poniedziałek, 15 kwietnia 2019

zagadka

Po tym jak skończyłam czytać literaturę oddechową, przeszłam w piątek na powtórkę z powięzi. Z powięziami pracuję na co dzień, ale miałam odłożonych na późniejszą chwilę (która gdyby nie zdarzyło się że muszę leżeć mogłaby nigdy nie nastąpić) kilka książek polecanych przez znajomych fizjoterapeutów, którzy patrzą na powięzi z trochę innej strony. Już w pierwszej książce jaką dorwałam pt. "Nieskończona sieć" dostrzegłam coś ciekawego, co być może zostało już gdzieś odkryte czy opisane, ale dla mnie osobiście to tak, jakbym po raz drugi, zupełnie sama, wynalazła żarówkę:) 
Widzicie ten rozkład pasm horyzontalnych powięzi? Czy czegoś wam nie przypomina? Jest tu gdzieś jakieś powiązanie z czymś?

Może nie idealnie, ale zarówno ustawienie pasm horyzontalnych powięzi jak i głównych czakr jest nieco schematyczne - zauważcie, że sześć spośród siedmiu czakr leży na głównych pasmach lub w 
ich bezpośrednim sąsiedztwie. 
Tkanka łączna, z której zbudowane są pasma, okazuje się być niezwykle ważnym elementem ciała: reaguje na nasze emocje, kodują się w niej wszelkie urazy psychiczne, twardnieje podczas stresu czy zwiększonego wysiłku. Jak twierdzą autorzy:" podłoże emocjonalne jakiejkolwiek wybranej struktury ulega zmianom i różni się od siebie, natomiast napięcia fizyczne tworzą wzorce. Te wzorce są tym, co widzimy jako pasma". 

Dalej: "Oprócz indywidualnej zmienności konturu ciała, istnieją także wzorce, będące w mniejszym lub większym stopniu wspólne dla wszystkich sylwetek. Te wzorce występują jak pasy-pasma, które przebiegają horyzontalnie wokół ciała, prawie jak podtrzymujące je pasy w tkance miękkiej. Są one względnie niezależne od anatomii mięśni. Występowanie tych wzorców jest nieprzewidywalne i trudne do wyjaśnienia, ale są one widocznymi strukturami tkanki miękkiej. (...) Pasma reprezentują funkcjonalne połączenie struktur, leżących pomiędzy przodem a tyłem ciała, które znajdują się w miejscu, gdzie brakuje tradycyjnych połączeń anatomicznych." 

Czyżby powyższa  wiedza była naukową odpowiedzią na wpływ ośrodków energetycznych, ustawionych w obrębie tych pasów (czakr w ajurwedzie) na funkcjonowanie całych struktur, które obejmują? 
Literalnie słowo czakra pochodzi z sanskrytu i oznacza „koło”. W rzeczywistości te centra energetyczne mają kształt lejka łączącego ze sobą ciała człowieka (te subtelne z ciałem fizycznym). Każda czakra, będąca zarówno odbiornikiem, przetwornikiem jak i przekaźnikiem energii, związana jest bezpośrednio z ośrodkiem hormonalnym i dostarcza energii do jego funkcjonowania oraz z narządami znajdującymi się w zasięgu działania czakry. Zarówno blokada swobodnego przepływu jak i jego zwiększone natężenie/przeładowanie może doprowadzić do zaburzeń hormonalnych oraz fizjologicznych i wynikających z nich dysharmonii ciała i umysłu. Większość szkół filozoficznych wyróżnia 7 głównych czakr, czakry pomocnicze na stopach, dłoniach, stawach oraz czakry podrzędne. 
Do podstawowych nalezą czakry: podstawy (zob. na schemacie pasmo 1), seksu (2), splotu słonecznego (3, patrz na schemat boczny), serca (4) , gardła(6), trzeciego oka (7) oraz korony (nie ma pasma,pojedynczy punkt na czubku głowy, w miejscu, gdzie występuje ciemiączko u noworodka). 


