czwartek, 31 maja 2018

Okresowe obżarstwo. Gluttony during the period.

Nienawidzę tego czasu, pewnie wiele z was tak też ma. Za każdym razem i każdorazowo co miesiąc obiecuję sobie, że to OSTATNI RAZ kiedy tak robię. I kolejnego miesiąca nie dotrzymuje słowa:( Może ze względu na późną porę pracy, może kolejny dzień z maratonem zadań do wykonania, a może po prostu przez ten zespół napięcia przedmiesiączkowego???
Pierwszego dnia okresu, odkąd pamiętam, dopada mnie chęć nieposkromionego zjedzenia wszystkiego, co staje mi na drodze. No może bez przesady:) Nie zjem tego, co na co dzień i tak nie jem, ale jeśli są tylko zapasy jakiś słodkich przekąsek lub nawet sucharka z masłem ghee to wcisnę. Wciągnę nawet banana, którego na co dzień nie trawię. Jeśli pojawi się w zasięgu mojej ręki czekolada na ksylitolu albo stewii również wyląduje w moich trzewiach. W zasadzie to wszystko, co jest do zjedzenia w ten dzień powinno zmykać do lodówki i zamknąć się na trzy spusty, bo wpadnie w moje łapska. A potem następny przykry dzień detoksu:)
Czemu tak się dzieje? Dlaczego mimo wszelkich wysiłków nie mogę poskromić tej chęci jedzenia, mimo mojej pitty, mimo chłodnego rozumowego podejścia i co najgorsze świadomości, że będę musiała to odpracować fizycznie i emocjonalnie? WHY?
Wszystko przez te estrogeny w dużej ilości. Poziom seratoniny spada, a tym samym spada nasze zadowolenia, pogoda ducha i ciepły nastrój. Przygnębienie, taka fizyczna i psychiczna niemoc to zwykłe objawy spadku seratoniny - jak to rzeką, bez kija do baby nie podchodź! Przynajmniej do mnie:) Oj ciężko mnie znieść, naprawdę podziwiam męża i dzieci, że mi nie dają jakiś biletów do spa na te dni...
No i co kobieta robi? Ano sięga po cukier, węglowodany, glukozy nam trzeba. Kawał (ek) czekolady, słodkości  i od razu nam lepiej. A może jeszcze trochę? Oj co tam, nie szkodzi jutro to spalę.... Błędne koło - bo tego akurat nie spalę tak łatwo. Kobieta w ciągu tych kilku okropnych dni potrafi przybrać aż 2 kg z samego naddatku energii z pożywienia! Jednym słowem masakra. Zrzucenie tych 2 kg to kilka godzin biegu, zatem warto postawić sobie przed oczyma siebie biegnącą półmaraton co najmniej ze 2 razy i pomyśleć czy warto:)
Waga to jedno, gromadząca się woda w organizmie i poczucie dokuczliwej ciężkości to drugie. Nie chce nam się ruszać w te dni, nie oszukujmy się. Mi też ciężko się pracuje jako instruktorowi z wydęty brzuchem i nalanymi policzkami i najchętniej poczytałabym książkę zamiast się produkować na macie. To wszystko przekłada się na cholernie złe samopoczucie psychiczne i fizyczne każdego miesiąca. A przecież okres jest tak ludzką rzeczą, że nie powinien sprawiać jakiegokolwiek dyskomfortu!
Pisząc dla was w zdenerwowaniu ten post, zdążyłam od 22  do 23 52 zjeść 2 batoniki z ziarnami, kilka moich nachosów z cibory, 2 kawałki czekolady na stewii, paczkę sucharków z masłem migdałowym i o zgrozo dwie lampki wina - jakieś 1500 kcal ponad to, co powinnam dziś zjeść i na pewno nie o tej porze! W konsekwencji jutro nie będę jeść do obiadu i zapewne mimo ogromnej niechęci jak to w drugi dzień okresu, pójdę biegać, żeby to spalić. Bez sensu.
Zamiast jeść normalnie i regularnie. Zaspokajać wybuchy napadu wilczego głodu sałatą z sosem chilli albo ogórkami albo cukinią...albo nawet wiśniami. Wedle ajurwedy  10 wisni, spożywanych na tydzień przed planowanym czasem menstruacji na pusty żołądek pomoże zredukować syndromy zespołu napięcia przedmiesiączkowego, szczególnie te związane z energią wata (nadmierne łaknienie) i kapha (duża ilość płynów menstruacyjnych, bolesność, skurcze, retencja wody, biała wydzielina). 
Zamiast pójść spać - to druga opcja, możliwa, jeśli nie masz tak dużo pracy jak ja i tak małych dzieci, że możesz zrobić wszystko, co masz do zrobienia o normalnej porze. Wysypianie się to skarb. A szczególnie przesypianie okresowych napadów głodu.
Zamiast przytulić się do męża. Tak, to też jest rozwiązanie podnoszące poziom seratoniny. Można się po prostu przytulić i zapomnieć o tym, że ma się chęć na czekoladę. Niestety mój mąż zasnął dziś wcześniej niż dzieci...
Zamiast obejrzeć jakąś dobrą komedię. Tak, tym też możesz poprawić sobie nastrój bez sięgania po smakołyki. 
Zamiast spojrzeć W LUSTRO:) i pomyśleć: tyle do zrzucenia a tu jeszcze nowych kilogramów dodaję...
Zamiast sięgnąć po herbatkę z lukrecji, kopru włoskiego albo lampkę wytrawnego białego wina, które pomogą w walce z tymi zachciankami
Zamiast coś poćwiczyć, potańczyć, zabawić się, zapomnieć:)
Zamiast wziąć się w garść i powiedzieć stanowcze raczej nie temu całemu kuszeniu:)

