak, jak ja, dwa razy dziennie pod lupą, ale zwracajcie uwagę na każde większe zaczerwienienie, świąd, rozchodzące się kręgi - słowem wszystko, co może świadczyć, że w organizmie coś się dzieje. A kleszcze są teraz tak malutkie, że naprawdę widać je tylko wprawnym okiem lub pod lupą.


I live with my family almost in the forest. It is beautiful. We have a large garden, an overgrown old orchard, a place to run on the grass and generally a lot of space for care (sic!). All friends envy us and I knock on my forehead exchanging the cons of such a position. The first of them, directly threatening our health and life (of course, living on a busy route the probability is the same) there are chelas, which are with us a whole bunch. Those who observe my blog know that I have two kids. My son had the first chela at the age of a month, and in total: over 50 (he has 5 years) in his life. From the beginning of april to the end of october, every day we scrupulously search the whole body with a huge flashlight. It's already a ritual, it happens sometimes twice a day. We check everywhere, especially in the groins, on the neck, behind the ears, in the hair, and in the majority we find it on the hands, legs, under the knees. Chelas find their victims by the smell of sweat, the temperature of the body, the substances secreted by the body. They like heat and humidity, which is why they usually nest in places where heat comes from the body, but this is not the rule. Sometimes we found a chela even on the foot.

I had a boleriosis myself. I did not treat it with antibiotics only with special electricity stream and cistus. I used the electricity in the treatment of boleriosis for almost 2 years, effectively enough that IGG antibodies with almost 80 fell below to 10. I will never forget, as in the second year of studies, I suddenly stopped walking, my knee pain was so strong that I could not take a step. It lasted about 2 weeks, until strong and prolonged elecricity therapy. It was such a traumatic experience that I now perceive the tick fixed on my children. I will not mention how each time we had a chela, me or my sister, my mother told me to lie on the floor and touch my chin raising head. This is method to check if we have meningitis (my parents are foresters and they work in forests so far, so we lived in forester's lodges, hence a multitude of chelas). Now I am doing the same in a few days after biting (the process of developing such an inflammation lasts up to 2 weeks).

What else to read about the effective methods of chela repelling and what else to use them in everyday practice. My children will not drink either cistus or wormwood. I also have nausea from the cistus to the smell itself. Theoretically, the dose of vitamin B1, which chelas do not like, we get adequate in the food. Every day we drink with our children juices with the addition of garlic - this is probably the most effective method, because so far this year, since we introduced this habit, we had one chela for now, while in previous years at 10 this time of the year :) Chemistry I don't use, because first of all we would go crazy, sneaking up every time going outside, and secondly I will not poison the children. Sometimes he lubricates them with diluted lavender oil, but as they see me approaching the bottle, Krzys says he prefers not to stumble but to look at the evening. So I suggest oil from rosemary, thyme, tea tree, peppermint eucalyptus ... whatever ... it can not be persuaded. I've tried to put animal flea collars on their feet - it did not help, because we still have a lot of trees and bushes.

In Ayurveda, apart from the essential oils, I have not yet found any other support. I still have a weekly mowing of the yard, so that the grass is as small as possible and everyday observation of children,

If you live in a city and you think that the problem does not apply to you, then I will cite statistics: the majority of people suffering from boleriosis are the inhabitants of big cities and children! Why? because they do not associate the moment of bite, because they think that a chela can be caught only in the forest, while there are plenty of chelas in playgrounds, parks, green areas, allotments and other places where there is always plenty of fresh blood of urban dogs and parks residents (eg squirrels). Watch your children - maybe not like me, twice a day under a magnifying glass, but pay attention to any redness, itching, circles - in a word, anything that can indicate that something is happening in the body. And the chelas are so tiny now that they can only be seen with a trained eye or under a magnifying glass.