wtorek, 9 kwietnia 2019

księżyc - regulator naszej aktywności; The moon - regulator of our activity


W weekend uparłam się, żeby zasiać choć część corocznych upraw. Oczywiście sama nie mogłam tego wykonać, zaprzęgłam męża i dzieci a sama stałam się instytucją nadzorująco-korygującą (czytaj "dzieci to nie tak się robi!!!! Dajcie mi to, to nie tak"...) Tak zupełnie poważnie, starałam się być spokojna mimo tego, że widziałam jak większość nasionek ląduje między grządkami. Pomyślałam sobie wtedy, że musi się udać, bo przecież księżyc jest w nowiu. I niechcący wypowiedziałam te słowa głośno wywołując lawinę komentarzy. Więc już wszystko tłumaczę jak to jest z perspektywy ajurwedy:
Cykl księżycowy trwa około 29 dni, a jego niezaprzeczalna moc sprawia, że ​​księżyc jest zwornikiem ceremonii, tradycji i praktyk w kulturach na całym świecie. Chociaż istnieje wiele mitycznych opowieści i legend otaczających księżyc, istnieje taka sama ilość badań, które mają na celu znalezienie naukowej korelacji między cyklami księżyca i cyklami żywych istot. 


Badania obejmują między innymi tematy rolnicze (od najlepszego czasu na sadzenie lub żniwa), te dotyczące lepszego zrozumienie uwalniania melatoniny po działanie kobiecych cykli reprodukcyjnych. Zgromadzona do tej pory wiedza jest ogromna i jeśli spróbujemy zastosować ją do sposobu w jaki prowadzimy nasze życie, możemy być o krok bliżej do świadomego połączenia z naturą. 

Ajurweda, ale nie tylko, tak samo jest w większości wierzeń społeczeństw tradycyjnych, dzieli cykl księżycowy na 4 fazy, dając konkretne wyobrażenie co w tym czasie się dzieje.

1. Księżyc w nowiu 

W tradycyjnych kulturach kobiety miesiączkowały razem podczas ciemnej nocy nowiu. W tym czasie zbierały się, aby wspierać się nawzajem w podróży do „wnętrza siebie”. W czasie „ciemnego księżyca”, kiedy energia kobiety znajduje się w najniższym punkcie, kobiety praktykowały introspekcję, spędzały czas w ciszy, na odpoczynku i wewnętrznej refleksji. To też tradycyjnie czas zasiewów - zarówno jeśli chodzi o planowanie, intencje i schemat działań na najbliższy czas ale także wysiewy na polu.

2. Czas między nowiem a pełnią 

Intencje, dociekania i wewnętrzne kontemplacje ustalone w czasie nowiu księżyca powinny nabierać mocy. Każdego wieczoru wschodzący księżyc zyskuje na wielkości, tak samo jak powinny rozpędzać się plany i projekty. Również roślinki zasadzone podczas nowiu powoli zakorzeniają się i zaczynają proces wzrostu.

Czas między księżycem w nowiu a księżycem w pełni symbolizuje także dojrzewanie komórki jajowej. Gdy będziesz w harmonii i włączysz w swoje działania praktykę obserwacji księżyca odkryjesz, że cykle miesiączkowe przechodzą w cykl księżycowy. W ten sposób kobiety miesiączkują w nowiu i owulują przy pełni księżyca. 

3. Pełnia 

Czas pełni księżyca jest kulminacyjnym momentem uzewnętrznienia „nasion” zasadzonych w nowiu. To idealny moment na działanie, stawianie czoła wyzwaniom, jakie w tym czasie cię angażują; podobnie z dużą mocą i energią rośliny kiełkują przebijając się przez warstwę ziemi.
4. Czas od pełni do nowiu 

Aktywność, pasja i zaangażowanie w „zewnętrzne” działania z każdym dniem maleją, ustępując miejsca wglądowi w funkcjonowanie własnego ciała i przygotowaniu się na nadejście nowiu.


At the weekend I insisted on planting at least a part of the annual crops. Of course, I could not do it myself, I asked my husband and children and I became a supervisory and corrective institution myself (read "children, oh no... please do not do it like that !!!!) Give me this, it's not like that ...") Seriously, I tried be calm despite the fact that I saw how most of the seeds land between the grooves. I thought then that "it must work, because the moon is new". I accidentally uttered these words loudly causing an avalanche of comments. So I explain everything from the ayurvedic perspective:

The lunar cycle lasts about 29 days, and its undeniable power makes the moon a keystone of ceremonies, traditions and practices in cultures around the world. Although there are many mythical stories and legends surrounding the moon, there is the same amount of research that aims to find a scientific correlation between the cycles of the moon and the cycles of living beings.