Życzę Wam dotrzymania postanowienia poprawy przy następnym okresie. Ja po prostu pójdę spać i nie będę nic dla was w tym czasie pisać, a tym samym nie zjem kolejnych 1500 kcal bez sensownie. Chyba za dużo pracuję::):)

I hate this time, probably not only me:) Every time and every month I promise myself that it's  LAST ONCE when I do that. And the next month repeat:( Maybe due to late work, maybe another day with a marathon of tasks to do, or maybe just because of this premenstrual syndrome ???

On the first day of the period, since I can remember, I get the urge to eat everything that is in my way. Well, maybe without exaggeration :) I do not eat what I do not eat every day, but if there are only some sweet snacks I will take it. If it appears within my reach, chocolate on xylitol or stevia will also land in my gut. Basically, all that is to eat on this day should go to the fridge and close on three triggers, because it will fall into my hands. And then the next nasty day of detox :)
Why is this happening? Why, despite all my efforts, I can not defeat this willingness to eat, despite my pitta, despite the cold rational approach and what's the worst thing that I will have to do it physically and emotionally? WHY?

All through these estrogens in large quantities. The level of seratonin falls, and thus our satisfaction, and the good mood fall. Depression, physical and mental weakness are the usual symptoms of a decrease in seratonin.  It's hard to bear me, I really admire my husband and children, that they do not give me any spa tickets for these days ...

Well, what does a woman do?  You can get sugar, carbohydrates and glucose. A piece of chocolate, sweetness and immediately better. Or maybe a little bit more? Oh, whatever, it does not matter tomorrow I will burn .... A vicious circle - because I will not burn that easily. During these few awful days, a woman can take up to 2 kg of energy alone from food!. Shedding these 2 kg is a few hours of running, so it is worth to put in front of you running a half-marathon at least twice and think whether it's worth it :)

Weight is one, accumulating water in the body and a sense of nagging heaviness is the other. We do not want to move on these days, let's face it. I also find it difficult to work as an instructor with a belly and cheekbones, and I would rather read a book instead of producing on a mat. It all translates into a damn mental and physical feeling every month. And yet the period is such a human thing that it should not cause any discomfort!

Eating normally and regularly is the best way to be health. If you have "wolf attacksof hunger" eat  lettuce with chilli sauce or cucumbers or zucchini ... or even cherries. According to Ayurveda, 10 cherries consumed one week before the planned menstruation time on an empty stomach will help to reduce premenstrual syndrome syndrome, especially those associated with energy of vatta (excessive appetite) and kapha (large amount of menstrual fluid, pain, cramps, water retention, white discharge) .

Go to sleep - this is the second option, it is possible if you do not have as much work as I do and so little children that you can do everything you have to do at the normal time. Sleeping is a treasure. Particularly you can miss periodic hunger attacks.

Hug your husband. Yes, this is also a solution that raises the level of seratonin. You can just hug and forget that you have a desire for chocolate. Unfortunately, my husband fell asleep earlier today than children ...

Watch some good comedy. Yes, you can also improve your mood without reaching for delicacies.

Look in the MIRROR :) and think: so much to drop and I add new pounds here ...

Reach for tea with licorice, fennel or a glass of dry white wine that will help in the fight with these desires.

Do some practical o just dance, play, forget :)


I wish you to keep the word about the next period. I will just go to sleep and I will not write anything for you at the time, and thus I will not eat another 1,500 kcal without making sense. I think I work too much: :) :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz