czwartek, 15 lutego 2018

robale atakują

Wiedziałam, że prędzej czy później nas to spotka, ale jakoś po cichu wierzyłam, że dieta i taki a inny styl życia nas przed tym uchroni. A jednak, przedszkole robi swoje - moje dzieci mają PASOŻYTY! Zapewne jak 90% innych dzieci, być może nie ma w tym nic niezwykłego. Panie które dawały mi wyniki badań powiedziały zupełnie swobodnie i naturalnie: "idź do lekarza, niech da coś co to przeleczy i z głowy". No właśnie nie. Znowu się nie zgadzam z tym, że moje dzieci dostaną jakieś prochy i z głowy. Problem zaistniał, to znaczy, że ku temu jest odpowiednie podłoże. Czyli sięgając głębiej, popełniam błędy dietetyczne lub wychowawcze. Gdyby tak nie było, pasożyty by się nie zalęgły, to proste. 
Od tygodnia jesteśmy z dzieciakami, bo postanowiłam towarzyszyć im w tej strasznej przeprawie, bez żadnego cukru prostego. To znaczy, że prócz naturalnie słodkich rzeczy, których i tak na co dzień staramy się unikać nie jemy również miodu, owoców, większości zbóż i skrobi zawierających cukry złożone. Wyjątek stanowią jabłka i mleko ryżowe z wapniem. Nie powiem, że idzie jak po maśle, ale nie jest źle, choć perspektywa przynajmniej dwóch miesięcy na takim hardcorze (przypominam, że jestem weganką, więc do jedzenia zostają mi warzywa i strączki) przyprawia mnie o dreszcze a moje dzieciaki pytają non stop kiedy będą święta (czyli oficjalny koniec ich postu - przynajmniej jeśli wytępimy robale). Dodatkowo, prócz diety walczymy z pasożytami za pomocą:
- czosnek - każdego dnia rano wypijamy sok z jabłek i czosnku. Mina dzieci jak go widzą - bezcenna:)
- pestki z dyni - też rano, dobrze byłoby na czczo, ale u nas niestety się nie udaje, bo dzieci zawsze są rano głodne jak wilki. Dostają po soku jak nie zdążę wcześniej
- cynamon, kardamon i goździki - ten zestaw o sprawdzonym działaniu w likwidacji niechcianych gości towarzyszy codziennej dawce mleka ryżowego lub kakao. Jak nie widzą to wsypuję jeszcze pieprz:):) I wtedy Maja robi takie świetne: "błeeeeeeeeeeeee"
- gorczyca - do warzyw, różnych zapiekanek warzywnych, czasem do kaszy jak jemy
- tymianek i oregano - gdzie mogę tam wsypuję. Dzieci strasznie ich nie lubią:(
- sięgam po inne niestandardowe środki jak kora la pacho w postaci herbaty, berberys czy herbatkę z piołuna. Ale to raczej dla starszych, bo dzieci delikatnie mówiąc nie przepadają za takimi aromatami:)
- obowiązkowo probiotyki
- staram się dorzucać asafetydy lub ostrej papryki do potraw, ale niestety dzieci szybko to wyłapują i jest wypluwka:(

A teraz trochę wiedzy ajurwedyjskiej na temat pasożytów:
Generalnie w ajurwedzie dzieli się je na trzy grupy: pasożyty bytujące w żołądku, w jelitach i we krwi. Te ostatnie to mikroorganizmy, które przyczyniają się do różnych chorób skóry i są najsłabiej opisane, natomiast dwie pozostałe grupy, rozwijające się w układzie pokarmowym są szeroko poznane. Problem rozwijających się w obrębie układu pokarmowego niechcianych towarzyszy dotyka zazwyczaj dzieci (przeważa w tym okresie życia kapha, której objawem jest duże "zaśluzowanie" organizmu), oraz osób dorosłym o przewadze w konstytucji bioenergii wata lub kapha o słabym ogniu trawiennym. Oczywiście na pasożyty trzeba sobie zasłużyć dając im odpowiednią pożywkę - czyli osoba o konstytucji kapha z wrodzonym słabym trawieniem nie musi wcale ich wyhodować jeśli będzie trzymać odpowiednią dietę; jeśli natomiast jej dieta jest bogata w węglowodany i przetworzone pożywienie dużo szybciej padnie ofiarą pasożytów niż osoba o konstytucji pitta o takiej samej diecie. 
Symptomy rozwijających się pasożytów w obrębie układu pokarmowego nie są swoiste, należą do nich bowiem złe samopoczucie, podatność na infekcje, budzenie się w nocy, roztargnienie, utrudniona koncentracja, osłabienie, brak apetytu, dysfunkcje trawienne np. gazy, wzdęcia, biegunki, zatwardzenia itd. Niemniej jednak jest kilka charakterystycznych cech, dzięki którym na pewno można zdiagnozować pojawienie się robali. U moich dzieci bardzo wyraźne było nocne ZGRZYTANIE ZĘBAMI (co może oznaczać również stany odreagowywania emocjonalnego), BRĄZOWE PLAMKI NA WARGACH, które ewidentnie oznaczają gnieżdżące się pasożyty, ciemne WORKI POD OCZAMI (tutaj można je pomylić z niedomaganiem nerek, ale u dzieci zazwyczaj jest to kwestia pasożytów). Może też pojawić się świąd w okolicy odbytu, nocne moczenie, bardzo silny pociąg do słodkiego smaku oraz ekstremalne wychudzenie (jeśli zamieszkał tasiemiec).