Research includes, among others, agricultural topics (from the best time for planting or harvesting), those concerning a better understanding of the release of melatonin and funcioning of female reproductive cycles. The knowledge accumulated so far is huge and if we try to apply it to the way we lead our lives, we can be one step closer to a conscious connection with nature.

Ayurveda (and most beliefs of traditional societies), divides the lunar cycle into four phases, giving a concrete idea of ​​what is happening at the time.

1. New moon
In traditional cultures, women menstruated together during the dark new moon nights. During this time, they gathered to support each other on the journey to "inside themselves". During the "dark moon", when the woman's energy is at the lowest point, the women practiced introspection, spent time in silence, rest and inner reflection. It is also traditionally the time of sowing - both in terms of planning, intentions and scheme of activities for the nearest time, but also sowing in the field.

2. Time between new and full moon
The intentions, inquiries, and internal contemplations set up during the new moon should become powerful. Each evening the rising moon gains in size, just as plans and projects should speed up. Also plants planted during the new moon slowly take root and the process of growth is beggining.

The time between the new moon and the fullness of moon symbolizes the maturation of the human egg. When you are in harmony and incorporate moon observation practice into your activities, you will discover that their menstrual cycles are turning into a lunar cycle. In this way, women menstruate new and ovulate with the full moon.

3. Fullness
The time of the full moon is the culmination of the manifestation of the "seeds" planted in the new moon. This is the perfect moment to act, to face the challenges that engage you at this time; similarly with high power and energy, the plants germinate through the soil layer.

 4. Time from full moon to new moon
Activity, passion and involvement in "external" activities decrease every day, giving way to insight into the functioning of one's own body and preparing for the arrival of a new one.

sobota, 6 kwietnia 2019

miłość i spokój umysłu? Love and peace of mind?

Ciągle analizujesz i wracasz myślami do zdarzeń z przeszłości? Jeszcze do niedawna byłam w stanie wypomnieć mężowi coś, co powiedział do mnie 15 lat temu... 
Kiedy poznajesz partnera i jesteś w nim zakochana widzisz wszystko przez różowe okulary. A właściwie to widzisz w nim tylko to, co chcesz zobaczysz; resztę odstawiasz na bok. Przymykasz oko lub naiwnie wierzysz, że „to się przecież da zmienić”. Po wspaniałym czasie zauroczenia, fascynacji przychodzi moment, kiedy zaczynasz dostrzegać działania, schematy, zachowania, które coraz bardziej cię irytują. I niestety zaczynasz skupiać się teraz na przywarach partnera. W myślach chodzi po domu i klniesz na niego: cholera znów te skarpetki na podłodze! Czy on nie umie opuścić tej deski? Prosiłam go już z milion razy…o ja znowu się spóźnia… itd. Analizujesz i powtarzasz wszystko w swoich myślach ciągle drążąc temat wczorajszej kłótni o to samo co tydzień temu albo po prostu myśląc jak zmienić tą sytuację. I teraz najgorsze: patrząc na swojego partnera zaczynać widzieć zbiór swoich przekonań na jego temat a nie jego samego… patrzysz na niego przez pryzmat przeszłości i zdarzeń minionych, które ciągle „wałkujesz w swojej głowie”. Czasem ten obraz jest tak wrośnięty w twój sposób myślenia,  że nawet nie zauważasz starań z jego strony czy zmiany pewnych nawyków. 

Od jakiegoś czasu staram się patrzeć inaczej na niego i na nasz związek. Niektóre sytuacje  przeanalizowałam już setki razy i te setki zaśmiecały mój umysł. Teraz patrzę na każdą sytuację od nowa, bez pryzmatu przeszłości. W dodatku przestałam po prostu o tych sytuacjach myśleć, na wiele rzeczy po prostu machnęłam ręką i skupiam się na rozwiązywaniu problemów doczesnych. Nie patrzę ani na przeszłość ani w przyszłość. Patrzę i staram się dostrzegać co się dzieje tu i teraz; słucham co on chce ci przekazać. Mimo, że niektóre działania denerwują mnie dokładnie tak samo jak wcześniej po prostu postanowiłam, że nie będę sobie nimi zatruwać głowy. I dobrze na tym wychodzę:)

Do you constantly analyze and return to past events? Until recently, I was able to reprimand my husband something that he said to me 15 years ago ...

When you meet a partner and you are in love with him, you see everything through pink glasses. Actually, you only see what you want to see in him; you put the rest aside. Or you believe naivly that "it can be changed". After a wonderful time of infatuation, fascination and passion comes the moment when you start to see actions, patterns, behaviors that irritate you more and more. And unfortunately you are starting to focus now on partner's vices. In your mind you walks around the house and curses him: shit, socks again on the floor! Does he not leave toilet seat? I've already asked him a thousand times ... I'm late again ... etc. Analyzing and repeating everything in your thoughts constantly trying to find the topic of yesterday's quarrel about the same thing as last week or just thinking how to change this situation. And now the worst: when you are looking at your partner and you see a set of your beliefs about him - not his own ... you look at him through the prism of the past and past events, which are still "rolling in your head". Sometimes this image is so ingrained in your way of thinking that you do not even notice any effort or change in your partner's habits.

For some time I've been trying to look differently at him and our relationship. Some situations have already been analyzed hundreds of times and these hundreds have cluttered my mind. Now I look at every situation without the prism of the past. In addition, I just stopped thinking about these situations, I simply focus on solving temporal problems. I do not look at the past or the future. I look and try to see what is happening here and now; I listen to what he wants to tell me. Although some activities annoy me exactly the same as before, I just decided that I would not poison my head with them. And I'm good at it :)

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Vippasana a doświadczenia treningu uważności; Vipassana and the experience of mindfulness

Po tygodniu trenowania uważności każdego dnia i w każdej chwili czuję się o wiele lepiej niż po przejściu vippasany. Jedno i drugie w zasadzie wiele łączy, choć vippasanę powinno się praktykować w odosobnieniu a ja jestem z dziećmi, które co chwilę coś ode mnie chcą i w ogóle w domu, w którym ciągle widzę coś niedopracowane:) W przeżyciu vippasany najgorsze było dla mnie nic-nie-robienie. Takie typowe dla pitty, pracoholika, stąd też vippasana, którą przechodziłam kilka dobrych lat temu była dla mnie katorgą, bo jeszcze jej nie rozumiałam. Mimo tego, wróciłam z praktyki z możliwością swobodnej koncentracji na wybranym elemencie i zdecydowanie lepszym wglądzie we własne wnętrze, zarówno na poziomie fizycznym jak i psychicznym, które zostały mi do dzisiaj. Oczywiście w toku działań i mijających lat moja uwaga dotycząca rzeczy przyziemnych takich jak sprzątanie czy gotowanie rozproszyła się, o czym pisałam w poprzednim poście. Teraz mam okazję nad tym popracować, co prawda w trochę inny sposób niż vippasana, ale równie istotny. 
Vippasana generalnie skupia się na związku umysłu i ciała, którego można doświadczyć bezpośrednio dzięki zdyscyplinowanej obserwacji doznań fizycznych; to taka metoda samoobserwacji, najlepiej w odosobnieniu, prowadząca do osiągnięcia równowagi ciała i umysłu. Bez mediów, bez innych ludzi, w ciszy i skupieniu, bez konkretnego zajęcia, z wieloma technikami medytacji - na takich filarach się opiera. Ja byłam za młoda i za mało doświadczona na tego rodzaju przeżycia, które w owym czasie mnie po prostu przerosły, przygniotły. Świetnie odczuwałam swoje fizyczne ciało i z nim pracowałam, natomiast jeśli chodzi o medytację i uspokojenie umysłu to była ta w najprostszym wydaniu, czyli skupiałam się na pojedynczych rzeczach potrafiąc utrzymać koncentrację przez jakiś czas a potem myśli ulatywały do domu i rodziców, do jedzenia (byłam ciągle głodna:) do tego wreszcie jaki życiowy bajzel zastanę jak wrócę. Z perspektywy czasu uważam, że moja praktyka w owym czasie była mało sensowna, ale oczywiście dokończyłam ją siłą woli. Teraz dochodzę do wniosku, że osiągam lepsze rezultaty w domu, bezpieczna, w otoczeniu tych, których kocham, poświęcając się pracy nad sobą bez poczucia wyrzutów sumienia (których się najbardziej obawiałam). Czas, kiedy dzieci są w przedszkolu a mąż w pracy poświęcam na uważne czytanie, przyglądanie się swojemu oddechowi, pracę, w której ćwiczę koncentrację i wreszcie dochodzę do uważnej pracy z własnymi myślami błąkającymi się po głowie. Później, kiedy jestem już wyrwana z pracy nad sobą dedykuję swoją obecność dzieciom i każdej rzeczy za którą się biorę.... i to działa! Odkąd przestawiłam się na czasowe tory anty-pitta ani razu się nie zdenerwowałam, ani razu nie odczułam irytacji, frustracji (nawet patrząc na nieumytą podłogę), ani razu nie przeklnęłam i co najważniejsze nie miałam żadnego długiego skurczu (przez które przecież wylądowałam w łóżku). Jem tylko wtedy kiedy jestem głodna (nie z głowy, bo pitta uważa, że to rozsądne) tylko z intuicyjnej potrzeby a każdego dnia poświęcam przynajmniej godzinę na testowanie oddechu metodą Butejki. Zupełnie inaczej podchodzę też do mojej relacji z mężem - odrzuciłam analizę intelektualną i przestałam patrzeć wstecz, ale o tym w następnym poście:) 