Po diagnozie terapeuta ajurwedyjski powie: teraz musisz wrócić do równowagi - odbudować swoje agni (ogień trawienny) i zniszczyć nagromadzone ama (złogi i niestrawione resztki). Tylko na tej bazie możesz walczyć dalej, używając naturalnych przeciwpasożytniczych produktów jak kokosa, aloesu, pestek z dyni, pestek papai czy niedojrzałego ananasa. 
To jeśli chodzi o dietę, ale równie ważna przy kuracji jest odpowiednia higiena, zwłaszcza mycie rąk, wietrzenie sypialni, pościeli. Niestety moja rozmowa z dziećmi na temat wkładania do buzi różnych przedmiotów czy brudnych rąk odbija się echem za każdym razem, trzymam kciuki, żeby wam się udało:)

UWAGA UWAGA, stan na 8.03.2018 oficjalnie owsiki przepadły:):):):) załatwiliśmy je, ale za postawę uważam dietę zero sugar. 

poniedziałek, 5 lutego 2018

wycinać czy nie wycinać - jak to jest z tym trzecim migdałkiem

Z moimi dziećmi nie doświadczyłam tego stanu (albo jeszcze nie doświadczyłam). Ale mnóstwo dzieci dookoła, łącznie z synem mojej siostry, dotyka problem trzeciego migdałka. Nie wiadomo znowu jak to interpretować: problem czy może objaw jakiegoś większego problemu? Problem na pewno, bo przerośnięty trzeci migdał może przyczynić się do wielu niepotrzebnych stanów, min. upośledza drożność nosa, sprzyja częstym nawracającym infekcjom dróg oddechowych, powoduje chrapanie i stałe oddychanie przez usta, może też doprowadzić do zapalenia ucha lub nawet niedosłuchu.Nie mówiąc o odgłosach charczenia i charakterystycznym mówieniu "przez nos". Problem pojawia się nawet wtedy, gdy migdałek się usunie, a nie dotrze do przyczyny jego powstania. Bo przecież migdałek może odrosnąć! 
Teraz odnośnie tych przyczyn - jako najbardziej prawdopodobne są wymieniane predyspozycje genetyczne, skłonność do alergii, często nawracające poważne infekcje czy przebyte choroby zakaźne. Ja dodałabym tu jeszcze konstytucję kapha i wynikające z niej problemy z nadmiernym śluzem, nadmierną ilością limfy (migdałki przecież są zbudowane z tkanki limfatycznej) i tendencją do częstych infekcji dróg oddechowych. 
Rolą migdałków wypełnionych limfocytami, komórkami broniącymi nasz organizm przed drobnoustrojami, jest wyłapywanie i niszczenie różnych drobnoustrojów. Jest to zatem bardzo istotna funkcja!!! To dlaczego tyle migdałków idzie pod nóż, skoro dzięki nim organizm małego człowieka walczy z atakującymi go drobnoustrojami maści wszelkiej?
Bo lekarze medycyny alopatycznej jak zwykle nie zastanawiają się gdzie tkwi przyczyna problemu, tylko jak najszybciej i najprościej ten problem rozwiązać. Wyciąć i po problemie. 
No właśnie nie. Co kiedy nie ma migdałka a nadal są patogeny? Co, jeśli nie ma strażnika, a mnożące się drobnoustroje i alergeny stale ATAKUJĄ? Walka będzie rozgrywała się we wnętrzu organizmu, w powiększonych węzłach chłonnych, albo innych polach bitwy i powodowała jeszcze gorsze skutki niż przerośnięty migdał. 
Innymi słowy, może lepiej przyjrzeć się co dziecko jada, jak wygląda jego otoczenie, gdzie leży problem nawracających infekcji a nie od razu myśleć o usunięciu OBJAWU walki ciała dziecka z tym patogenem. Polecam także khadirati vati, ajurwedyjską formułę świetnie nadającą się do leczenia stanów zapalnych gardła i właśnie stanów zapalnych wspomnianego migdałka:
https://ayurmedinfo.com/2012/06/28/khadiradi-vati/
https://www.ayurtimes.com/khadiradi-vati-gutika/