After a week of mindfulness training every day and at any moment I feel betten then after vippasana training. Both of them basically have many connections, although vippasana should be practiced in isolation and I am with children who want something from me and at home, in which I still see something non-perfect:) In the experience of vippasana the worst thing for me was not-doing. Such a typical for a pitta, workaholic. Hence the vippasana that I passed several good years ago was a hard work for me because I did not understand tecnique yet. In spite of this, I came back from practice with the possibility of free concentration on a selected element and definitely better insight into my own "interior", both on the physical and mental level. In the course of my actions and the passing years, my attention regarding mundane things such as cleaning or cooking has dispersed, as I wrote in the previous post. Now I have the opportunity to work on it, in a slightly different way than vippasana, but equally important.

Vippasana generally focuses on the relationship of mind and body that can be experienced directly through disciplined observation of physical sensations; is a method of self-observation, preferably in isolation, leading to the balance of body and mind. Without media, without other people, in silence and concentration, without a specific occupation, with many techniques of meditation - it is based on such pillars. I was too young and too little experienced for this kind of experience, which at the time just overgrew me, overwhelmed me. I felt my physical body very well and worked with it, but when it comes to meditation and calming the mind it was the one in the simplest edition, i.e. focused on individual things, able to maintain concentration for some time. Then thoughts went to home and parents, to eat (I was still hungry :) and finally what life's brothel I will think about when I come back. In retrospect, I think that my practice at the time was not very rational, but of course I finished it with my willpower. Now I come to the conclusion that I achieve better results at home, safe, surrounded by those I love, devoting myself to working on myself without feeling guilty (which I was most afraid of). The time when children are in kindergarten and my husband at work is devoted to careful reading, watching my breathing, work in which I practice concentration, and finally I come to mindful work with my own thoughts wandering on the head. Later, when I'm torn out of work on myself, I dedicate my presence to children and every thing I take for ... and it works! Since I switched to temporary anti-pitta tracks, I never got angry, I did not even feel irritation, frustration (even looking at the unwashed floor), I did not curse once and most importantly: I did not have any long cramps (for which I landed in bed) . I only eat when I'm hungry (not out of my head, because the pitta thinks it's reasonable) only from an intuitive need, and every day I devote at least an hour to breath testing using the Buteyko method. I also approach my relationship with my husband in a completely different way - I rejected the intellectual analysis and stopped looking back, but about that in the next post :)